28.05.2012




Ciociu kocham Ciebie :)))

I czego mi trzeba więcej. Kiedy człowiek jest kochany i potrafi kochać to nie ma progów nie do przebycia, to nie ma murów do nie pokonania. To wszystko jest możliwe - warte męczarni, lęków i walki.
Naszej Martynce przed 6 urodzinami zdiagnozowano nowotwór CHŁONIAK NIEZIARNICZNY. Choroba ta trudna jest do wykrycia i jeszcze trudniejsza do wyleczenia. Pomimo intensywnego leczenia wyniki Martynki pogarszały się a ilość komórek nowotworowych ciągle rosła. W tej sytuacji nie było możliwości wykonania przeszczepu szpiku kostnego, pomimo, iż dawcą mogła zostać Jej mama. Po półrocznej walce z chorobą Martynka została wypisana do domu ze skierowaniem do opieki hospicyjnej. Jednak Rodzice Martynki nie pogodzili się z tym, podjęli walkę o życie ich dziecka. Ich wielki ból został usłyszany przez wielu ludzi dobrego serca. Zaczęła się walka o życie Martynki, ale to już nie była samotna walka. Szły w świat apele, błagania szukające ratunku dla Smerfetki. I udało się uratować Martynkę, dzięki Miłości, Wierze i Nadziei.

Jaka jest Martynka dziś.

Wrażliwa, inteligentna, energiczna, pomocna :)) po prostu cudowna. Teraz na dniach byłyśmy u bardzo ciężko chorej dziewczynki. Spędziłyśmy tam kilka godzin. W ten sposób chciałyśmy jakoś jeszcze dodatkowo pomoc dla Luise i Jej bliskim. 

A o to co napisała nasza dziewczynka: (oczywiście po niemiecku) 

Tłumaczę:

,, Pieśń dla Ciebie Luise:

Jesteś jak kwiat
Kwiat, który rośnie i rośnie pełen siły i piękna
Tak jak Ty jest pięknem i silą, którą posiadasz 

od Martyny dla Luise"

Po niemiecku brzmi to bardzo intensywnie. Da się wyczuć mądrość i wrażliwość 9 letniej Martynki








kochać


 Zadbajmy o dziś
by nie przegapić jutra
bo gdy za późno się obudzimy, może już jutra nie być dla tych,których kochamy
lub kochać możemy.

Cudowne dni dobiegają końca. Martynka smacznie śpi, a ja oddycham spokojnie, patrząc na nią z wielką miłością. Kiedy przypomnę sobie te chwile z przed lat, kiedy Martynka walczyła z rakiem, to ściska mnie ,,kluska" w piersiach. Jestem taka szczęśliwa, że moja mała przyjaciółka - żyje, że jest zdrowa i cieszy się swoim zasłużonym dzieciństwem. Patrząc na nią, śpiącą u mojego boku, mogę uśmiechnąć się w sercu, by przytulić tym moim uśmiechem cały świat.


 

20.05.2012

Jeśli wyzwolimy się od strachu i bólu negatywnych więzi


I po co to robisz??? pytają...i po co to wszystko? Mało masz problemów?
Myślę...
Nie martwi mnie zapytanie,, DLACZEGO i PO CO"...chc
ę  uśmiechać się do świata, do wspomnień...do dzieciństwa...do epoki kolorowych chwil...do wędrówki, którą podążam...
Idę odczuwając intensywność tego co robię...Wszystko ma głęboki sens w życiu...każda chwila, każdy oddech, każda sytuacja...jesteśmy częścią siebie a zarazem częścią wszystkiego...na mojej drodze poznałam wspaniałych ludzi...to właśnie ich, dane mi było spotkać, by m
óc pewne cele pozamykać do końca.To dzięki takim spotkaniom, decyzjom byłam w stanie pomóc innym...być w tej właściwej chwili, zrobić coś by przekazać te uczucie miłości,wiary i dobra...Jestem wdzięczna za każdy okruch, za każdy oddech...za każdy nowy dzień. Każdy z nas dąży do tego najważniejszego...Kochać i być kochanym. Jeśli wyzwolimy się od strachu i bólu negatywnych więzi...jesteśmy w stanie zauważyć ten inny świat, który każdy z nas nosi we własnym sercu. Gdzie nie gdzie jest on zaperzonym skrawkiem czegoś...czegoś o co warto zadbać...gdyż ta pielęgnacja odkryje nam to co w nas jest najcenniejsze...Nie jesteśmy doskonali...ale jesteśmy w stanie nauczyć się, że doskonałość nie jest potrzebna by czuć i kochać i żyć w zgodzie z własnym odbiciem serca z własnym sumieniem. Nie trzeba być doskonałym...trzeba być świadomym i to jest naprawdę piękne...

19.05.2012

Ziemniaki zapiekane w ziołach z kotletami z kurczaka


Ziemniaki zapiekane w ziołach to przysmak na szybki obiad. Robię je wtedy, gdy mam 1000 innych spraw do pozałatwiania. Tak jak wcześniej wspominałam u nas  budowa. 


Gdzie nie spojrzysz machają łapkami prace, które trzeba wykonać. Dlatego wracam do moich smacznych przepisów, które bez skomplikowanie trafia na nasz stół. 
Ziemniaki myję pod bieżącą wodą i gotuję na pół twardo. Potem je odcedzam i kroje na kawałki. Podsmażam na rozgrzanej oliwa z oliwek patelni z ziołami na jakie sezon, lub szuflada pozwala. Ja użyłam ogrodowego  Rozmarynu, i włoskich suszonych ziół . Piekarnik rozgrzewam na 190 C. Układam podsmażone kawałki ziemniaków  w formie wysmarowanej oliwa z oliwek . Posypuje to wszystko cebula i polewam wyciśniętym czosnkiem. Czas pieczenia ok 30 min.





W tym czasie pierś z kurczaka ok. 500 gr. kroję na małe kawałeczki. Dodaję 2 jajka 4 łyżki otrębów pszennych( można też płatków kukurydzianych) sól i pieprz do smaku. Wszystko razem ze sobą mieszam i podsmażam na teflonowej patelni bez tłuszczu.

 
Podaję z sałatką z kiszonej  kapusty lub korniszonami.




SMACZNEGO :)))

18.05.2012

Gdy słonce w duszy wygaśnie pozostają tylko łzy i pytanie DLACZEGO ???




NADZIEJA JEST CZĘŚCIĄ TEGO CO JESZCZE ZŁO W CZŁOWIEKU NIE ZABIŁO...MOJA WIARA W DOBRO CZŁOWIEKA BYŁA SIŁA MOJEGO ŻYCIA.

Zaprawa na lepsze jutro już przygotowana...aniołowie snów otoczyli mnie cierpliwością wieczornego kota...wygrzewam się na słońcu mojej wiary z nadzieja wielkiego zrozumienia. Mruczą majowe pyłki fruwające po błękitnym niebie mego bycia...gdzieś tam...w tym błękicie... jest miejsce na wiele,wiele więcej...tylko jak podołać temu, gdy w samotności rozgrzanej nadziei jest się samemu...jak pasikonik, któremu zaraz zetną łąkę palnej kwitnącego zapachu...ale co tam...nie pierwszy i pewno nie ostatni raz zwinę się w kłębek własnego zasmucenia.
Tyle razy
już to przerabiałam. Jeśli wyć to tylko w samotności. Potem wstanę i podążę drogą mego serca, a dla tych oszukanych chwil pozostanie ciemność wspomnienia...

wyciągam ręce...nie znajduję... przyjaciela...

17.05.2012

Dziś ciasto mojej Babciuni

Zatęskniłam za zapachem domu z mojego dzieciństwa. Rozchodząca się poezja gotowanych obiadków, pieczonych ciast...Z czułością wracam do tych chwil, gdy moja Babciunia, wyklepywała drożdżowca na wieczorne chwile. Dziś, gdy mam już dużo lat, właśnie dziś zapragnęłam tych zapachów w moim domku, tak by po ciężkiej pracy odpocząć z chwilą wspomnień na talerzu.
 Co potrzeba:
 Ciasto:
700 g mąki pszennej, ok. 260 ml mleka, 4 jajka, 100 g cukru, 50 g drożdży świeżych, dowolne owoce
Kruszonka:
 4 łyżki masła, 5 łyżek cukru pudru, 8 łyżek mąki

Drożdże rozrabiam w części mleka z odrobiną cukru. Odstawiam, a w tym czasie do miski wrzucam pozostałe składniki prócz owoców.



Po chwili dodaję też rozrobione drożdże i mieszam.
Przekładam na blat i wyrabiam, aż będzie elastyczne. Ciasto będzie dość klejące, wyrabiam tak długo, aż zacznie się odrywać od rąk. Może to trwać nawet 15 min.
Ciasto wkładam do miski aby wyrosło. Czas ok. 50 minut, aż zwiększy dwukrotnie objętość. W razie potrzeby dłużej/krócej.

 Po wyrośnięciu formę smaruję masłem, ciasto rozpłaszczam i umieszczam w formie. Owoce wtłaczam w ciasto.

Kruszonka: składniki kruszonki siekam nożem, a potem delikatnie pocieram między dłońmi, tak aby tworzyły się jak najmniejsze kawałeczki.
Posypuję ciasto kruszonką.


Wstawiam do nagrzanego do 180 C piekarnika i piekę ok. 30-35 minut. W międzyczasie sprawdzam patyczkiem jego suchość tzn. wypiek, albo po prostu zerkam czy już jest rumiane, jeśli nie to jeszcze chwilka.  
I o to tym starym tradycyjnym przepisem wyklepany drożdżowiec przywitał wieczorne chwile :))
Smacznego

Sałatka ,,gyros" z piersi kurczaka

Składniki:
-pierś kurczaka ( można zastąpić ryba lub dla wegan tofu )
-1-2 cebule -3-4 ogórki konserwowe -1 puszka kukurydzy
-½ główki kapusty pekińskiej -keczup -majonez -śmietana gęsta ( dla wegan można zastąpić mlekiem z kokosu) -czosnek -zioła -przyprawa "Gyros"
-oliwa z oliwek
 Przygotowanie:
Piersi kurczaka pokroić w niezbyt drobną kostkę. Przyprawę "Gyros" wymieszać z oliwą i taką marynatą posmarować dokładnie mięso dodając wyciśnięty czosnek.

Odstawić na kilka godzin do lodówki (na szybko tez idzie). Po tym czasie mięso podsmażyć na oleju,wystudzić. Układać warstwami w przezroczystej salaterce:


1 - kurczak
2 - cebula
3 - warstwa ketchupu
4 - ogórki (pokrojone w kostkę)
5 - kukurydza (oczywiście odcedzona)
6 - warstwa majonezu+śmietana+zioła








(wymieszać ze sobą wcześniej doprawić i polać)

7 - poszatkowana kapusta.




Tak przygotowaną sałatkę wstawić do lodówki na co najmniej 1 godzinę.

podawać z chlebem lub bagietką 
 smacznego :)))



16.05.2012


 Zmęczenie mnie nie opuściło.Otoczona niewyspaniem zaczęłam nowy dzień. Myśli krążą wciąż ku naszym podopiecznym.Walczyłam o każdy ich dzień, minutę, oddech...Starałam się odgonić śmierć, która czyhała za rogiem. To takie trudne, wierzyć na tyle silnie by przeskoczyć zatracenie...by iść drogą miłości i głosu serca. Nie jesteśmy MASZYNAMI...posiadamy dusze, sumienie, która nam pomaga w przeskoczeniu tego co często jest nie możliwe. Jeszcze tak niedawno wierzyłam i odczuwałam tę siłę, która prowadzi  ku szansom nam często nie znanym. Jednak już wielokrotnie chore osoby udowodniły namacalnym swoim życiem, że to co w nas się tworzy może prowadzić nie tylko do zatracenia, ale również do nowego narodzenia. Bardzo chciałabym znów wierzyć, oddychać tą siłą, którą kiedyś posiadałam.
Nie dać się zdeptać, pokruszyć przez kawałki zła tych co kopiom by uciszyć własny głos serca.
 
WALKA TRWA DALEJ by znów uwierzyć w jej dobro siły i możliwości

Nie sądziłam, a jednak potrafię


Jest spokojnie, cichutko, tak miło, aż niesamowicie. Nienauczona tej ciszy, uczę się na nowo tego odczucia. Fajnie jest, być tylko z własnym problemami. Nikt nie frustruje, nie żąda.


 Odkryłam moje pozostawione obowiązki, takie prywatne po prostu kobiece. Włączone kino internetowe uprzyjemnia czas. Moje bycie na Fb nie jest już ekscytujące dla innych. Cisza - z mojej strony - naradza we mnie to ,,coś " do czego nie byłam jeszcze gotowa. Jednak potrafię być dla mnie, dla nas. 
Zaczęliśmy następny etap remontu naszej kamienicy. 


Bólem mięśni, potem i miłością mój mężuś zamienia nasze mieszkanko w urok naszych możliwości. Lubie być wtedy jego ,,chłopcem-dziewczynka  na posyłki."





W domu i w ogrodzie króluje budowa, ale co tam...warto zacisnąć zęby by pójść do przodu.




14.05.2012

Krokiety z mięsem



Ciasto naleśnikowe: mąka, woda gazowana, jajka, odrobina piwa, sól - wszystko mieszamy do odpowiedniej konsystencji. Pieczemy placki naleśnikowe.



farsz:   500 g mięsa mielonego, 1 cebula, sól i pieprz, 100 g śmietany, 1 jajko

Cebulę kroję drobno, wrzucam ją na olej i podsmażam, dodaję zmielone mięso.
Następnie doprawiam solą i pieprzem i mieszam, aby mięso nie złączyło się w zbyt duże kawałki.
Dodaję śmietanę i wbijam jajko i mieszam.


Farsz nakładam na podsmażone naleśniki i roluję. Obtaczam w rozbełtanym jajku i bułce.
Smażę na oleju aż będą rumiane, układam najpierw łączeniem do dołu by się ładnie złączyły.



Smacznego.


Miłość na skrzydłach aniołów



,,Miłość na skrzydłach aniołów" - tym pięknym e-mail zaczęłam cudowny, nowy dzień. Jak bardzo cieszą moje serce, takie słowa. Tyle w nich bezinteresownej dobroci i energii. Kochani jesteście wspaniali. Dziękuje Wam za informacje, za pomoc w pomaganiu, za e-maile i moc ciekawych pomysłów. NADZIEJA jest jedną z cegiełek życia. Forma do dalszego działania. Pamiętam te chwile kiedy ,,osierocone" Rodziny, mimo bólu po stracie ukochanej osoby, nigdy nie żałowały podjętych wcześniejszych kroków. Pamiętam również rozmowy z osobami, których życie bliskich udało się uratować. Ich radość i chęć przekazania tego doświadczenia innym jest pięknem i wdzięcznością a nawet podziękowaniem za dobroć życia. Jednak te rodziny łączy coś magicznego, coś czego nie można wyprodukować bablanina pustych słów. Słowo- NADZIEJA, która jest oznaką miłości bliźniej do człowieka. Zakończę moja wypowiedz urywkiem textu z dzisiejszego e-mail
,,Tyle jest słów które mam do powiedzenia, tyle rad , tyle wsparcia które chciałabym dać im tak namacalnie.
ale cieszymy się, że można inaczej np. przez internet, albo wysyłając miłość w świat aby do nich dotarła;-)
CHCIAŁABYM PRZYTULIĆ WSZYSTKICH DO SERCA Z MIŁOŚCIĄ DAĆ SIŁĘ ABY MOGLI SOBIE PORADZIĆ BO WIEM ŻE POTRAFIĄ TO ZROBIĆ. WIERZĘ W NICH !
 
 przytulam Ciebie do serca i pozdrawiam"

Chciałam się z tym z Wami podzielić, podziękować, ze Jesteście, ze pomagacie i chcecie dać sobie pomoc.  

Życie jest pięknem w nas i tylko od nas samych zależy, w którą drogę się udamy.

By nie zbłądzić

Dokoła jest wielu ludzi, którzy nie mogą odnaleźć swej drogi. Nie zamykajmy się w swoich iluzjach, pomóżmy im cieszyć się życiem, w którym odczują dobro. Widząc w ich oczach radość będziemy sami szczęśliwi. Szczęście działa uzdrawiająco. To ono połączone z Wiarą, Miłością i Nadzieją chroni przed złem świata. Czas na uśmiech i podążanie dobrem serca.  Czym różni się arogancja od autorytetu, szczęście od poczucia wyższości, wytrwałość od niecierpliwości? Dobra od zła, wolności od potępienia? Wielu z nas podąża rytuałami odziedziczonymi po naszych przodkach. Jednak czy popieranie tych tradycji jest wartością odzwierciedlenia naszych serc? Tak bardzo pragnę byśmy umieli docenić życie, tradycje, przyjaźń, szacunek itp. Życie człowieka jest procesem realizowania wartości. Człowiek jako osoba wolna dokonuje wyboru wartości, czyli tego, co uważamy za ważne, cenne, co jest godne wysiłku,poświęcenia,co stanowi cel bycia dobrym człowiekiem. To kreuje osobowość, nadaje kształt życiu człowieka, sens jego egzystencji w stawaniu się coraz lepszym. Człowiek dokonując wartościowania, powinien odrzucać wartości pozorne, a także rezygnować z wartości niższych na rzecz wartości wyższych i najwyższych. Dlatego staram się pozostać na mojej drodze, niosąc w sercu to coś, co pozwala na odczucie, na zrozumienie tego co jest moralne,najbardziej ważne. Ludzie odcięci od dobra wtapiają się w masę całokształtu zła. Usychają... Zabierając energię innym, próbują się oderwać od ich własnej wegetacji. Za wszelką cenę niszczą to co w nas jest dobre i szlachetne. Pamiętajmy by nie zbłądzić. Nie przyjmijmy trucizny jadu zła.
Niech uśmiech i przytulenie najbliższych był również wybaczeniem dla tych, których znać nie chcemy. 



12.05.2012

Rabarbarek



300g mąki pszennej,
 200g cukru, 
3 łyżki cukru brązowego,
 200g miękkiego masła,
 budyń waniliowy, 
4jajka,
 3 łyżki mleka,
 2łyżeczki proszku do pieczenia, 
500g (około 4 długie sztuki) rabarbaru

  
Rabarbar obierz i pokrój. Masło utrzyj z cukrem. Dodaj mleko i  jajka. Zmiksuj. Mąkę wymieszaj z budyniem i z proszkiem do pieczenia i dodaj do masy. Ubij mikserem aby składniki się połączyły (ciasto będzie dosyć gęste). Na formę ( u mnie o wymiarach ok. 34x24 cm) wyłożoną papierem do pieczenia przełóż ciasto. Bardzo obficie posyp pokrojonym w kostkę rabarbarem. Posyp z wierzchu brązowym cukrem.
Piecz w temperaturze 180 stopni C przez około 60 minut.
SMACZNEGO :)



11.05.2012

Szum w głowie i toczące się łzy

Dzwoni komórka, słyszę smutny głos Artura i ciarki przechodzą mi po plecach.Słysze gdzieś z oddali ,,Marcelinka dziś zmarła. Byliśmy przy niej, zapalenie płuc, a nie Leukemii zabiło nasze dziecko... Dziękuje za wszystko co zrobiliście dla nas " Szum w głowie i toczące się łzy...Marcelinka zmarła