16.10.2012

Z głową pełną planów


Bolą, ale trzeba przez to ponownie przejść. Codziennie rano wkłuwam igiełeczki z nadzieją, że tym razem się uda. Przytyłam, wyskakują mi pryszcze, hormonalnie naładowana humorami płaczu, śmiechu, smutku, złości i radości. Spłukana z pieniędzy  mimo wszystko nie wpadam w panikę. Mężuś bierze dodatkowe robótki a ja :))) z miną bohatera grzecznie wykonuję polecenie mojego doktorka.Walczę jak lwica a tymczasem wygrzewam grzbiet przy kominku z głową pełną planów i marzeń na przyszłość.


3 komentarze:

  1. Trzymam za Was mocno kciuki...

    Twoje cierpienia zostaną kiedyś wynagrodzone.
    Walcz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Weroniko :)) Będę walczyć - bo warto

    Tule Ciebie i brzusiowe życie :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kibicuję:):) kiedyś się uda...mi się udało

    OdpowiedzUsuń