31.12.2013

( 393 ) i nadchodzi


Mijają chwile a z nimi nasze życie. Taka jest jego kolej :) przykleić się do krzyża by odliczać. Nikt z nas nie wie jak i kiedy. Nauczeni priorytetów przemieszanych dniami i nocami marzymy o czymś wyjątkowym, niespotykanym. Jednak z czasem zmieniają się marzenia i pragnienia. Często z braku siły do ich realizacji. Często z braku odwagi do ich przeżycia, często z powodu  rozczarowania i zawodu. Nie tylko Nowy Rok jest dobrą okazją do tego, by coś zmienić.   
Ja jednak pragnę Wam życzyć, abyście nadal pozostali sobą. Nie pozwólcie zniszczyć w sobie tego, co was wyróżnia w tłumie. Niech w Nowym Roku świat będzie dla Was pełen ciepła, radości i przyjaciół, a w Waszym domu nigdy nie zabraknie miłości i zrozumienia. Niech przez każdy dzień Nowego Roku towarzyszy Wam szczęście, a każda godzina mija w spokoju, zdrowiu i harmonii. Moja walka trwa dalej. Nadal bez maleńkiej rączki w mojej dłoni.  Mimo moich przeżyć jestem pełna nadziei, miłości i wiary. Będę nadal podążać w stronę naszego marzenia - najpiękniejszego cudu świata. 
Kochani... Dziękuję WAM za wsparcie i moc Waszego dobra. Z całego serca życzę na wszystkie dni nadchodzącego roku - wiary w sercu i światła w mroku.

25.12.2013

( 392 )




Kochanie moje,

tyle lat minęło od naszego ostatniego wtulania się. Tak bardzo Ciebie kocham i tak strasznie za Tobą tęsknie.
Tego pamiętnego 24 grudnia poczułam, że coś się złego dzieje.
Najpierw słabość, ból, krew. 
Szpital i diagnoza, że Ciebie wśród żywych już nie ma. 
Nie chciałam w to uwierzyć. Walczyłam z tatusiem z całych sił o to byś mogło z nami pozostać i radować się tym wszystkim co daruje życie. Tak bardzo wierzyłam, że nam się uda, że będziemy razem wypełniać sens życia. Kiedy ludzie, specjaliści stracili nadzieję, nadal walczyłam. Pogadałam jak zwykle z Bogiem bo on jest źródłem miłości i panem życia. Wierzyłam, że  niemożliwe stanie się możliwe. Niestety...wiesz najlepiej jak bardzo wierzyłam. Wiesz najlepiej jak bardzo cierpiałam, gdy zobaczyłam Twoje martwe coś. Nie mogłam Ciebie pochować, nie mogłam Ciebie przytulić. Mogłam tylko wyć i cierpieć w bólu.
Minęło tyle lat, a ja z każdym rokiem -  dzieliłam się z serca z Tobą naszym życiem. W myślach całowałam Ciebie, przytulałam, prowadziłam za rękę :) Pokazywałam Tobie pola, lasy i łąki :) pokazywałam zwierzaki futrzaki i  magie naszych chwil z tatusiem. Wiesz, że nie liczę ile miałobyś lat, choć czasami - gdy spojrzę na dzieci moich znajomych, byłobyś już w ich dzieci wieku. 
Kochanie , pewno wiesz, że gdybyśmy nie spotkali w życiu nie kompetentnych lekarzy miałobyś teraz rodzeństwo??? Tak, takie maleńkie komóreczki, które nauczyłam się z tatusiem kochać zanim stały się w pełni człowiekiem. Jeśli nie sprawi to Tobie problemu rozejrzyj się w około, może spotkasz je gdzieś tam u siebie :) Pokarz im nasze rodzinne i przyjazne dusze, może nauczą Je cierpliwości i miłości ???
Kochanie Ty nasze, dziś znów jest ten dzień kiedy zapiera mi dech w piersiach. Nie martw się...o nie , nie jestem nieszczęśliwa. Jestem Ciebie tylko tak bardzo stęskniona i Ciebie spragniona. Wiem, że w tym życiu NIGDY nie usłyszę Twego śmiechu, NIGDY nie będą Twoje rączki wyciągały się w naszą  stronę, NIGDY nie będziesz z dumą pokonywać pierwszych kroczków do mnie, NIGDY nie będziemy trzymać Ciebie na kolanach, NIGDY nie będziemy mogli pokazać Tobie słońca, NIGDY  opowiedzieć bajki na dobranoc, NIGDY nie będziemy razem mogli pluskać się w wannie, NIGDY nie będziemy w stanie wspólnie puszczać latawce, NIGDY nie będziemy w stanie Ciebie pocieszyć i Twoje  łzy osuszyć, NIGDY nie będziemy razem się bawić...ale będziemy mogli  z dumą opowiadać o Tobie.

Przytulam Ciebie mój Skarbku, całuję i  ściskam :) 

Kochamy ciebie nasze słoneczko na wieki wieków i do końca czasów
Kochamy Cię bardziej niż cokolwiek na świecie!! 
Twoja mama i tata







24.12.2013

( 391 )


Niechaj Boże Narodzenie świeci blaskiem w Waszych sercach i przyniesie ciepło tym, których kochacie, a Nowy Rok niechaj będzie szczęśliwy dla Was i dla wszystkich ludzi na Ziemi.

23.12.2013

( 390 ) Piekło poronienia, piekło pocieszania

Świat na zewnątrz kręcił się dalej. 
Tylko we mnie panował ból i myśl to już po wszystkim, to już koniec.
Zabrakło tchu i spojrzenia.
Zabrakło jednej chwili, takiego daru od życia, łaski od Boga. 
I wszystko stało się już nie takie jakie powinno być. 
Wielu nie lubi takich wspomnień, pełnych bólu i cierpienia, pełnych tęsknoty i marzeń co by było gdyby. 
Jednak ja muszę i chcę.
 Bo to część naszego życia, wspólnych chwil pełnych radości i tego wszystkiego PO.
Czas nie goi bólu, a jego znaczenie ,, czas goi rany " jest tylko płytkim, prymitywnym pocieszeniem wymyślonym dla tych, którzy zapomnieć nie muszą bo żyją bez tego brutalnego doznania.

Utracenia dziecka, którego tulić i całować nie mogłam.

 Czas dla krewnych i przyjaciół płynie dalej - jakby mój ból nigdy nie zaistniał.

Oddalają się wspomnienia.
Przyjaciele
Znajomi
Krewni
  Milczą   
Jakby nas nie było.
Nas i naszego bólu.

Dopasowałam się do życia.
Czasem się wściekam
Czasem płaczę
Często się uśmiecham do tych króciutkich chwil bycia z Maleństwem razem.
Jestem jaka jestem
Życie cieszy
Bo kocham



22.12.2013

( 389 )


 Leclair, Mozart, Beriot, Spohr, Prokofiev, de Sarasate 
Ich muzyka wpływała w moje serce .
 Nic dodać nic ująć.
Urzekała całą swoją mocą.
Jakie to ważne by rodzice pomagali swoim dzieciom się rozwijać.
Pozwalali iść drogą ich własnych marzeń i zainteresowań.
 










21.12.2013

( 388 )

 
z f.b

Szykuję się na koncert brata śp. Luise. 
Loki na głowie, szpilka na nogach, suknia na grzbiecie :)
Co za dzień. 
Lamia ukochana z maleństwami a i 17 letnia M. jutro wyrusza na leczenie.
Co za emocje.
Tylko czemu w moim sercu smutek czyha???

18.12.2013

( 386 )


Z odejściem Pierworodnego nie postawiłam w naszym domu zielonej, pachnącej choinki. Jakoś nie potrafię. Owszem zieleninę w dekorację wplatam, jednak takiej dużej, pięknej , zielonej choinki od tamtej pory - już nie. Rok za rokiem przemija. Tak wiele chwil, wydarzeń, westchnień pełnych śmiechu i łez. Niby wszystko takie same, a jednak inne. 
Ulice, ludzie, brak maleńkiej rączki w mojej dłoni. 
Mam nadzieję, że  zmienię to w momencie narodzin naszego Oczekiwanego Maleństwa.
Życie toczy się dalej. 
Tylko ja jakaś taka zagubiona w czasie.


17.12.2013

( 385 )

Grudzień, a mam wrażenie jakby zapachniało wiosną. Słońce i spacery z psiakami rozgrzewają moje  pozytywne myśli. Nie chcę myśleć o niczym negatywnym. Choć kończy się rok i przybliża dużymi krokami kolejną rocznicę śmierci naszego Pierworodnego, myślę ciepło o tej pierwszej chwili kiedy poczułam życie Jego. Ta chwila i te kilka miesięcy czucia maleństwa w sobie, dała mi tyle siły a przede wszystkim tyle miłości.
To było tylko nasze, prawdziwe, niepowtarzalne - odczuwalne nie tylko faktem fizycznym, mogę wręcz napisać - jak najbardziej duchownym. Jak ja wtedy kochałam. Innych, siebie, świat. 
A potem ??? Wszystko słabło w blasku braku tego istnienia.To nasze Maleństwo potrafiło w tak Jego krótkim życiu, dać to co jest tak naprawdę najważniejsze. Nasze maleństwo, pierworodne, kochane do utraty wszystkich późniejszych zgryźliwych uwag, że wciąż wspominam, kocham i tęsknię.
W marzeniach jak i we wspomnieniach jest siła i  ten dar miłości, której żadna negatywna moc mi nie zabierze.







13.12.2013

( 384 ) Poród wodny - zakończony

Na mikołajki kupiłam chłopakom kuzyna - jaja, w których znajdowały się dinozaury. 
Te jajka wkłada się na kilka dni do cieplej wody ok 26-30 stopni. 
Przez ten czas
 chłopaki muszą sprawdzać temperaturę i  dolewać ciepłą wodę, tak by nie przerwać cyklu.  
I właśnie dziś nastąpiło wyklucie.
Efekt na zdjęciu ;)


I tak kochani :) w życiu - ciepłem miłości doj­rzeć można parę gwiazd.


11.12.2013

( 383 ) Mimo spadku AMH

z chrześniakiem :)
Wizyta lekarska u nowej pani Doktor odbyła się bez problemów. Oprócz stanu serca ( tęsknota, ból, żal ), wszystko goi się zgodnie z planem. Mimo, że płodność wynosi 0,89 AMH ( 1,3- 1,7 jest standardem) to zrobiłam w Unii-klinice termin na kontrolną a zarazem wstępną rozmowę w sprawie kolejnego In Vitro. Nowa Pani Ginekolog podtrzymuje mnie na duchu. Stwierdziła po dzisiejszym badaniu, że macicę  mam jak u młodej kobietki. Czuję , że  chce mi pomóc z całych sił. Profesor także wierzy w moje ciało. Nie jestem sama. Jeszcze tylko muszą podpasować finanse bym mogła podjąć z mężusiem ostateczną decyzję.
U 17-stoletniej M wyciągnięto dren z płuc. Mama M pisze -,,Stan płuc stale poprawia się. Nie gorączkuje, ma się coraz lepiej. Mniej więcej po trzech- czterech tygodniach po chemii, powinny poprawiać się wyniki i robi się biopsję szpiku. Wtedy cała prawda wychodzi na wierzch." Tak bardzo pragnę by się udało. Jak na razie lek z USA wskazuje poprawę.

U nowej Pani Ginekolog odebrano kopie akt lekarskich po moim dawnym doktorku. 
Oj  zaczyna się dziać.

Tulę Was cieplutko.

ps. Czy jeszcze macie problemy z wejściem i wpisami na blogu???





09.12.2013

( 382 )

 natale gif11
Choinka...przy niej mama, tatuś i trójka dzieci radująca się ozdabianiem zielonego drzewka. Będąc świadkiem tej chwili poczułam jak szybciej bije moje serce. Mózg realizuje fakty i stwarza obrazy wymieszane radością i smutkiem. 
Tiaaa...
Pozostało mi tylko robić pozytywne miny do tych chwil.
Nie mogę pokazać moich drżeń i tęsknot serca.
Będzie dobrze.
Jeszcze nam się uda.  
Zanim obskoczyły nas radośnie dzieciaczki, wtulam się głębiej w ramie męża. 



DZIĘKUJĘ ZA ŻYCZENIA

06.12.2013

( 381 ) Dziś ten dzień


I urodziłam się w mikołajki :) lat trochę minęło ale i doświadczeń nowych przybyło :)
Dziś ten dzień, w którym wszystko spełnić może się.
Bawcie i radujcie się ze mną :)
Czas spełnienia nadchodzi
:)
Niech życia dobro Wam słodzi

03.12.2013

( 380 )

z f.b.
Wystawiłam świeżutko zrobioną dekorację przed drzwi naszej kamienicy. 
I u nas miało stać się przed świątecznie. 
Klimatem bożonarodzeniowym chciałam przywitać mile widzianych gości.
Wyrwałam kilka chwil by coś w domu zrobić. 
A tu
 jakaś Zaraza ukradła mi to cacko.
I jak tu nie furkać.
I jak tu nie kląć.
Jednak co mi to da.
,,Światło jest niczym bez mroku, który by mogło rozświetlać. 
Jak bez zła miałoby istnieć dobro? "
A niech ma 
Złodziejaszku
Złodziejstwo jest wybaczalne – głupota nie 

 

02.12.2013

( 379 )

 
z f.b.


Cisza nocna. 
Mężuś i futrzaki słodko śpią. 
1:18 a ja nadal piszę, odpowiadam, szukam. Odsyłam, wysyłam, dla nich walczę.
Mama 17 letniej M. pisze :,, brała od wtorku do soboty. białe krwinki cudownie spadły. ma ich tylko 800, ale jeszcze można spodziewać się dalszego spadku, bo chemia działa kilka dni po zakończeniu. Z tym wiąże się kolejny problem. Brak białych krwinek powoduje neutropenie - brak odporności.
Za gorączkowała, dostaje antybiotyki. Płuca poprawiają się, już nie oddycha przez maseczkę, Chociaż tlen ma w zasięgu twarzy.
kochamy Cię :*"
Od kilku dni setki e-meli telefonów i moc nie poddania się .
Wiruje mi w głowie.
Mimo wszystko nie tracę energii.
Do życia trzeba się uśmiechać i trwać z nadzieją w sercu.

29.11.2013

( 378 )

z f.b.
Zakręcona jestem na całego. 
Wypełnianie papierów dla biurokratów spędziło mi sen z powiek. 
Ufff 
Na szczęście wszystko już z kompletowane i gotowe do wysyłki.
Pomoc dla 17 - sto letniej dziewczynki nadal trwa.
 Był dawca, była możliwość leczenia. 
Teraz trzeba szukać od nowa. 
Trzymajcie proszę kciuki.

***
Zostaliśmy zaproszeni 21 grudnia na koncert Luise brata. 
Choć serce me będzie z tęsknoty za Luisa pękać.
Idę.
Chcę pamiętać.
Bo w moim sercu Jej życie nigdy nie zagaśnie.

27.11.2013

( 377 )




Udaję, że wszystko jest ok. Dla świata pewno tak, ale nie dla moich bliskich. Mnóstwo papierków mam do wypełnienia. Na cenzurowana żalem siadam nad nimi i uzupełniam łzami ich formę. Urzędnicy podali terminy. Chce Pani pociągnąć do odpowiedzialności ??? Trzeba wypełnić formularze. I znów pejcz-owanie duszy. Ból, żal, smutek. Ich to nie obchodzi. Jestem dla nich tylko numerem do wypełnienia.

To dzięki ukochanemu, bliskim i Wam ocalała moja nadzieja.

24.11.2013

( 376 )

I stało się. Jestem ponownie chrzestną. 
Wzruszona i szczęśliwa.



,,Miłość nie pragnie zawładnąć drugą osobą, aby wzbogacić się jej kosztem, 
lecz jest oddaniem się drugiej osobie, aby właśnie ją ubogacić."

22.11.2013

( 375 ) Podarunek życia

Oglądając ten filmik, odtworzyły się wryte w moją pamięć obrazy z narodzin Leonardo.
Kiedy zobaczyłam maleństwo leżące w inkubatorze z podłączeniami do maszyn, które monitorowały Jego maleńkie ciałko, nie mogłam się nacieszyć, że nasz Leonardo żyje. Nie zapomnę momentu, gdy Su wzięła swojego synka w ramiona, a Jego drobniutkie ciałko zaczęło się uspokajać. Jego drobne rączki, które były mniejsze niż mój najmniejszy palec u ręki, zaczęły Su przytulać - byłam tak wzruszona, że zapomniałam przez moment - zaczerpnąć powietrza. 



Miłość jest czymś wspaniałym :) 
Jest nektarem dla duszy i ciała. 

Leonardo w inkubatorze
z tatusiem

dziś :)

20.11.2013

( 374)


Przypomnieli sobie o nas byli ,,niby przyjaciele ", którzy podwinęli ogon, gdy było nam bardzo ciężko. Dziwne zjawisko. Słuchalam ich bla, bla, bla i wcale mnie to nie ruszało. Jestem grzeczna, ale emocjonalnie nie zaangażowana. Nie chce mi się nawet do nich mieć żalu. Szkoda czasu. Chcę te chwile spędzić i poświecić z radością tym, którzy są z nami NAPRAWDĘ. Prawdziwie, szczerze i tak od serca. Dla nich i dla nas :) 
Czuję się coraz lepiej. Choć dokuczają mi jeszcze bóle w podbrzuszu, staram się doprowadzić zaległości do normalnego poziomu. Tyle kątów i zakamarków do ogarnięcia. Liście w ogrodzie już po sprzątane :) ale ganiam nadal jeszcze za pająkami.
Przygotowania do chrzcin Leonardo w toku. Jako chrzestna mam pełną głowę pomysłów i chęci do pomocy. Jeszcze tylko kilka dni. Przede mną na te uroczystość jeszcze trochę gotowania i pieczenia.

Na zdjątku malowanie ramek, które rozdane zostaną dla gości.

Kiedy bawię się z dziećmi cały świat przeobraża się  w jedno wielkie dobro.
 


 
 

15.11.2013

( 373 )


z f.b.
Wrzuciłam listy do skrzynki.
 Skargi poszły w świat instytucji, które mają prawo zrobić porządek z tymi, którzy zabawili się moim zdrowiem i życiem naszych Nienarodzonych. 
Nie chcę wojny, ale  zaznaczenia naszym bólem w ich aktach.

12.11.2013

( 372 )

 

Życie jest dla każdego.
Życie jest w nas.
 W każdym najmniejszym działaniu jest siła i moc. 
Trzeba chcieć by móc.
Trzeba po prostu kochać  

11.11.2013

( 371 )


Uśmiechnięte pyski świadczą o tym, że wykonaliśmy dobrą robotę. 
Zadowolone serca.
Zmęczone ciała.
Wywieszone jęzory czekają na powtórkę z rozrywki.
Kiedy sens zatraca się w smutku, próbuję dostrzec piękno w małych chwilach.
Mam wybór.
:)
Wywieszam łapczywie jęzor - na życie.


09.11.2013

( 370 ) Może zanudzić - ale nie mnie

Czas mija a z nim nie wszystko.
Tu się urodziłam, dorastałam
Jako mała dziewczynka
nosiłam na wieżę kościelną znalezione, uratowane nietoperze.
Ratowałam koty, psy ,,śmietnikowe"
Pisklaki
jeże :)

Tu uczyłam się
życia
przyjazni
Tu poznałam moją miłość


Bliscy, przyjaciele, znajomi pochowani  na  cmentarzu mego rodzinnego miasta.
Tylko Naszego pierworodnego Nienarodzonego - nie mogłam.


Wróciły wspomnienia w drobnych szczegółach. 
Wróciły chwile, których nie zdążył jeszcze zatrzeć we mnie czas.
Moje miasto
a w nim kawałeczek mnie.

08.11.2013

( 369 ) Sonii talent

Na pewno znacie te cudowne filmy Sonii o niemowlakach, o kąpieli, o miłości i szacunku dla małego człowieczka.
 Paryżanka, która swoją wrażliwością porusza moje serce. 
Jej filmy są cudowne.
 Dla mnie są pomocą w przejściach w tych moich ciężkich chwilach. 
  
Kolorowych snów Wam życzę 
 

( 368 )

Mam dwa zaproszenia zostania matką chrzestną. 
Dominik, który mieszka od nas 900 km i Leonardo Romano oddalony kilkoma kilometrami. Przyjęłam zaproszenia, gdyż dziadek uczył nas, że dzieci do chrztu się nie odmawia. 
Podejmę się tego, gdyż ,,wszystkie dzieci nasze są " :)

07.11.2013

( 367 ) jak rzep

Byłam świadkiem wypadku.
 Kobieta w samochodzie potrąciła rowerzystę. 
Teraz muszę szlajać się po Policji. 
A za oknem wieje.
tylko
 wiewiórka  przypomina o zimowych obowiązkach.


Nic mi się nie chce. 
Tęsknota jest jak rzep wrośnięty w serce.
Moje Maleństwa
Moje kochane
Moje
Zabrano Wam szanse na dalsze życie
I to boli 
cholernie boli


06.11.2013

( 366 )



Następna wizyta kontrolna u mojej nowej Pani Doktor wypadła na wczoraj. Z powodu odczuwających boleści w podbrzuszu zostałam przebadana. Pobrano mi krew do analizy, gdyż Pani doktor chce sprawdzić czy wszystko jest ok. Mówi, że woli dwa razy sprawdzić niż raz coś przegapić. Czuję jak stara się o mnie zadbać. Czyżbym w końcu trafiła na lekarza-człowieka. ??? Tak bardzo chciałabym zaufać.
Pierwsze dwa miesiące po operacji usunięcia Myom i przegrody w macicy musimy uważać by nie zajść w ciążę. Macica potrzebuje tego czasu by móc się zregenerować. Oczywiście, gdyby nam się udało mimo wszystko spłodzić w tym czasie maleństwo, wszyscy byśmy byli szczęśliwi. Jednak po tak krótkim czasie po operacyjnym, bezpieczniej jest dla mojego zdrowia - poczekać. Problem tkwiłby w tym, że przy wzroście placenty ( łożyska ) mogłaby się ona wrosnąć w ścianki macicy. Co spowodować może po porodzie operację,  by usunąć łożysko jak i możliwość ewentualnej utraty macicy. Dlatego też chcemy teraz uważać. Jeśli nam się uda zostać rodzicami, to pragnę ten czas poświęcić naszemu okruszkowi, niż spędzić go na medycznych sprawach, terapiach, rehabilitacjach.
Dobrze, żem wytrenowana :) Teraz muszę tylko wszystko okręcić o 180 stopni. 
Za cztery tygodnie kolejna wizyta kontrolna. 
Potem wiele ważnych dat urodzinowych, potem święta, sylwester i...nadzieja z adrenaliną wraca płynącą z  najmniejszej komórki do płuc i serca.

 ************************************************

Mojej siostry koleżanka urodziła martwe dzieciątko.
Nic nie wskazywało na taki dramat. 
Szok.
Łączę się z nimi w bólu.

Światełko do nieba Okruszku

02.11.2013

( 365 ) wszystko jest możliwe

 
z f.b.
Wyłączyłam się od świata. Kiedy przyszedł czas na regenerację - wysiadłam na całego. Przez ostatnie dni było mi bardzo źle. Smutek rozwalał każdą moją komórkę. Nie dałam rady być ,,silna" i ,, waleczna". 
Myśli dobijały się do sytuacji - co by było gdyby? 
Bo przecież przez brak odpowiedzialności lekarzy mogłam mieć wyciętą macicę, jajniki, mogłam dostać sepsis, mogłam umrzeć. Gdybyśmy się poddali mogłabym w wieku sześćdziesięciu paru lat obudzić się z wielkim bólem brzucha i wylądować na stole operacyjnym. Po przebudzeniu - usłyszeć ,,miała pani spiralę, niestety trzeba było usunąć narządy rodne, niestety... i dlatego, przez tą spiralę , przez tych lekarzy nie mogła pani nigdy mieć dzieci. "
Te wszystkie gdybania wybuchły we mnie. Te gdybania osiadły w mojej rzeczywistości, które  po wypowiedziach , analizach moich nowych lekarzy, zaczęły żyć swoim własnym prawem przeżywania. Nie miałam siły pisać, nie miałam siły ,,oddychać nadzieją." I tak wijąc się we własnym strachu gdybania zauważyłam własne szczęście. Żyję, odczuwam miłość i bliskość mojego męża. Mam wsparcie rodziny i znajomych, którzy pozostali przy mnie gdy ,, przyjaciele" już odeszli. Mam szansę na urodzenie dzidziusia i nowych lekarzy, którzy teraz chcą nam pomóc, byśmy mogli trzymać w ramionach nasz najpiękniejszy kawałek świata.
Tylko od nas zależy co z nami będzie. Jak odczuwać będziemy nasze porażki, wzmagania, miłość, szczęście. Trzeba dbać o siebie o własne marzenia, cele, życie. Trzeba ze świadomością i odpowiedzialnością dokonywać wyborów, ale nie wolno się poddać, gdyż wszystko jest możliwe.

,, Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie rano dwie drogi: pojechałem tą mniej uczęszczaną - reszta wzięła się z tego, że to ja wybrałem. "


Dziękuję Wam za wszystkie telefony, SMS, e-maile, komentarze u mnie na Burczobrzucho i blogu Lami. 
Dziękuję Tobie Lamuś za kawałek nieba. 

24.10.2013

( 364 ) Czasem mały krok może być początkiem zmiany


Czystość serca jest gwarancją wsłuchania się 
w pod­szep­ty duszy.
Gdy­byśmy tyl­ko zechcieli  jej posłuchać to nie zboczy­libyśmy z dro­gi na którą po­kiero­wał nas los
.

 To od nas samych zależy w jakim kierunku podążamy.  

Można upaść i wegetować, ale można  po upadku wstać i starać się z tych resztek chwil stworzyć piękno dobro.




23.10.2013

( 363 )

Yawarka  - nasz 3 letni młodzieniec   
Baley nasz 9 cio latek
Po spacerku :) 
 7 km w łapach świat wygląda całkiem inaczej.
  Teraz tylko zapach polskiej kiełbasy jest w stanie wybudzić ich ze snu.

22.10.2013

( 362 ) Pierwszy spacer po Op. Jaka uciecha


Cudowny jesienny dzień. Pogoda dopisuje na całego. Jej urok i błagający wzrok naszych psiaków, z których wyczytać można było jedno ,, No kiedy w końcu pójdziemy ??? " zmobilizował mnie do wyjścia.


Co jakiś czas musiałam odpoczywać. 
Ból macicy i rany pooperacyjne dawały siebie odczuć.


Jednak piękno natury, zapach lasu i radość futrzaków
wynagrodziły mi to po stokroć.
Powoli wracam do zdrowia. Dziś jadę na wizytę do nowej pani ginekolog.
Mam nadzieję, że usłyszę tylko same dobre wiadomości.
Kochani przepraszam, że brałam tak mało udziału w życiu blogowym.
Na wasze e-maile, sms i komentarze na dniach odpowiem.
Trzymajcie się ciepło
Korzystajcie z pięknych chwil.
Nowa pora roku, nowe wrażenia.

19.10.2013

( 361 )


Trochę uśmiechu nikomu nie zaszkodzi :) Choć rany na brzuchu ukazują co innego, po prostu inaczej nie mogę jak śmiać się i razem z tymi maluchami się radować :D

18.10.2013

( 360 ) cząstkę naszej miłości


Dziękuję za miłość z pełnymi urokami. Jestem szczęśliwa, że mogę ją odczuwać w tych wszystkich barwach. Kiedy zobaczyłam Go pierwszy raz - wiedziałam, że to On. Nasza miłość zmieniła Nas w innych ludzi. Nie wiem czy lepszych czy gorszych. Czuję tylko, że jesteśmy ,, jak dwie struny w gitarze grające tą samą nutę na obu strunach, obie różnie brzmią, ale gdy brzmią razem to tworzą piękną muzykę." Nasze zalety jak i wady harmonizują ze sobą. Prawdziwa miłość sprawia, że w tych trudnych chwilach zbliżają się do siebie dusze, a nie tylko ciała. Z dwóch ludzi tworzy się jedność z jedności nowe życie. 

 ********
Podbrzusze nadal boli. Staram się opanowywać sytuację bez leków przeciwbólowych. Noce są gorsze...mimo wszystko daję radę. Złapałam się na tym, że jest mi nawet z tym bólem dobrze. 
Zwariowane. Prawda??? Jednak czego nie robią z kobiet hormony :D


********


Dziś dowiedziałam się, że kolega nie żyje. Kiedyś uratował życie koledze w wojsku. Palił się wojskowy samochód z amunicją. Wszyscy zwiali mimo, że wiedzieli, że jeden z nich tam został. Irek wrócił po niego. Wyciągnął Go, krótko przed eksplozją.

Jego śmierć bardzo mnie zasmuciła.

Był i jest dla mnie moim cichym bohaterem.




16.10.2013

( 359 )


Jestem już w domu. Myomy i ścianka przegrodowa wyeliminowana. Macica podwiązana specjalną siatką potrzebuje czasu do regeneracji. Zrobione zostało wszystko co było do zrobienia :) Teraz tylko przejść przez resztki bólu, a potem to już mam nadzieję, że nam się w końcu uda zostać rodzicami.



Dziec­ko pot­ra­fi tak cu­dow­nie i moc­no kochać, tak szczerze współczuć i przytulać. Dla dziecka wszys­tkie uczu­cia te włas­ne jak  i uczucia in­nych, mają ten sam nieskazitelny wymiar.

Miłość dziecka i do dziecka jest wszystkim

15.10.2013

( 358 )

 



 Każdy mój dzień jest dniem tęsknoty i miłości.
 W moim sercu - Wasz dom na zawsze.
 Nie mogę Was ucałować, ale zawsze kochać.
Mogę
Kochać i czekać na nasze ponowne spotkanie.

13.10.2013

( 357 )

Melduję się , że wracam do zdrowia.

Mimo bólu, wszystko poszło jak po maśle.  
Teraz tylko stanąć na nogi.
Ale z Wami to już pikuś.
Dziękuję za Waszą troskę i ciepło 
Dziękuję za Was :)
Jesteście siłą i dobrem  

09.10.2013

( 356 )

z f.b.
Podpisałam mnóstwo dokumentów i zgód na wykonanie tego co jest we mnie do zreperowania. Jutro o 7 rano wchodzę na oddział. 
Zatrzymują mnie tam na kilka długich dni. 
Dano mi lewatywę do domowej aranżacji. 
Za oknem piękna jesień... a ja dalej ,, s**m " niż widzieć ją mogę.


08.10.2013

( 355 )




Piżama, dresy, stos bielizny, ciepłe sweterki i książka do ponownego poczytania. 
Bagaż, leki, Was i serce pełne nadziei zabieram ze sobą. 
Tak... Dziś ruszam w drogę :)  
Jadę do kliniki w Heidelberg, by skorzystać z tych możliwości jakie podarował mi los. 
Śpiewam i nucę w rytm mego serca.
Jest mi dobrze.
Spokojna, taka cicha...


***

Kogut zmarłego sąsiada już z za płotu nie pieje :(
 
 


05.10.2013

( 354 )

Nigdy nie bałam się marzyć. Jako dziecko, jako nastolatka i jako kobieta z ciężarem własnych problemów. Planuję i czaruję pozytywem moją przyszłość. Życia nie trzeba się bać, losu nie wolno się obawiać. Nic nie jest zapisane w gwiazdach. Jest w tym wszystkim sens i moc, którą tak naprawdę odczuwa się tam gdzieś w środku wnętrza. Wpływ mamy tylko na te maleńkie momenty, które mogą zadziałać na zmiany - nie tylko w okół nas, ale i w nas.

Nasze kochane Maleństwa :) Mogę Was tylko kochać, budować Nasz wspólny dom i czekać na Was.

04.10.2013

( 353 )

z f.b.
Sąsiad z za płotu zmarł. 
Pusto jakoś i smutno niezmiennie. 
Już niedługo Jego kogut przestanie piać.
 Też odejdzie...