25.01.2013

Sercem cd1


Tyle razy stykałam się z bólem i śmiercią osób, którym pomagałam. Tak często ocierałam się o ich dramat, cierpienie, ból. Walczyłam o każdą szanse, która się wyłaniała. Pocieszałam, zdobywałam, pokonywałam. W ostatnich ich minutach życia, głaskałam słowami starając się jeszcze jakoś pomóc. Wtedy wierzyłam, że tak jest. Jaka ja byłam naiwna. Życie uczy i wyciera resztki dzieciństwa. Kiedy doświadczyłam własnego dramatu, poczułam otchłań w której nie istniało nic - oprócz świadomości końca życia naszych maleństw. 
Kiedy umiera dziecko, nic nie jest już takie same. Nie wiedziałam co robić, dokąd iść, gdzie szukać??? Ale czego szukać, gdy maleństwo umarło, a z nim cząstka mnie. 
Ból i rosnąca złość była moim powietrzem. Moją nadzieją - miłość do mojego mężusia. 
I tak dorastałam do decyzji dalszej walki o nasz największy cud świata. 

cdn

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz