06.02.2013

( 171 ) Powolutku rozkręcamy nasze plany



Powolutku rozkręcamy nasze plany. Działania i postanowione zmiany nie mają już odwrotu. Wszystko jest jednym postawionym na nasz najważniejszy cel życia. 
Odczuwam strach, obawy, niepewność, jak i również ogrom siły i miłości przepełnionej wiarą, że damy rade. Ta moc i siła niesamowitej wytrwałości pozwoliła nam siebie samego odnaleźć. Nie możemy  się poddać, gdyż tej walki od nas wymaga miłość i odpowiedzialność za życie człowieka. Dla wielu to takie banalne, bo jak można nieść odpowiedzialność za życie człowieka, którego jeszcze nie ma,  lub dopiero jest komóreczką, o której losach decyduje ten ktoś lub to coś. Jednak dla nas narodziny dziecka zaczynają się w sercu, w głowie, w ciele i w czynach kształtujących jego przyszłe życie. Nie jest łatwo iść pod górkę z workiem bólu, strachu, rozczarowań. Mimo wszystko nawet drobne kapitulacje były naszym wzniesieniem. Walcząc z pokusą poddania się zadawałam sobie pytanie, z czym lepiej żyć: ze świadomością klęski czy wiedzą nabytą o sobie, że zrobiliśmy naprawdę wszystko.Myślę, ze nie muszę tego dalej rozpisywać :)
A na te chwile posłuchajcie proszę słów pięknej piosenki:




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz