29.01.2013

Życie jest jak kwiat, który kwitnie na pustyni

z sieci




Lek ,,Esmya" działa. Niezłośliwy zaczyna się kurczyć. Oczywiście muszę przejść cała terapię. Jeszcze przez miesiąc będę łykała ten lek, by jak najbardziej zwiększyć szanse na przyjecie naszych maleństw. Za tydzień wyniki krwi, za 4-ry tygodnie następna wizyta.Potem czekam na moje @ i jeśli krwawienie zostanie uregulowane ( ok 2,3 cykli) odbędzie się moje transfer.
Dziś odważyłam się stanąć  na wadze. Znów przytyłam. Podając moją nową wagę do kartoteki zauważyłam o ile jestem cięższa. Szokkk
Skutki uboczne muszę na razie zaakceptować. Nie mam innego wyjścia. Nudności, zawroty i bóle głowy, otyłość, zmęczenie, brak seksualnego podniecenia, zgaga, huśtawka hormonalno - nastrojowa. Ale co tam, ważne, że za kilka miesięcy uda nam się przystąpić do następnego kroku przybliżenia się do naszych maleństw.  To mnie raduje bo przecież w tym wszystkim to jest najważniejsze.

 
Z całego serca dziękuję Weronice i Martynce za podtrzymanie mojego przestraszonego ducha.  
Jesteście kochane




Dziękuję z całego serca









Jadę




 Pioseneczka od kuzynki na pocieszenie. W zębach czuje strach, ale do przodu... w rytmie głosu serca.

KLINIKA, STRACH, NADZIEJA. DZIŚ ROZSTRZYGNĄ SIĘ MOJE LOSY


Proszę trzymajcie za mnie łapki

25.01.2013

Oby

z sieci
Termin zrobiony. We wtorek będę wiedziała czy lek na niezłośliwego działa.
Może już będę o krok bliżej naszych maleństw???

 

Sercem cd2







Jestem tu i teraz. Uśmiechnięta mimo bólu, który noszę w sercu. Podejmuję działania, które są niezbędne by pomóc sobie i innym. Nie mogę robić nic wczoraj ani jutro, mogę działać tylko tu i teraz, gdyż cała moc pochodzi z mego wnętrza.
Nie  zawsze świat będzie takim, jakim sobie wymarzyłam. Na to jakim świat może być działa w nim wiele sił i wpływów, które niekoniecznie są zgodne z kierunkiem mojego działania. Jednak zawsze ufam, że wewnętrzna moc wprowadzania zmian, dostosowania się, kiedy nie mogę czegoś zmienić oraz rozwijanie swoich umiejętności poprzez pielęgnację dobra i siły wewnętrznej pomoże jakoś żyć. Staram się nie zamykać siebie w ramach. Dążę do spokoju i radości z życia. 
Czasem przychodzą do mnie chwile jakbym walczyła z wiatrakami. Czasem mam to odczucie, że ta walka jest nie potrzebna, gdyż walka z czasem i walka ze śmiercią i tak utrze nam nosy, gdy przyjdzie ten moment zatracenia się w smutku i żałobie.
Każda moja walka jest dla mnie pokorą. Każdy upadek i ponowne powstanie - uśmiechem miłości. 
Słyszę i odczuwam  siłę wiary w to, że będzie dobrze.
Jest wielu krytyków i niemoralnych działań przeciwko metodzie In Vitro. Już się nawet na nich nie denerwuję. Jeśli ktoś próbuje zamknąć mnie w klatce swoich brutalnych metod, uderzam skrzydłami tak mocno, aż ból zamieni się w przebaczenie. Bo tak naprawdę to tylko ja sama na to pozwoliłam by dać się zamknąć. I tylko ja sama mogę się wyzwolić z tego co mnie blokuje. Jeśli tego nie zrobię, pozostanę na zawsze niewolnikiem, który sam siebie zamknął. Nie ważne co o mnie mówią...nie ważne czy mnie lubią, czy nie. Nie ważne, czy dają mi prawo wolności czy zamykają w łańcuchach.Ważne jest by w siebie uwierzyć, by nabrać sił i zregenerować się ku pójściu drogą dobra. Jednak jeśli wsłucham się w krzyki i manipulacje innych, jeśli sama w sobie nie odnajdę prawa, to kto mi to prawo da??? Nikt...po prostu nikt. Dlatego cofam się w siebie. Przywołuję piękno, dobre chwile, cudowne zapachy. Liczę minuty uśmiechów i miłych słów. Staram się zobaczyć dobro i cieszyć się nim. Przywołuję dobre rzeczy, które widzę w otaczających mnie ludziach. Myślę o spokoju i miłości i pięknie starając się wydobyć z manipulacji więzi kaleczących bycie sobą. 
Moi podopieczni, moje nienarodzone maleństwa ofiarowali mi kawałek siebie, tak bym mogła nauczyć się wytrwałości w tym co robię.

Sercem cd1


Tyle razy stykałam się z bólem i śmiercią osób, którym pomagałam. Tak często ocierałam się o ich dramat, cierpienie, ból. Walczyłam o każdą szanse, która się wyłaniała. Pocieszałam, zdobywałam, pokonywałam. W ostatnich ich minutach życia, głaskałam słowami starając się jeszcze jakoś pomóc. Wtedy wierzyłam, że tak jest. Jaka ja byłam naiwna. Życie uczy i wyciera resztki dzieciństwa. Kiedy doświadczyłam własnego dramatu, poczułam otchłań w której nie istniało nic - oprócz świadomości końca życia naszych maleństw. 
Kiedy umiera dziecko, nic nie jest już takie same. Nie wiedziałam co robić, dokąd iść, gdzie szukać??? Ale czego szukać, gdy maleństwo umarło, a z nim cząstka mnie. 
Ból i rosnąca złość była moim powietrzem. Moją nadzieją - miłość do mojego mężusia. 
I tak dorastałam do decyzji dalszej walki o nasz największy cud świata. 

cdn

23.01.2013

Sercem cd

Trzeba przygotować się do bycia mamą. Nie chcę po tych trudach i przejściach stać się zgorzkniałą, zazdrosną, niezadowoloną mamą. Wiem przez co przechodzę. Huśtawka uczuć kierowanych podawanymi hormonami, lekami - powodują burzę  zwątpień, załamań. Ból ciała i serca wciąga w ramy litowania się nad samą sobą. Kiedy jajniki wielkości kurzego jajka, gdy brzuch po ukłuciach jest jedną wielką fioletową plamą a kobiece ciało przeobraziło się w prawie 90 kilogramową masę, nie jest łatwo być pogodną, miłą, uroczą Mimo wszystko wierzę i znoszę bóle, negatywne zmiany, upokorzenia i brak  tolerancji osób trzecich. Jednak przychodzi taki czas, gdy śmierć w tobie, osadzonego maleństwa powala na łopatki i wtedy załamuje się ten maleńki świat, ta iskierka wiary, że może tym razem się uda.

cdn

Bańki do wygrania

pictures to animation
pictures to animation

 I ja skusiłam się do zabawy konkursowej. Bańki są niezastąpione:)) Pamiętam efekty z dzieciństwa: oczywiście tych rozgrzewanych spirytusem i podpalanych. Strach był przed nimi duży, ale jaki efekt poprawy:)) Może będę miała u Ciebie Weroniko trochę szczęścia ;) Jestem Waszym czytaczem, banerek wstawiony, w piąstki nachuchane. 

Zachęcam do miłej zabawy
 Zapraszam na bloga Weroniki

22.01.2013

Sercem



Wokół tyle cudownych dzieciaczków, brzuszków i narodzin. Serce me cieszy się, gdy patrze na te uśmiechnięte buzie. Uwielbiam ten czas, który kołysze moje oczekiwanie na przytulenie naszego maleństwa. Szczęście ludzi, którzy mają dzieci i tych, którzy  właśnie je oczekują - motywuje mnie , dodaje sił do dalszej walki. Kiedy jest mi źle, a niemoc zagłusza we mnie nadzieje, te ich szczęścia są podporą by wstać i iść by walczyć.

cdn


20.01.2013

Czas

z f.b


Posprzątałam


Przemeblowałam pokój
Upiekłam sernik
Pomalowałam paznokcie
Postukałam w klawiaturę po ulubionych blogach
Wysłałam kilka zapytań do klinik w sprawie pomocy dla Sylwii
Pogawędka z siostrą przez Skype
Tulaski z mężusiem po raz kolejny
Wygłupy z psiakami i papugami
 Czas jakoś nie ubywa
Pod koniec stycznia badanie ginekologiczne
Pod koniec stycznia przekonam się czy lek zabija Niezłośliwego
Pod koniec stycznia może już będę bliżej naszych Śnieżynek
Pod koniec stycznia to jeszcze cały tydzień

Czas i jego zwariowane oczekiwanie na nasz cud życia

19.01.2013

Z siłą przetrwania

z fb.
 Słucham sobie Ennio Morricone. Staram się odgonić moją nerwowość, niecierpliwość, tęsknotę. Jestem zmęczona przeprowadzką i pożegnaniem osób, z którymi pracowałam przez 10 lat. Styczeń stał się dla mnie miesiącem rocznic. Nie takich dla których serce się raduje. Są to Rocznice, którymi Śmierć żongluje - biorąc sobie każdego kogo chce.  

z f.b
Między moim prywatnym i zawodowym czasem wyszukuję każdą chwilę dla tych,  którym pomagamy. Staram się nie zatracić czasu, chcę intensywnie pomóc, chcę z całego serca pomóc. 
W myślach krążą mi osoby, o które życia walczyliśmy, którzy przeżyli, a których szanse na przeżycie były  przez specjalistów już niejednokrotnie skreślone. Łapię się tych realistycznych, namacalnych osób, o które walczyłam i które osobiście znam.  Ich historie, ich obecne życie jest wzmocnieniem mojej wiary, że warto walczyć  do końca. Przytoczę słowa, które napisał do mnie Pan Dominik P. (on też walczył o swoje życie) ,,rozmawiałem kiedyś z bardzo mądrym i cenionym onkologiem- powiedział on- nie ma leku na raka- wszystko to co pomaga przeżyć to nasza siła, pasje rozwijane każdego dnia, dużo miłości wokół i zupełny brak koncentracji na chorobie, a wpatrywanie się w jutro z całych sił." 
Nie ma lekarstwa??? Może i nie ma, ale szanse i te wewnętrzne możliwośi nie dania się pokonać przez chorobę. Bo jeśli dusza, wnętrze walczącego jest siłą przetrwania, to jakie szanse ma np. raczycho, oprócz własnego umierania razem z pożeranym ciałem. Ciało jest słabe, ale nasze człowieczeństwo jest splotem siły życia.  Znam osoby, które np. od 10-sieciu lat, według medycyny - nie powinny już być wśród żywych. A jednak :))  Dziękuję za te chwile, bardzo dziękuję
z f.b
Idąc przez kręte uliczki życia można wyjść z nich na prostą. Trzeba pozostawić strach i niepewność, trzeba uwierzyć i szukać i walczyć i dążyć. Trzeba chcieć odnaleźć.
 Takiego jutra szukamy...
Nawet gdy upadnę
Chcę wstać
By z miłością dobra iść dalej

18.01.2013

klika słów


bardzo cieszy mnie fakt,że ten blog spełnia swoje zadanie i pomaga w przetrwaniu..

dziękuje za komentarze 

i za to,że tyyle Was tu zagląda codziennie i pisze @ ciepłe, dobre słowa : )


17.01.2013

Gosia w domu

z fb.
 Gosia w domu. Obolała z drenażami i 116-ma szwami - nareszcie w domu. 
 - Dziwnie 
- już teraz z górki - mówię 
- muszę się przyzwyczaić, są takie duże, większe od twoich , patrzę w lustro i nie dowierzam. 
Czuję jej uśmiech przykryty jeszcze strachem i bólem, który odczuwa. 
-Gosieńko, opuchlizna zejdzie, rany się zagoją, ucz się siebie na nowo. Myśl o spokoju i miłości i pięknie.
Teraz tylko WY :))

16.01.2013

O smaku

z fb.
 Piję najdroższą herbatę jaką do tej pory kupiłam. Angielska :)) o smaku leśnych owoców z domieszką mojej naiwności i złamanego zaufania. Kosztowało mnie 1 opakowanie 300 Euro. Przy zakupie tej samej herbaty zapłaciłabym ok 2 dolarów. Chciałam pomóc, tak bezinteresownie chorej osobie. Niestety, przekazane pieniądze nigdy tam nie trafiły.  Zostały wciśnięte w prywatną kieszeń byłego zakonnika, męże znajomej. Na moje próby odzyskania tych pieniążków otrzymałam wiele wyzwisk i brutalnych podjazdów. A na pocieszenie herbatkę aromatycznego smaku. Rzuciłam tą  dodatkową prace, z której zarobek oddawałam innym chorym. Smutne to. I tak dumam sobie rozmyślając o tym zdarzeniu. Nic dodać nic ująć. Tylko czemu to tak boli???



11.01.2013

Teraz

(Gosia z narzeczonym)
 Gosi Operacja trwała 10,5 godziny. Dostała więcej krwi niż planowano. Wszystko poszło według planu. Lekarze zadowoleni. Teraz Gosieńka jest na intensywnej, śpi słodko. Planują ją tak przetrzymać przez następne 2-3 dni.
UFF :)) teraz tylko musi być lepiej, gdyż takie walczące kobiety wiedzą czego chcą. Podziwiam,  że mają taką moc.

Dziekuję za wsparcie mentalne, telefoniczne, blogowe.

 Majeczko można już kciukaski puścić

Tulaski 

10.01.2013

Operacja trwa

 
z fb
 Właśnie trwa operacja mojej kochanej przyjaciółki Gosi. Rekonstrukcja obu piersi. Drugi raz walczyła z raczych-em. Wygrała :))) Teraz 12 godzinna operacja, która ma ja przybliżyć do Jej własnej normalności.
Proszę trzymajcie ze mną kciuki.
 
 

09.01.2013

Brak


Nie mogę, rzuca mną , dławi jakiś krzyk...
Brak jajeczkowania, brak miesiączki proszę leki nadal brać. Zobaczymy się pod koniec miesiąca. Wtedy będziemy wiedzieli czy niezłośliwy się poddał.  
 Słysze ,,doka" ciepłe słowa.
Panie doktorze??? A czy ja nie przyspieszę tym wszystkim  lat przejściowych??? Przecież 40 letnie dziewczynki już mogą tak mieć? Pytam szyderczo, złośliwie, żałośnie.
Jeszcze nie jest Pani starszą dziewczynką, spokojnie - długo Pani jeszcze do lat przejściowych i starzenia się.
...
No super.  Jeszcze przede mną owocne jajeczkowania i bolesne miesiączki. A ciąża? A wymarzony bobasek? Nasze dziecie???
...
Od 6 dni nie mam moich dni...oj jaka byłaby nadzieje, że może tym razem się udało. Niestety brak @ jest tylko skutkiem ubocznym brania leków na zniszczenie niezłośliwego. Wczoraj pobrano mi krew, chciałam wierzyć, a dziś info...niestety nie było jajeczkowania i na razie nie będzie. Proszę brać nadal leki.
 Zobaczymy pod koniec stycznia co dalej.
Załamka
Smutek
Żal
Znów oddala mnie życie od naszych Śnieżynek

08.01.2013

W obłokach

 Czekając na pielęgniarkę Olgę, myślałam o naszych Śnieżynkach. Sama świadomość, że nasze maleństwa są piętro wyżej doprowadzała mnie do radości  wywołującej adrenalinę, którą pewno czują świeżo upieczone mamy.
- Jutro wynik - słyszę
Zerknęłam na notatkę w komputerze lekarskim.
 Jutro po południu telefon do Pani B.
Kochani

NIE BYŁO STRACHU


Bujałam w obłokach


Chwilo trwaj

07.01.2013

Coś zrobić

z fb.
Dzwonił dok. Jutro pobranie krwi i czekanie na wyniki. Od nich zależy co dalej. Jednak pewne jest, że będziemy coś robić bym mogła jak najszybciej zagwarantować przeżycie naszych śnieżynek w moim brzusiu. Bardzo się boję, że się znów nie uda. Dziś pomogą mi słowa mojego kuzyna ,,Rób zawsze to, co boisz się zrobić." Boje się ale robię bo miłość do naszych maleństw daje mi wiarę i nadzieję  i to mnie raduje bo przecież w tym wszystkim jest najważniejsze - Siła miłości wiary i nadziei.

Czekam

z fb
 Wzięłam się za robienie terminów i telefonicznie powędrowałam do mojego Ginekologa. 3-go powinnam dostać moje @ dni. Niestety - do dziś ani świtu ani widu. I nie jest to powód do radości, gdyż brak jej - to skutek uboczny brania leku na niezłośliwego. Smutno mi , gdyż brak moich dni przedłuży czas przyjęcia naszych śnieżynek. Czekam teraz na telefon. Zobaczymy jaką poradę dostanę.

03.01.2013

Tu i Teraz


z fb

 Zapragnęłam słońca i tej beztroski takiej z dzieciństwa. Biegałabym boso po łące w poszukiwaniu koników polnych i motyli przysiadających na główkach kwiatów.Tak bardzo chciałabym tamtych chwil tu i teraz. Zamiast tego trzymam karty, które dziś znalazłam w skrzynce pocztowej  rozwalające moje serce. 



Tu i Teraz:
smutek
żal
ale i świadomość, że zrobiliśmy dla niej wszystko

ach...

tule się do was

02.01.2013

Mój nowy rok



Czekałam z niecierpliwością na styczniowe dni. One przybliżają mnie do terminu, który zdecyduje o tym kiedy będę mogła przyjąć nasze Śnieżynki. Jestem ciekawa, czy niezłośliwy pada. Mam nadzieje, że tak się dzieje. Mój nowy rok zaczęłam od uśmiechu. Po przeczytanym horoskopie na cały rok ,,banan uśmiechu" nie schodził mi z twarzy. U mnie i u męża wystąpić  mają te sama zdarzenia. Czyżby gwiazdy już coś wiedziały?????