01.02.2013

Przetrwajcie proszę to ze mną


Nie chciałam wysłuchać tego do końca, tak bardzo mnie to bolało. Wypowiedz mądrej psychoterapeutki Bogda Pawelec i ginekologa Wojciecha Pabian wprowadziła mnie w przeżycia i moje wspomnienia. Mimo mojej pracy nad sobą , nad swoja psychiką i wewnętrznym balansem,  nie uważałam, że aż taka zbita jestem. Mimo moich  łez wysłuchałam tego do końca. Warto tej audycji wysłuchać, nawet kiedy ma się dzieciaczki i problem braku potomstwa nie musi być  poruszany. Jednak proszę o wysłuchanie tych wspaniałych informacji. Może kiedyś  będziesz wiedział / ła jak pomóc takim osobom jak ja.



4 komentarze:

  1. Ja mam ochotę wielu osobom wysłać link do tej audycji! Może gdyby wysłuchali byłoby im łatwiej nas zrozumieć. Teraz czekam na ich książkę, którą pewnie podsunę mojej mamie. Dziękuję za wsparcie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy się jakoś na wzajem wspierać, by nie oszaleć. Książkę to i może mi się uda też w przyszłości dostać. Fajnie byłoby ja poczytać.

      cieplutko pozdrawiam :))

      Usuń
  2. Przesłuchałam wczoraj wieczorem.
    Mam kilka koleżanek, które od lat starają się o dziecko (jednej się ostatnio - dla niej niespodziewanie - naturalnie udało!); już jakiś czas temu przestałam pytać "a kiedy wy?", i uwrażliwiłam Męża, by nie zagajał tak towarzyskiej pogawędki - skoro nie mają, to nie nasza rzecz wiedzieć czemu.
    Z drugiej strony w ich towarzystwie my - dzieciaci bez kłopotów - czujemy się głupio i niezręcznie. I bardzo się staramy w ogóle nie mówić o dzieciach (tylko że to niemożliwe, gdy dzieci stanowią obecnie całe - przynajmniej moje - życie).
    Jak to pogodzić? Jak się zachować?

    Początek audycji przypomniał mi, jak sami staraliśmy się o pierwsze dziecko i coś nie zaskakiwało, zeszło 7 miesięcy, coraz bardziej nerwowych, bo dlaczego nie ma, jak powinno być? Także, rozumiem doskonale to co miesięczne oczekiwanie, wielka nadzieja, wypatrywanie oznak ciąży i załamka na końcu... A może inaczej - rozumiem troszeczkę - bo u nas jeżeli był problem, to tylko psychiczny... zakończył się, gdy przestaliśmy myśleć o mieniu dzieci na już... nigdy nie wrócił, nie poszedł w lata...

    Może więc tylko (troszeczkę) mogę sobie wyobrazić, co przeżywasz.
    Co przeżywają moje znajome.

    Współczuję bardzo. Myślę i pamiętam w modlitwie. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj:))

      W tym wszystkim chodzi tu o ,,normalność" Nie wolno z problemu niepłodności, czy braku potomstwa dążyć do punktu ,,tabu", ani poganiać do szczytowego tematu obijania bólem i strachem inności. O niepłodności powinno się myśleć w inny sposób, inaczej o tym mówić, a przede wszystkim, aby widziano w nas kogoś więcej niż tylko bezdzietnego człowieka. Bardzo pragnę by nasz problem nie zaważał na szczęściu rodzin, które z tą chorobą się nie borykają. Nasi znajomi rodzice mają prawo do tego szczęścia.Przecież dzieci to największy cud świata:)) Jednak nie powinno się zamykać w sobie, lub wyczulać swoich bliskich by temat dzieci nie był poruszany. Uczuć nie wolno się wstydzić, jednak trzeba uświadamiać, że niepłodność i metody pomocy zajścia w ciąże ,,inaczej" są niezbędne, ale również nie kastrują w nas człowieczeństwa. Uwierz mi, osoby takie jak ja bardzo kochają życie w rodzinie. Czasem potrzebujemy czasu, by opanować emocje, ból, stratę. Z mojego doświadczenia wiem, że nikomu nie jest łatwo. Ani nam, ani wam. Takie jest już życie, trzeba je kochać i wykorzystywać wszystkie nam dane szanse, by być szczęśliwym. Bardzo Tobie dziękuję, za Twoją szczerość, myśl i pamięć w modlitwie. Jesteś z Twoimi maluszkami promieniem piękna, które każda z nas tak naprawdę potrzebuje.

      Tule cieplutko :))

      Usuń