04.08.2012

,,A co na to dziecko Frankensteina?"



A co na to dziecko Frankensteina? ze strony http://cichyfragles.pl/kategoria/polityka/

,, Zapominamy, że polskie dzieci z in vitro są coraz większe, niektóre mogłyby już mieć własne dzieci. I śledzę tę debatę pełną bzdur i wyzwisk, tego wrzasku, że zło, że mordercy... No coś ty, nie wzrusza cię, kiedy minister Gowin zwierza się, że słyszy płacz również twoich zamrożonych braci i sióstr? Bardzo mnie wzrusza. Tak samo jak arcybiskup Hoser wzywający do modlitwy za grzechy in vitro i za mnie, morderczynię własnego rodzeństwa... 
  (...) 
Niby to jest taka taktyka, że krytykuje się samą metodę, a nie jej owoce. Ale to nie jest tak, że jak rzucasz dookoła zarzutami o zabijanie, że jak wrzeszczysz o cywilizacji śmierci, o dzieciach Frankensteina, to nie stygmatyzujesz dzieci z in vitro. My to wszystko słyszymy, czytamy, ten cały ściek nie leci w próżnię.
 (...) 
Serio, ci księża, cały ten Episkopat z biskupem Hoserem na czele - oni powinni nie spać po nocach. Jak mogą tak ludzi piętnować? Jak im nie wstyd? W wyższym celu to robią. W jakim wyższym celu? No, po to, żeby zapobiec Holocaustowi nienarodzonych. (głębokie westchnienie)

 Fragment rozmowy z pierwszym polskim dzieckiem z in vitro, opublikowanej w  "Wysokich obcasach". Nic dodać, nic ująć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz