03.02.2013

Zamknięte 10 lat

z fb
Następny termin upłynął. I nie przyszły moje @ dni. Wiedziałam, że tak się wydarzy a jednak  jakoś dziwnie mi z tym. Od piątku zakończyłam pewien etap mojego życia. Pożegnałam 10 lat mojej pracy.
Smutne, ale potrzebne by zmienić życie dla naszych nienarodzonych. W samotności odczuwam to co inne serca nie mogą we mnie zobaczyć. Każdego dnia udowadniam światu, że idzie być silnym a nie pochylonym pod strachem własnego wnętrza. Wszystko kieruje się ku udowodnieniu, że można jeśli się tak naprawdę wierzy i pragnie, jeśli się głęboko ufa. Jednak przychodzą takie chwile, że ta pokazywana światu siła jest niemocą mojego poczęcia i jak zapach z dzieciństwa ucieka w przestrzeń wczorajszego poranka. Gdy staje przed faktem wyboru nie myślę o moim strachu o moim nieposłuszeństwie do samego siebie. Jestem skierowana impulsem narodzonego ,,wczoraj", by osiągnąć to szalone ,,dziś" a może nawet spokojne jutro??? Jednak, gdy nie uda mi się odnaleźć balansu wnętrza, po krótkiej wędrówce, nastąpi szok doprowadzający do rozłamu na części. Poprzez miłość i dobroć serca możemy wszystko na nowo poukładać, ułożyć w całość szczerości przeplecionej nadzieją siły i wiary w to, że jesteśmy w stanie uspokoić wnętrze i wybraną drogą dojść do celu naszych marzeń. To ciężki proces pokonać strach, odnaleźć szczerość by z siłą budzącego się poranka podążać dalej i pewniej i wytrwalej. To wszystko jest naprawdę możliwe, trzeba wierzyć i ufać dobroci, którą każdy z nas posiada. Ufać, tak naprawdę ufać, nawet gdy jest ciężko i bardzo źle. Trzeba patrzeć ufnością dziecka i działać siłą wojownika, który walczy z wszystkimi koszmarami uzbieranymi na własnych ścieżkach.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz