18.09.2012

Buntuję się z bólu


Nie mogę oddychać, tak bardzo boli...łzy ciekną po policzkach i rozdrażniają mnie jeszcze bardziej. Chcę krzyczeć i wyzywać tą największą miłość wszechświata. Nie pytam Dlaczego??? Bo i tak się nie dowiem. Nie potrafię przyjąć śmierci maluszków z pokorą, nie potrafię... nie potrafię się poddać, by nie walczyć o to szczęście, ale również nie potrafię nie czuć - by móc dalej funkcjonować. Wiem, że jakoś to będzie...ale ja tego nie chcę!!!!!!!! Buntuję się z bólu. Uderzam w przestrzeń niewiadomej. Może mnie Bóg usłyszy??? - jeśli łaskawie znajdzie dla mnie czas. Kiedyś mi mówiono o nim....ja uwierzyłam, że mnie odczuje...teraz wiem, że czuje, ale nie naszą wspólną miłością, tylko swoją bożą filozofią. 

Moje oczy zamykają się pod ciężarem łez. Wiem, że będę dalej walczyć, jakoś uzbieram kolejne pieniądze, jakoś uzbieram siły, jakoś ujarzmię żal i schowam ból w blizny mego serca.

Będę musiała uczyć się na nowo miłości do świata mego i Jego. 

 kocham


 wybacz , moja wiara umyka

1 komentarz:

  1. Przeczytałąm Twojego bloga jednym tchem, Ty jesteś Nadzieją dla Twoich maleństw!Będzie dobrze, musi byc!

    OdpowiedzUsuń