05.06.2012

I poznałam ciemność


(źródło zdjęcia mi nieznane) 

Wracam powoli do siebie. Coraz częściej odczuwam odprężenie i świadomość błogości, na którą sobie od wielu lat nie mogłam pozwolić. Żyłam dla innych, nie dla siebie. Chciałam im pomóc odnaleźć sens życia... życia siły i możliwości. Pomagałam sercem, czynem i zaangażowaniem w pełni świadoma konsekwencji. Kochałam to co robiłam, kochałam tych ludzi i moja siłę wiary,nadziei i miłości. Chętnie oddawałam mój czas, moje pieniądze, moje życie. Pokonywałam góry lodowe, granice miedzy problemami jakie blokowały tych ludzi do dalszej walki o ich przyszłość. Umiałam zadziałać, załatwić, odszukać, przybliżyć możliwości i wewnętrzny spokój, który był, który jest niezbędny, by dalej móc funkcjonować i działać. BYŁAM !!! To właściwe słowo, które pasuje do mnie jak ulał. Byłam, aż do dnia w którym zrozumiałam sens ideologi mi wcześniej nie znanej. Nie chciałam wpaść w nieszczerość, obłudę , fałsz....nie chciałam  manipulacji , nieszczerości i chciwości. Nie chciałam akceptować zaborczości...stałam się niewygodna, bo nie chciałam przestać widzieć, czuć. Oszukano mnie, okradziono z pieniędzy, ideałów, poglądów.  Chciano mi wyrwać moralność i uczciwość. Chciano mi odebrać moje JA. Przestałam należeć  do nich...poczułam  samotność- szczerą, czystą - taką moją. Ktoś kiedyś napisał:

,,Je­dynie sa­mot­ność jest w życiu człowieka sta­nem gra­niczącym z ab­so­lut­nym spo­kojem wewnętrznym,z odzys­ka­niem in­dy­widual­ności. Tyl­ko w pochłaniającej wszys­tko pus­tce sa­mot­ności,w ciem­nościach za­cierających kon­tu­ry świata zewnętrzne­go można od­czuć, że się jest sobą aż do gra­nic zwątpienia, które up­rzy­tam­nia nag­le własną ni­cość w rosnącym prze­raźli­wie og­ro­mie wszechświata."

I poznałam ciemność, śmierć moich nienarodzonych bliźniaków i natarczywość ewolucji tych, którzy dostrzec mnie nie chcieli jako człowieka...

(źródło zdjęcia mi nieznane)


Teraz ciesze się moimi przyziemnymi sprawami. 

Cieszę się z rachunku telefonicznego :) zamiast ok.2000 zł miesięcznie- zapłaciłam  125 zł
Cieszę się z wyspania...jakie to miłe , obudzić się i stwierdzić, ze jest się wypoczętym
Cieszę się z wypróbowywania moich nowych przepisów jak i odkurzeniu starych recept, które od lat nie widziały światła .
Cieszę się z zarobionych dodatkowo pieniędzy, które mogę wydać tym razem tylko na siebie.
Cieszę się, ze w końcu moje papużki dostały swoja ogrodowa Wolierę.
Cieszę się z uśmiechu męże, który budzi mnie radosnymi oczami, widząc mój spokój i gotowość do zadbania o siebie.
Cieszę się, ze zaczęłam znów myśleć by zostać mamą


(źródło zdjęcia mi nieznane)

Jest to możliwe, gdyż wśród tej walki pełnym bólu i strachu o innych, poznałam również ludzi, którzy chcą czuć jak ja, chcą czuć mnie, którym zależy na mnie prawdziwej.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz