29.10.2012

JUŻ TĘSKNIĘ - CHUSTECZKO :(((


 Chusteczka odeszła
,,obiecuję, że jak przejdę na drugą stronę, to będę na Was czekać.
przytrzymam Wam drzwi. podam kapcie. oprowadzę po obiekcie. pokażę gdzie jest kuchnia, gdzie ubikacja, gdzie są sypialnie.

i choć nie wierzę w Boga w kościele, w eucharystii, w księdzu, to mam wiarę, że Tam coś jest.

coś bez wątpienia dobrego.
jak powiedział Niemąż: tyle religii nie może się mylić.

25.10.2012

Dzień ,,PO"

 


Narkozę przeszłam dobrze...był inny anestezjolog, który poprowadził mnie do głębokiego snu jego własną techniką. Wybudzono mnie jeszcze na stole operacyjnym. Niby wszystko dobrze, a jednak???


Pobrano tylko dwie komóreczki, szok...tylko dwie - więcej nie było. Starałam się nie wpadać w panikę. Myślałam - ,,dwie komóreczki, ale mogą być one zdrowe, silne. Komóreczki, które już za kilka dni przytulę w moim brzusiu, dając im ciepło i naszą wielką miłość.
Płaczę, łzy nie chcą przestać lecieć z moich oczu...
Jedno maleństwo już nie przeżyło...drugie po zapłodnieniu nie podzieliło się. 

W klinice czekają do jutra rana czy się podzieli.
                               Jeśli nie ....to KONIEC

JEST MI TAK ŹLE :((((((((((((((((((((((((((((((((((


MIMO WSZYSTKO CHCEMY WIERZYĆ

23.10.2012

Ich dzieciątko :)))

Dziś miałam wizytę u mojego Doktorka. Produkcja zakończona. Miałam mieć Op za 1,5 tygodnia a tu szok...już w środę mam pobranie komórek :))) Jest ich trochę mało, ale mój lekarz nie chce ryzykować i pobiera je już w środę.


 O 23 : 00 wstrzyknąć muszę lek na wywołanie jajeczkowania.


 Jutro tylko leki tarczycowe i cukrzycowe. Heparynę odstawiam na kilka dni. W środę narkoza. Potem czekanie na wieści ile komóreczek wydobyto i czy są zdrowe i czy da je się zapłodnić plemnikami mężusia . Jeśli wszystko potoczy się ,,ok" będę czekała na informacje czy zapłodniona komórka dzieli się tzn rośnie. Może już w piątek lub poniedziałek będę miała Transfer.  A potem... życie pokarze. 


Kochani :)))
Proszę o dodanie mi sił bym wierzyła, że tym razem się uda.


PS.blogerka Weronika  już wie, że ich dzieciątko, które nosi w brzusiu to jest dziewczynka :)))

 

21.10.2012

Przemysław Gintrowski nie żyje ((*)) ((*)) ((*))




Wychowałam się na Jego muzyce i głosie płynącym z głębi serca. Słuchając Go tworzyłam moje texty, wiersze, piosenki. 

Odszedł jeden z moich mistrzów - Przemysław Gintrowski nie żyje ((*)) ((*)) ((*))

20.10.2012

Plan na papierze w sercu strach



Takim o to śniadankiem zaczynam mój dzień. Potem zadbanie o psiaki, papugi i mężusia. W międzyczasie mała kawa ( od dziś czarna) bo cukrzycy się nabawiłam. Początek jego istnienia wykazała analiza krwi.Nie popuściłam i tak długo upierałam się, że to moje tycie nie może być spowodowane tylko hormonami i kumulowaniem się wody w organizmie. Inni nie słuchali...bo nie byłam dla nich za szeroka...mój od In Vitro - posłuchał. I tak dostałam dodatkowe leki.


Jedne przeciw cukrzycy, drugie (w formie zastrzyków ) na blokadę przy produkcji jajeczek. Badanie ginekologiczne przeszłam z wynikiem ,,wszystko ok" Leki przygotowujące mnie do In Vitro działają a i nowo ułożony plan mojego leczenia, 3 przygotowania co najważniejsze- działa.
 

 Boję  się myśleć, że się znów nie uda, ale również boje się wybiegać marzeniami tak mocno do przodu



Tylko czasami, gdzieś z serca, widzę obraz - Ja patrzącą na mężusia bawiącego się z dziećmi i to nasze wielkie wspólne szczęście 


16.10.2012

Z głową pełną planów


Bolą, ale trzeba przez to ponownie przejść. Codziennie rano wkłuwam igiełeczki z nadzieją, że tym razem się uda. Przytyłam, wyskakują mi pryszcze, hormonalnie naładowana humorami płaczu, śmiechu, smutku, złości i radości. Spłukana z pieniędzy  mimo wszystko nie wpadam w panikę. Mężuś bierze dodatkowe robótki a ja :))) z miną bohatera grzecznie wykonuję polecenie mojego doktorka.Walczę jak lwica a tymczasem wygrzewam grzbiet przy kominku z głową pełną planów i marzeń na przyszłość.


14.10.2012

,,Zombi"


Udało mi się uchwycić resztki ciepła przed rozpoczęciem mokrej jesieni. Zmusiłam się do spaceru, który miał nie trwać tylko tradycyjną rundę. Gdy poczułam powiew wiatru wymieszanego resztkami słońca dostałam jakiejś wewnętrznej energii. Po tych ostaniach smutnych przeżyciach chodziłam jak ,,Zombi" spełniając tylko to co najważniejsze. Bez jakiejkolwiek radości - funkcjonowałam by nikt nie zawahał się wstrząsnąć mną do powrotu mojej normalności.


Natura robi swoje. Otula każdą porą roku i czuwa nad równowagą całości.  I tak gdy zapytałam mojego doktorka  DLACZEGO ??? usłyszałam odpowiedz, że nawet jeśli komóreczki były zdrowe i dobrze się rozwijające - macica może odczuć ich ukryte wady. Jutro zaczynam drugą część mojego przygotowania do In Vitro. Dwa zastrzyki w brzuch....brrrrrr dzień w dzień przez następne dziesięć dni. Potem ginekologiczne badanie, pobranie krwi i następna tura zastrzyk-owa.



W niedzielę 14 października, na cmentarzu w Świeszynie k/Koszalina, po mszy o g.13:00, zostanie poświęcona figurka pamięci dzieci przedwcześnie utraconych, które odeszły zanim zdążyły przyjść, zanim zdołano je przytulić, ucałować, wziąć na ręce, z którymi nie dane było przeżyć rodzicom wspólnego życia. Miejsce dla wszystkich osieroconych rodziców.


(zdjęcie z dlaczego.rodzice po stracie )


Jestem wirtualnie z wami. Kochani Rodzice, kochane Aniołeczki
Tak bardzo tęsknię....

07.10.2012

I tego będę się trzymać


Postanowiłam coś zrobić, postanowiłam wprowadzić zmiany, które uporządkują mój chaos. Nie chcę wpaść w epilepsje dramatu wydarzeń, które sama sobie wybrałam. Godząc się na walkę o życia innych osób - wiedziałam, że radość i miłość przepełniać będzie - ból. Wszystko ma głęboki sens w życiu...każda chwila, każdy oddech, każda sytuacja...jesteśmy częścią siebie a zarazem częścią wszystkiego... Nie trzeba być doskonałym...trzeba być świadomym i to jest naprawdę piękne.Warto walczyć, wierzyć, kochać...jesteśmy w stanie zauważyć ten inny świat, który każdy z nas nosi we własnym sercu. Trzeba chcieć go tylko odczuć by być w tej właściwej chwili, zrobić coś by przekazać te uczucie miłości,wiary i dobra...Jestem wdzięczna za każdy okruch, za każdy oddech...za każdy nowy dzień. Z pełną świadomością pomagam innym i z pełną świadomością staram się być mamą. Z wszystkimi tego konsekwencjami, które przyniesie mi życie lub śmierć. Nie raz tak bywa, że jak się wali to wszystko od razu. Można upaść, zwątpić, ale nie wolno zmarnować tych szans, które porozrzucane są na naszych drogach. Takie podarunki od losu, może Anioła przysłanego przez Boga??? Chcę czuć życie słonecznie by stworzyć moim nienarodzonym stabilny fundament przyszłości.
Z całego serca dziękuję za wsparcie, e-maile i komentarze. Jestem ogromnie wdzięczna za wasze bycie ze mną.

 Moja kochana bliska mi osoba kiedyś mi napisała. 


I tego będę się trzymać wiary, nadziei i miłości 

03.10.2012

A jednak są chwile


Zapadłam w sen. Spałam...i tylko chwilowo wpadałam przeczytać co u dziewczyn z babyboom i blogerki Weroniki. 
Dobrze. Dzidziuś rośnie :))
Kilka ważnych telefonów i odpowiedzi na e-mailowe zapytania wybudzały mnie z własnego świata cieni. Niby wszystko takie jasne, przejrzyste, wiadome. Niby wiem o co chodzi. Przyzwyczajona do bólu i porażek jakoś zawsze lądowałam na czterech literach mego życia, pełna zrozumienia i odszukanego szczęścia.  
Niby - wolą Boga -  spoglądałam  na to wszystko - mądrością moich przodków. Niby umiałam zrozumieć, by zaczerpnąć powietrza na dalsze wędrowanie.


A jednak są chwile gdy nic się już nie chce odczuwać, rozumieć, przeżywać, chce się tylko spać z cieniami żyjącymi po drugiej stronie mostu.