03.10.2012

A jednak są chwile


Zapadłam w sen. Spałam...i tylko chwilowo wpadałam przeczytać co u dziewczyn z babyboom i blogerki Weroniki. 
Dobrze. Dzidziuś rośnie :))
Kilka ważnych telefonów i odpowiedzi na e-mailowe zapytania wybudzały mnie z własnego świata cieni. Niby wszystko takie jasne, przejrzyste, wiadome. Niby wiem o co chodzi. Przyzwyczajona do bólu i porażek jakoś zawsze lądowałam na czterech literach mego życia, pełna zrozumienia i odszukanego szczęścia.  
Niby - wolą Boga -  spoglądałam  na to wszystko - mądrością moich przodków. Niby umiałam zrozumieć, by zaczerpnąć powietrza na dalsze wędrowanie.


A jednak są chwile gdy nic się już nie chce odczuwać, rozumieć, przeżywać, chce się tylko spać z cieniami żyjącymi po drugiej stronie mostu.



2 komentarze:

  1. Eh, smutno tu u Ciebie...
    Wiem, co przeżywasz, też po stracie byłam w innym świecie... I wiem, jak ciężko się przebudzić...
    Płacz, histeryzuj, krzycz, że nie godzisz się z tym, co przyniósł Ci los. To pomaga.
    Wiem też, że to wszystko może poważnie zachwiać wiarą w Boga. Moją zachwiało. Poważnie zachwiało. Bo czemu mi to zrobił?
    Ale On też doświadczył śmierci swojego Syna. Tak to sobie tłumaczyłam... Wierzę nadal, choć już nie tak samo... coś we mnie pękło... Bo w tamtej ciąży nie było nocy, której nie spędziłabym na modlitwie, by z Maleństwem było wszystko dobrze. Błagałam o to ze łzami w oczach. I z tymi samymi łzami moje dziecko pożegnałam... Trudno więc ufać dalej tak jak się ufało...
    Pozostań ww swoim dołku tak długo, jak tego potrzebujesz... słońce kiedyś znów zaświeci w Twoje okna... mam nadzieję, że wtedy już nie zajdzie...
    Trzymaj się, kochana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Okryta kocem z łez, czekasz na tę jedyną chwilę. Ta chwila pojawi się niebawem, czuję to!
    Odziana w płaszcz pełen cierni idziesz przez życie nie poddając się, potykasz się wstajesz i tak na przemian!
    Wierzę w Twoją siłę, pokonasz słabości i znów uśmiechniesz się do nas!

    OdpowiedzUsuń