23.04.2018

( 685 ) koniec

Czasem coś sìę do Życie przyczepi
 Jak rzep do psiej dupy.
 Ostatnie tygodnie doświadczyły mnie
 w różne nieciekawe przeżycia.
 Otrząsnęłam  z siebie  złe emocje
 mając nadzieję, że ich już jest koniec. 
Jednak Nie,
 jak Życie nauczać mnie czegoś chce,
 robi to z mocnym przyciskiem.
 W sobotę Tak bardzo sìę przestraszyłam,
 że na samo wspomnienie 
obiegają mnie dreszcze i dopadają mdłości.
 W Ten piękny dzień
 mieliśmy Po obiedzie wybrać sìę nad morze.
 Bliźniaki bawiły sìę w ogrodzie
 a ja przygotowywałam coś do przegryzienia.
 Po ok 5 minutach wbiega Ranger z krzykiem
 mówiąc, że w ogrodzie jest ogień. 
Kira także mnie nawoływała.
Pobiegłam za Nim i
 Ku mojemu niedowierzaniu
 u sąsiadów płonęły dwa domki drewniane.
 Zaczęłam wzywać pomoc i krzyczeć w stronę domu sąsiadów. 
Jednoznacznie nakazałam Bliźniakom wracać do domu.
  W pewnym momencie
 ogień ogarnął nasze ogrodowe drzewo.
 Ono było wyższe niż tu stojące domy.
 Zaczęło płonąć i nastala krytyczna sytuacja.
 Wiedziałam, że jeśli się ognia nie uda zadusić
 spadnie ono na  któryś z domów. 
Zdążyłam jeszcze odciągnąć papugi 
a z dziećmi i psem 
wybiegłam z domu. 
Bardzo się bałam, zresztą jak i inni sąsiedzi, 
którzy próbowali też coś zrobić.
 Nie wiedzieliśmy nadal czy sąsiedzi z 3-ką dzieci
 od których zaczął się pożar 
są w domu.
Zadzwoniłam do męża 
słysząc już w oddali odgłos syren straży pożarnej. 
Kiedy pomoc nadjechała 
część chłopaków wbiegła przez nasz dom do ogrodu, 
druga grupa musiała objechać ulice i 
zacząć akcje ratowania od drugiej strony. 
Nie miałam wstępu do domu. 
Musiałam czekać przed domem z dziećmi i psem.
 Domki płonęły, drzewo płonęło 
kupa dymu, smrodu i strachu.
Na szczęście po ok 1,5 godzinnej akcji 
nic nikomu się nie stało.
 Przyczyną był niedogaszony grill. 
Kiedy wszystko płonęło sąsiedzi z dziećmi byli w domu.
 Wpadli w panikę i ze strachu
 nie potrafili nawet znaleźć telefonu
 by zadzwonić po pomoc.
Kurcze nałykałam się dymu, lęku
i przemyślenia
i uszanowania 
tego
 jakże kruchego życia. 
Bliźniaki zostali pochwaleni za super reakcje. 
Były lody, grill
 ( który mnie  nie cieszył , ale Bliźniaki bardzo się go domagały
bo był nowy i wspólnie wybrany )
prawie ugaszony choć jeszcze ogień wysoki widać.
Nasze Zucha...Brawo Wy :)







Nie wiem dlaczego ostatniego czasu tyle mnie doświadcza.
Nie zrozumiem dziś
Nie zrozumiem jutro
Może trzeba żyć teraz i tu
Może trzeba zamknąć swoje przemyślenie
By stać się ślepcem nieznającym czasu. 




dziś pogrzeb Krysi ...spij bez bólu i zmartwień 

19.04.2018

( 684 ) nasze miejsce


Dużo pracy i w ogrodzie i w domu.
Remontujemy naszą nową posiadłość.
Choć trzeba Dom mocno dopieścić 
jest on piękny. 
Mieszkamy w maleńkiej wioseczce
 oddalonej od morza 20 km. 
Tutaj mamy sklep, cukiernie,piekarnię, rzeźnika,
 Basen, przedszkola i podstawówkę.
 Jest sala Sportowa  i Fitness centrum. 
Jeździ pociąg i Autobusy, 
które zabierają mieszkańców spragnionych Życie miastowego. 
Jednak najpiękniejsza jest tutaj Natura
 z ptakami i zwierzakami. 
Mamy tu Biotop z bobrami  i  wydrami.
 Nawet wilki u nas bywają.
 Krowy,konie,świnie,kury,koguty.
Dzikie gęsi,dzięcioły,sowy i oczywiście 
żurawie i Mewy.
Mogłabym Tak wymieniać i dzielić sìę mają radością.
 Ach...
jest pięknie i tyle