27.02.2013

( 187 ) EmbryoGlue-klej,który może pomóc???


EmbryoGlue


 Zrobiłam w klinice termin na poniedziałek. Z całą siłą chcę wierzyć, że Niezłośliwy na tyle się zmniejszył, że nie zagrozi  on moim maluszkom.
W poszukiwaniu pomocy naszym podopiecznym natknęłam się na pewien artykuł, który dotyczy mojego problemu.
Został wynaleziony klej Glue Embryo ( to tylko nazwa tak naprawdę słowo klej Glue Embryo - jest nową metodą pomocy przy transferze), który jest specyficznym rozwiązaniem poprawiającym stan odżywienia się zarodków w czasie przenoszenia ich z bazy zapłodnienia do transplantacji, oraz  ułatwia przyleganie zarodka do macicy przez sygnały biomechaniczne. Klej ten jest cieczą, która za pośrednictwem sygnałów chemicznych poprawia implantacje zarodka w macicy( chodzi tu o błonę śluzową macicy)  Płyn ten, który nazywamy "embrion-transfer medium," zawiera składniki odżywcze potrzebne dla zarodka jak i również kwas hialuronowy hialuronianu, który  jest  głównym składnikiem tkanki łącznej i tym samym ma funkcję ochronną. Zarodek przeznaczony do transfer, jest otoczony  powłoką tego kleju. W tym przypadku zapewnia ochronę zarodka i ze względu na lepką konsystencję pomaga w zagnieżdżeniu się zarodków do macicy. W Wiedniu, w Berlinie , w Trie jak i w USA jest ta metoda już praktykowana.

W poniedziałek na pewno poruszę ten temat z moim ginekologiem. J wydrukowałam sobie info.




26.02.2013

( 186 ) Czy ja się z czegoś nie wybudziłam ?


I jak tu nie kląć
Podkurzona na całego, ale od początku.
Rano zrobiłam termin u ogólnego lekarza. Mimo, że potrzebowałam tylko skierowanie do kliniki i wypisanie kilku recept na leki, musiałam osobiście tam się stawić. 
Śnieg, zimno, daleko. Nakładam buciory i biegnę na pociąg. Ufff- zdążyłam. 
W gabinecie czekam zmarznięta. W końcu miła pani wystukuje moje nazwisko. A tak,tak rozumiem....tak skierowanie już jest, ale z lekami muszę jeszcze doktora się zapytać. Czekam...
Nagle słyszę oburzony głos w recepcji. Oburzony doktorek nie zwracając uwagi na pacjentów, warczy na całego.
- a co ja jestem sprzedawca leków na czarno - wrzeszczy - Jestem lekarzem, a nie handlarzem
Zaniemówiłam. Ludziska skierowali wzrok na mnie. Jeszcze myślałam, że to jakieś nieporozumienie, jakiś trans, z którego się nie wybudziłam. Niestety doktor nadal wrzeszczał. - A co mnie obchodzą jakieś inne zalecenia. Nie mam badań , nie wypisze.  ( wcześniej wypisywał, a po obejrzeniu dokumentacji stwierdził, że to nie jego dział, nie jego sprawa)  - Ja doktor jestem, a nie handlarz. Czerwona twarz płonęła złością. Nie wytrzymałam. Wstałam i wtargnęłam moją osobą w Jego rozmowę.
Nie warknęłam, nie burknęłam tylko całą resztką mojej cierpliwości skłoniłam go do rozmowy na ten temat ze mną. Wycisnął sztuczny uśmiech i wydukał - to nie Pani winna
-A kto tu o winie mówi ??? To Pan jest lekarzem i pan powinien troszczyć się o pacjenta. To nie wina tylko niedopatrzenie. Pan Panie doktorze nie zainteresował się moją osobą. To mój Ginekolog reaguje na moje problemy. 
Fałszywy, sztuczny uśmiech wydukał - proszę dosłać papiery.
I tak bez recept poczłapałam się do domu.
Trzeba będzie szukać innego ogólnego



24.02.2013

( 185 ) Fit z początkiem tygodnia


I zasypało znów śniegiem. Po wiosennej atmosferze pozostały tylko zdjęcia i kilka westchnień. W mojej głowie niepokój spowodowany wydarzeniami z tygodnia. No nic, jakoś się pozbieram by pozytywnie wystartować z początkiem tygodnia.
Trening z Ewą zaliczony. Nie mam jeszcze żadnych rezultatów. Mimo wszystko walczę z otyłością i utratą byłej kondycji, która posiadałam. 


23.02.2013

( 184 ) Nic dodać nic ująć




Tak mówi o dzieciach poczętych metodą In Vitro - profesor Franciszek Longchamps de Berier
Mają one mieć "dotykową bruzdę, charakterystyczną dla pewnego zespołu wad genetycznych". 
Oburzeni są lekarze, etycy, profesorowie i rodzice dzieci.

22.02.2013

( 183 ) Treść Listu Otwartego


Staram się nie dołować.
i pozytywnie nastawiać wszystkie moje członki ciała

Jeśli kogoś interesuje to poniżej przedstawiam tekst Listu Otwartego ważnego do przeczytania  


,,A oto treść Listu Otwartego, który wspólnie ze Stowarzyszeniem INVI do Obrony Dzieci In Vitro wysłaliśmy dziś do:
- Rzecznika Praw Dziecka
- Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
- Konferencji Episkopatu Polski
- redakcji tygodnika Uważam Rze
- księdza Franciszka Longchamps de Berier


"Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji NASZ BOCIAN oraz INVI Stowarzyszenie do Obrony Dzieci In Vitro wyrażają głęboki niepokój związany z wypowiedziami księdza Longchamps de Berier.

Ksiądz Longchamps de Berier, członek zespołu ekspertów ds. bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski w wywiadzie dla tygodnika „Uważam Rze” (nr 6, 11-17.02.2013) posunął się do niedopuszczalnej praktyki oceniania fenotypu dzieci poczętych metodą in vitro twierdząc, że „są tacy lekarze, którzy po pierwszym spojrzeniu na twarz dziecka, wiedzą już, że zostało poczęte z in vitro. Bo ma dotykową bruzdę, która jest charakterystyczna dla pewnego zespołu wad genetycznych".

Oburzająca sugestia o istnieniu wizualnych różnic fenotypowych między dziećmi poczętymi in vivo i in vitro, różnic wskazujących na istnienie wad genetycznych charakterystycznych dla dzieci poczętych in vitro, to przekroczenie wszelkich etycznych granic w dyskusji. To wskazanie, iż grupa dzieci poczętych in vitro wyróżnia się wizualnie i genetycznie na tle populacji, co nie tylko nie ma poparcia w badaniach naukowych, ale jest dodatkowo stwarzaniem podłoża do dyskryminacji dzieci. Ten sposób myślenia w niepokojący sposób zbliża się do teorii eugenicznych, które w historii przyniosły segregację rasową w USA, przymusowe sterylizacje w Szwecji i nazistowską ideologię eksterminacyjną. Z niepokojem przyjęliśmy opinie przekazane Stowarzyszeniu, że w odczuciu samych rodziców jest to pierwsze tak jawne nawiązane do poetyki nazistowskiej, które pojawia się w polskiej debacie publicznej w stosunku do dzieci. Na naszych oczach przesuwane są kolejne granice przyzwolenia na dyskryminowanie dzieci.

Dlatego dziś pytamy, księże Longchamps de Berier, co dalej? Pomiary bruzd dotykowych jako element procedury kwalifikacyjnej w przedszkolu? Getto ławkowe dla dzieci poczętych in vitro?
Oburzeni i wstrząśnięci słowami księdza Longchamps de Berier prosimy Rzecznika Praw Dziecka do zajęcia stanowiska wobec jawnej, groźnej stygmatyzacji dzieci poczętych in vitro.
Wzywamy Episkopat Polski do wyjaśnienia jego stanowiska i stosunku do dzieci in vitro.
Wzywamy redakcję tygodnika „Uważam Rze” do przeprosin.

W imieniu

Zarządu Stowarzyszenia
na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”

Anna Krawczak, Michał Damski, Barbara Szczerba

Stowarzyszenia INVI do Obrony Dzieci In Vitro
Małgorzata Saramonowicz


Do wiadomości:
1. Ksiądz prof. Franciszek Longchamps de Bérier, członek zespołu ekspertów ds. bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski.
2. Sekretariat Konferencji Episkopatu Polski.
3. Jan Piński, redaktor naczelny „Uważam rze”.
4. Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
5. Do mediów za pośrednictwem Polskiej Agencji Prasowej."


21.02.2013

( 182 ) Tęsknię ze strachem


Wystawiłam nos z pod kołdry. Trochę posprzątałam, trochę popracowałam, trochę udekorowałam.
Tęsknię ze strachem 
Jeszcze pięć tabletek do połknięcia
 

Potem badanie
Dwie miesiączki
I nadzieja, że zostaną nasze maleństwa z nami na zawsze.

19.02.2013

( 181 ) Specjalnie na polepszenie

dosłane
 Łapie mnie jakaś wirusówka.
Mięśnie
Kości
Przełyk
boliiii
Kiedy byłam małą  dziewczynką
Babcia robiła specjalnie na polepszenie
,,Stoliczku nakryj się"
Przygotowywała na taboreciku smakołyki w postaciach moich ulubionych
Gdzie te czasy???!!!
Mąż w pracy
A ja 
kwękam
popijając zieloną  herbatą 
moje rozżalenie



 

16.02.2013

( 179 ) światło dnia



Wstałam i ujrzałam światło dnia. Jak pięknie??? Uśmiech zawitał na mojej twarzy. Spojrzałam wokół mnie, moje ,,Serce" oddychało spokojnie. Poczułam miłość i szczęście. Łyk kawy z expresu, pogłaskanie moich ,,futrzanych bestii" i jadąc autobaną - dostrzegłam wschód słońca. Jak te dni mijają??? Jak te słońce - przemija życie. Jak wiatr - przychodzi nowe. Wszystko połączone jest ze sobą. Trzeba marzyć, wierzyć,  działać. Trzeba dalej walczyć, bo czekanie i nic nie robienie to podstawa do niepokoju a niepokój buduje strach, a strach zabija nadzieje, a brak nadziei to śmierć wnętrza. Zadbajmy o dziś by nie przegapić jutra, bo gdy za późno się obudzimy,  może już jutra nie być dla tych , których kochamy lub kochać możemy.

ps. Trening z Ewą zaliczony




15.02.2013

( 178 ) Z błędami

(po kulaniu się)


Padłam na pysk. Nie ma we mnie kondycji. Jest tylko wspomnienie jaka kiedyś byłam. 
I po co tam wracam ?! 
Ważne jest przecież dziś by osiągnąć to oczekiwane jutro. 
Masochistką się stałam ??? 
Czy szukaczem przejścia z teraz do przeszłości?
Marzy mi się jakiś dobry namiar 
 Na spokój
Na dojrzałość
Na cierpliwość
Wciąż przyłapuję się na błędach
Ludzkich
Nie kobiecych

14.02.2013

( 177 ) Nie tylko Dziś

z fb





Kochani życzę Wam
 aby radość wypełniła Wasze serca. Jak pierwszy promyk wiosny, pierwszy kwiat po długiej zimie tak by zakwitły z miłości słów: nadzieja, wiara i siła.  Każdy z nas coś potrafi, coś co może, chce przekazać tym najbardziej potrzebującym. Ja wiem, że Wasze serce i siła wiary jednym z Waszych talentów. Czasem nieodkrytych, często świadomie ukrytych.

Nie bójcie się marzyć o świecie pełnym miłości i dobra

Nie czekaj
Uwierz
i żyj miłością płynąca z serca do serca

13.02.2013

( 176 )Trochę wiosny



Kilka dni treningów z Ewą i przyćmiła moja energia do sportowych wydarzeń. Mimo wszystko ruszyłam w teren. Jakoś muszę wpoić swojemu organizmowi, że trening znów potrzebny jest mi do życia. Biegając ( raczej kulając się ;) ) po leśnych ścieżkach odkryłam wiosnę :))


...a w sercu świadomość, że niedługo przytulę moje Śnieżynki, które tak bardzo kocham.

10.02.2013

( 175 ) Ruszając do dzieła

(moja dzisiejsza sylwetka z wciągniętym brzuchem 76kg )





z synkiem koleżanki - w te ciuchy już nie wejdę . Za ciasne w udach nawet do pasa nie dociągnę spodni, a kurteczka ahhh
Jeszcze rok temu byłam szczupłą kobietką. Nie martwiły mnie kalorie, diety, dodatkowe kilogramy. Zawsze znajdywałam szybkie rozwiązania by się nie roztyć. Zdrowe odżywianie, sport nie sprawiały mi problemu. Kocham gotowanie i wysportowana sylwetka nie narzekała na dodatkowe rozkosze podniebienia. Niestety, czasy się zmieniły a z nim moje ciało również. Od podejścia do pierwszego In Vitro, poprzez rozregulowanie hormonalne i branie dodatkowych leków na zapobieganie cukrzycy i walki z Niezłośliwym - przytyło mi się baaardzo. Jak wiadomo Otyłość to kolejny element, który także możemy przypisać do i tak bardzo długiej już listy czynników wpływających na ludzką płodność. Rok temu nie sądziłam, że będę miała jeszcze więcej trudność by zostać mamą. Moja pierwsza utrata naszego maleństwa była spowodowana niedopatrzeniem lekarza prowadzącego moją ciążę. Nie przechodząc tej choroby (nie wiedziałam, że jej nie przechodziłam, a lekarz - mówiąc mu o tym - nie zrobił badań :(((( ) , nie mając szczepienia ani uzbrojonego systemu immunologicznego w przeciwciała - zaraziłam swoje maleństwo różyczką. Po 16 latach aby przytulić i ucałować nasz Skarbek, muszę walczyć z guzem niezłośliwym macicy, cukrzycą, PCO, trombozą i nadwagą. Do następnego transfer muszę poczekać ok 3,4 miesięcy. Aby maleństwa się dobrze u mnie w brzusiu czuły muszę zrobić wszystko by mój stan fizyczny jak i psychiczny się poprawił. Od dziś zaczęłam trenować z moją  siostrzyczką przez Skype. Włączyłyśmy sobie ćwiczenia Ewy Chodakowskiej ruszając do dzieła.

 



Padłam :) Ewa mnie wykończyła

09.02.2013

( 174 ) Brzusiowo



Przebranie karnawałowe brzusia ukochanej mojego kuzyna. W tym roku mafijną rodzinką. Mój entuzjazm na karnawałowe szaleństwa zanikł. Tłum ludzi nie działa na mnie uspokajająco.
Nie chce mi się jakoś...

07.02.2013

( 172 ) Info z kliniki

z fb



Właśnie dzwonił z kliniki doktorek. Wyniki krwi są w normie. Nadal mam brać leki i za ok 3 tygodni następna kontrola. 
Zaraz biorę się za pieczenie pączków i chrustów. Na wieczór jak znalazł. 
 A Wy objadacie się dziś pączkami? 
 
 
 

06.02.2013

( 171 ) Powolutku rozkręcamy nasze plany



Powolutku rozkręcamy nasze plany. Działania i postanowione zmiany nie mają już odwrotu. Wszystko jest jednym postawionym na nasz najważniejszy cel życia. 
Odczuwam strach, obawy, niepewność, jak i również ogrom siły i miłości przepełnionej wiarą, że damy rade. Ta moc i siła niesamowitej wytrwałości pozwoliła nam siebie samego odnaleźć. Nie możemy  się poddać, gdyż tej walki od nas wymaga miłość i odpowiedzialność za życie człowieka. Dla wielu to takie banalne, bo jak można nieść odpowiedzialność za życie człowieka, którego jeszcze nie ma,  lub dopiero jest komóreczką, o której losach decyduje ten ktoś lub to coś. Jednak dla nas narodziny dziecka zaczynają się w sercu, w głowie, w ciele i w czynach kształtujących jego przyszłe życie. Nie jest łatwo iść pod górkę z workiem bólu, strachu, rozczarowań. Mimo wszystko nawet drobne kapitulacje były naszym wzniesieniem. Walcząc z pokusą poddania się zadawałam sobie pytanie, z czym lepiej żyć: ze świadomością klęski czy wiedzą nabytą o sobie, że zrobiliśmy naprawdę wszystko.Myślę, ze nie muszę tego dalej rozpisywać :)
A na te chwile posłuchajcie proszę słów pięknej piosenki:




04.02.2013

( 170 ) Pierwszy poniedziałek


z netu
Pierwszy poniedziałek kiedy nie musiałam wyjechać do pracy. Fajnie a zarazem nieswojo. Planowałam ten dzień od tak dawna. Wyobrażałam sobie, jaki on będzie. Planowałam, rozdrabniałam każdą chwilę na ważne, miłe cząsteczki. Marzyłam, że przywitam dzień szerokim uśmiechem, że z kawą w łóżku oglądać będę ,,pytanie na śniadanie". Następnie pobiegam z psiakami, powycieram kurze, ugotuję pychotkę, by potem wtulić się w ramiona ukochanego.
I tak nakręcałam siebie w ten mój pierwszy poniedziałek. Było fajnie do momentu, kiedy teść pieprznął nam drzwiami, nie rozumiejąc dlaczego mój ukochany nie reagował na Jego telefony.

( 169 ) Z boku na bok

Nie mogę zasnąć. Przewracam się z boku na bok i ,, ni jak ni zaśnieeeesz " Stukam po klawiaturze laptopa i odwiedzam blogi znanych i nie znanych. Czytam, śmieje się, wpadam w zadumę i tęsknotę za tymi, których już dziś brak.
jeden baranek, 
drugi baranek,
trzeci 
wrrr

03.02.2013

Zamknięte 10 lat

z fb
Następny termin upłynął. I nie przyszły moje @ dni. Wiedziałam, że tak się wydarzy a jednak  jakoś dziwnie mi z tym. Od piątku zakończyłam pewien etap mojego życia. Pożegnałam 10 lat mojej pracy.
Smutne, ale potrzebne by zmienić życie dla naszych nienarodzonych. W samotności odczuwam to co inne serca nie mogą we mnie zobaczyć. Każdego dnia udowadniam światu, że idzie być silnym a nie pochylonym pod strachem własnego wnętrza. Wszystko kieruje się ku udowodnieniu, że można jeśli się tak naprawdę wierzy i pragnie, jeśli się głęboko ufa. Jednak przychodzą takie chwile, że ta pokazywana światu siła jest niemocą mojego poczęcia i jak zapach z dzieciństwa ucieka w przestrzeń wczorajszego poranka. Gdy staje przed faktem wyboru nie myślę o moim strachu o moim nieposłuszeństwie do samego siebie. Jestem skierowana impulsem narodzonego ,,wczoraj", by osiągnąć to szalone ,,dziś" a może nawet spokojne jutro??? Jednak, gdy nie uda mi się odnaleźć balansu wnętrza, po krótkiej wędrówce, nastąpi szok doprowadzający do rozłamu na części. Poprzez miłość i dobroć serca możemy wszystko na nowo poukładać, ułożyć w całość szczerości przeplecionej nadzieją siły i wiary w to, że jesteśmy w stanie uspokoić wnętrze i wybraną drogą dojść do celu naszych marzeń. To ciężki proces pokonać strach, odnaleźć szczerość by z siłą budzącego się poranka podążać dalej i pewniej i wytrwalej. To wszystko jest naprawdę możliwe, trzeba wierzyć i ufać dobroci, którą każdy z nas posiada. Ufać, tak naprawdę ufać, nawet gdy jest ciężko i bardzo źle. Trzeba patrzeć ufnością dziecka i działać siłą wojownika, który walczy z wszystkimi koszmarami uzbieranymi na własnych ścieżkach.





01.02.2013

Przetrwajcie proszę to ze mną


Nie chciałam wysłuchać tego do końca, tak bardzo mnie to bolało. Wypowiedz mądrej psychoterapeutki Bogda Pawelec i ginekologa Wojciecha Pabian wprowadziła mnie w przeżycia i moje wspomnienia. Mimo mojej pracy nad sobą , nad swoja psychiką i wewnętrznym balansem,  nie uważałam, że aż taka zbita jestem. Mimo moich  łez wysłuchałam tego do końca. Warto tej audycji wysłuchać, nawet kiedy ma się dzieciaczki i problem braku potomstwa nie musi być  poruszany. Jednak proszę o wysłuchanie tych wspaniałych informacji. Może kiedyś  będziesz wiedział / ła jak pomóc takim osobom jak ja.