26.11.2012

Bieg po życie


Ranek, bieg do lekarza. 
Ciche ale wyraźne uliczne miał. 
Spoglądam- kot ciągnący się na dwóch łapach. 
 Biegnę dalej, serce krzyczy ,,wróć" , rozum podpowiada ,,przecież sobie obiecałaś wyciszenie" 
Wracam.
 Odszukuję dom kota.
 Szok kobiety. Trzęsąca się niemoc danej chwili.
Stanowczo mówię co i jak, dopilnowuję 2 letnią córeczkę tej kobiety, owijam kota w koc. Torbę z kociakiem wciskam w rękę mówiąc- ,,on żyje i to jest najważniejsze." Ocieram Jej łzy życząc dużo szczęścia w kierunku odjeżdżającego samochodu jadącego do weterynarza.
 Do kolekcji
Doktorek przepisał antybiotyki i astma inhalator. 
Będę brać

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz