30.04.2013

( 236 ) Zapasy


I już na zimę do kominka jak znalazł :) tak, tak :) potem przyjdzie czas na słoiki, dżemy i inne rozkosze na zimowe chwile.

29.04.2013

( 235 ) Roślinka


Siła woli życia jest niesamowita.  
Taka mała roślinka znalazła możliwość istnienia. 
Uwierz, że warto w dobru, miłości żyć. 
Twoja wiara potrafi to urzeczywistnić.
  Twoje serce potrafi tak wiele.

28.04.2013

( 234 ) Momenty

Kiedy tęsknota wkrada się ze świtem dnia, wrasta poprzez noce snu w serce i uciska głębią swojej bezczelności. Co wtedy? Kiedy ból po utracie bliskich osób nie przestaje wierbolić w każdej komórce Twego wnętrza. Co wtedy? Kiedy miłość, którą odczuwasz nie może być spełniona. Co wtedy?
Iść z zapachem życia i miłości. Biec przez łąki pełne kwiatów i cykających koników polnych. Biec i gdy dogoni mnie zmęczenie, położyć się wśród tego piękna i oddychać łagodnością serca. Zamknąć oczy i wczuć się w tą całość otaczająca mnie dobrocią chwili. Takie momenty regenerują, takie momenty oczyszczają, takie momenty wzmacniają.
Iść z zapachem życia i miłości. Biec po kałużach z deszczu i tupiąc stopami dzieciństwa liczyć krople zawieszone między oddechem a wydechem poranka. Gdy zmęczenie przemoczy moją osobę, staję i z rękoma uniesionymi, obejmuję spojrzeniem cały
świat. Takie momenty regenerują, takie momenty oczyszczają, takie momenty wzmacniają.Iść z zapachem życia i miłości, tak by nie żałować, by obracając się za siebie nie bać się tego co było. Czuć siłę i wiarę, że warto zadbać o szczęście, o dobroć, o miłość. 
Opakuj marzenia w odwagę. Wyślij je w życie pełne niespodzianek dobra i nadziei.
Mimo bólu po utracie naszego pierworodnego, utracie następnych nienarodzonych, wielkiej  tęsknoty i strachu o nasze przyszłe maleństwa, jakoś mi to wychodzi, że życie potrafię kochać i czerpać je moją piersią. Tak by być szczęśliwym. 
Życie jest fenomenalnie piękne. Prawda????

27.04.2013

( 233) Spotkanie


Takiego o to osobnika spotkałam dziś na spacerze.
Zajadał trawnikową zieleninę.
Ot taki gość na normalność.

( 232 ) Chwytam chwile by nie zapomnieć

Zrobiłam w klinice termin na 7 maja. Mam nadzieję, że doktorek niknie i pozwoli na przyjęcie maleństw. Bliżej, bliżej, bliżej...Serduszko skacze w podskokach :)

 

Dziś słucham piosenki mojej i Renatki C. Przyjaźń i wspomnienia łączą nas między tym a Jej nowym światem. Słyszę i odczuwam Ciebie. Uśmiechem chwytam chwile by nie zapomnieć celu i naszego wspólnego ideału. Jak bardzo za Tobą tęsknie. Życie, miłość, dobro... W uszach brzmią mi nasze słowa, nasze zapoznanie i droga w przyjaźni na wieki.  

,, Renatka C.
- nie wiem jak ja cie się odwdzięczę?
JA
- Nie Renatko , to nie dzięki mi , to Bóg łączy drogi, a my tylko rozstrzygamy czy chcemy nimi pójść . Nic mi nie musisz oddawać i niczym się odwdzięczać.
Renatka C.   
- wiem aniołku, ale mamy wolę i gdybyś nie słuchała woli Bożej to byś tego nie robiła. KOCHAM CIĘ ZA TO "  

Niektórzy ludzie na moment pojawiają się w naszym życiu i tak samo szybko z niego znikają. Niektórzy stają się naszymi przyjaciółmi i zostają w naszym życiu na dłużej.
To właśnie oni pozostawiają w naszych sercach najpiękniejsze i najtrwalsze ślady, zaś my sami nigdy nie pozostajemy tacy sami, dlatego, że zmieniamy się dzięki naszym prawdziwym przyjaciołom, dobru i miłości.
Bardzo pragnę by nasze nienarodzone maleństwa mogły kiedyś odczuć takie wartości. Miłość rodziców już poznają. Kocham je tak bardzo. Pragnę ich tak bardzo. 
Zrobię wszystko, by mogły dostać jak największe szanse.

W życiu dróg wiele jest
Którą wybrać, jak iść
Nie wiemy

A Bóg map nie rozdaje,
Bóg map nie rozdaje
Nie wiesz dokąd iść
A Bóg czasu nie mierzy
Bóg czasu nie mierzy
Nie wiesz czy ci wystarczy sił

Potykasz się, potem wstajesz lub nie
Zależy
Na rozstajach tych dróg może spotkać cię wróg
Co nie wierzy

A Bóg map nie rozdaje,
Bóg map nie rozdaje
Nie wiesz dokąd iść
A Bóg czasu nie mierzy
Bóg czasu nie mierzy
Nie wiesz czy ci wystarczy sił
Na wędrowanie
Na wędrowanie

Mówię tobie: „Wiarę miej
W drodze swojej nie ustawaj
Żebyś doszedł dokąd chcesz
Niech marzenia staną się
Twoj
ą nocą, twoim dniem
Głosem serca w życiu
Kieruj się"

Chciałbym mapę i czas w przybliżeniu choć raz
Mieć podaną
Tymczasem drogi tej z nich
Niczym ostatni bunt
Pokutę da mu
Boże ciężka ta droga
Czemu siły nie dodasz, nie prowadzisz?
Daj mi wiarę i siłę
Popatrz -- znowu zbłądziłem
Cóż poradzić?

A Ty map nie rozdajesz,
Ty map nie rozdajesz
Nie wiem, dokąd iść
A Ty czasu nie mierzysz
Ty czasu nie mierzysz
Nie wiem czy mi wystarczy sił
Na wędrowanie
Na wędrowanie

Mówię tobie: „Wiarę miej
W drodze swojej nie ustawaj
Żebyś doszedł dokąd chcesz
Niech marzenia staną się
Twoja nocą, twoim dniem
Głosem serca w życiu
Kieruj się 

24.04.2013

( 231 ) By tak naprawdę żyć - trzeba chcieć uwierzyć




Trudno mi jest się wyłączyć z pomagania. Odczuwam izolację, którą sobie sama wybrałam. Pewno uzależniłam się od tych emocji i bycia dla innych. Ta gonitwa, która była wykluczeniem spokoju i wyciszenia teraz doprowadza mnie do zamyślenia. Wprowadza w melancholię, przed którą się bronię. Wiem, że muszę przez ten etap też przejść. Powinnam dopuścić do siebie te wszystkie uczucia: strach, łzy, gniew, żal, tęsknotę, wybaczenie. Pomaganie nie jest łatwe, szczególnie gdy ma się wciąż do czynienia ze śmiercią. Odwiedzając hospicjum, było mi łatwiej przez to przejść. Będąc tam - osoby uczyły mnie zaakceptowania. Walcząc o życia osób, które proszą nas o znalezienie jakiejkolwiek mądrej terapii, wpadałam w wir ciężkiej pracy, która zabierała mi, ale również i dawała dużo siły. Rozmawiając z tymi ludźmi, jakże bardzo chciałam ich przytulić, dając im uczucie mojej, naszej, siły i wiary... Ale tutaj nie pomogą tylko słowa...Trzeba było działać: mocno, szybko, intensywnie, tak, by jak najszybciej otrzymać pomoc. W naszym pomaganiu trafiam wciąż na sytuacje, które wymagają odwagi, przemyślenia, szczerości i działania. Takie chwile pomagają w decyzjach, które w normalnym sobie życiu drzemały by w kąciku serca. Szukamy i działamy gdzie się da. Tak by zdążyć, by pomoc, by odnaleźć tę NADZIEJĘ przez innych już zdeptaną, a przez dobroć serc pomagających znów odbudowaną.
,,Tam gdzie jeszcze odrobinka światła tli się, tam nadzieja nie umiera..."Z całego serca wierzę w dobro i jego silę przebicia. Mimo, że trudno jest pomagać, nie wolno się poddać i pozwolić, by strach o ich przyszłość sparaliżował nasze serca. Teraz muszę się wyciszyć i odnaleźć spokój dla moich nienarodzonych maleństw.
Na czym polega dla mnie Nadzieja? To balans miedzy psychiką, duszą i ciałem. Wierzę w to połączenie całej energii, miłości i wiary przeplecione mądrością życia.
Wielu chorym potrzebne jest wsparcie, by znów mogli uwierzyć i się nie poddać.
Życie w chorobie - nie jest to łatwa nauka. Tego nie da się zaliczyć z przepisania teorii ze ściągi. Każdy po zetknięciu z chorobą potrzebuje tego czegoś, lub kogoś... Boga, lekarza, przyjaciela, świadectwa człowieka, który przez to już przeszedł. Każdy z nas potrzebuje takiego mentora, by nauczyć się prawdziwie: chcieć, czuć, kochać, walczyć i działać. Garstka osób pomagających są właśnie taką przystanią, ale bez dalszej pomocy dalsze leczenie jest tu niemożliwe. Ja również muszę zaakceptować, że mój brak dzieci jest częścią mojego postępowania. Po prostu zapominałam kochać  siebie. Zapomniałam o szacunku do siebie. Pisząc tego bloga nie myślałam, ze napotkam na osoby, które będą miały wpływ na moje przemyślenia i decyzje. Ich spostrzegawczość, szczerość i człowieczeństwo pomogło mi w ukształtowaniu mojego postanowienia. Z całego serca za to DZIĘKUJĘ. Jest mi jeszcze ciężko nie pomagać dla wszystkich, którzy o to mnie, nas proszą. Redukuję do granic możliwości moje pomaganie, bo moja droga nie może zakończyć się na zgliszczach własnego nieszczęścia z braku potomstwa.
By tak naprawdę żyć - trzeba chcieć uwierzyć, by uwierzyć - trzeba coś zrobić, by coś zrobić - trzeba mieć nadzieję i wolę jej czystości płynącą z serca do serca.


 ps. przepraszam, że nie odpisuje na e-maile, komentarze i zapytania. Jak tylko się otrząsnę , nadrobię zaległości.

21.04.2013

( 230 ) I krok do przodu





Napięciem wewnętrznym okazało się być - moja menstruacja, która przybyła za wcześnie. Zgodnie z planem znów trzeba zrobić termin w klinice, by pobadać krew, obejrzeć sobie niezłośliwego jak i zrobić oczekiwany termin na przyjecie naszych uśpionych w laboratorium Maleństw. Czuję ogromną radość, że zbliżam się do tej chwili. Na samą myśl, że już niedługo poczuję nasze Skarbeczki we mnie, kręci mi się w oku łza szczęścia. Jak na razie jestem dobrze przygotowana na to spotkanie. Biorę wszystkie leki, ćwiczę, zmieniłam styl pracy, styl żywienia ( mam świetną dietę, na którą zgodził się nawet mój prowadzący lekarz. Kto chętny - prześlę), dużo spaceruję, mniej angażuję się w pomaganie innym ( tylko te najcięższe przypadki) Akupunktura i zakończona terapia Theta Healing. Mam nadzieje, że  zwiększyłam szanse na przeżycie dla Naszych słodziaków. Nie chcę od życia za wiele. Tylko zdrowia, miłości z naszymi Dzidziusiami.

20.04.2013

( 229 ) Na jawie

 
z f.b
Sny, procedura krótkich wątków zmieszanych z lęków i marzeń własnego wykonawstwa. Haa :) 
Będąc dzieckiem prześladował mnie upadek z dachu. Poznając moją miłość, mojego mężusia -  prześladowały mnie zdrady i piękne, mądre kobiety, które korciły mojego mężczyznę do grzechu. Teraz w snach trzymam w zakrwawionych dłoniach moje nienarodzone maleństwa.
Jednak te złe sny otaczają pozytywne uczucia tchu na jawie. Już nie spadam z dachu, nie śnię zdrad, ani kuszących męża pięknych pań. Pozytyw wnętrza pozamieniał karty scenariusza.
Teraz tylko czuć i doglądać zmian teraźniejszości, by jednym szeptem okręcić strach, niepewność w trzymanie maleństw w ramionach.

19.04.2013

( 228 ) Czymś więcej niż tu i teraz

Odczuwam w sobie jakiś niepokój. Nieokreślone napięcie i wielkie zaciekawienie tą sytuacją. Staram się odczuwać siebie świadomie. Zwracam uwagę na reakcje mojego organizmu, mojej duszy i psychiki. Nie pomógł spacer, nie pomogły dobre owocowe herbatki.  W takich chwilach jak ta mówię sobie, -  hej jakoś to będzie. Wtedy najlepsza jest samotność i słowa, i muzyka otulająca mnie do snu.
 ,,Człowiek zdolny jest do czynów przekształcających wyobraźnię. Jego umysł wytycza szlaki przez Galaktykę Absurdu."

Dobranoc :) jutro pewno lżejszy obudzi mnie dzień

17.04.2013

( 227 ) NIESAMOWITE!!


Zdjęcie to pochodzi z artykułu "Ratujące objęcie"  http://www.hoaxorfact.com/Inspirational/a-sister-s-helping-hand-became-the-rescuing-hug-facts-analysis.html Autor omawia w nim pierwszy tydzień z życia dwojga bliźniąt. Każde z nich zostało umieszczone w oddzielnym inkubatorze. Jednemu nie dawano szans na przeżycie. Pielęgniarka, wbrew szpitalnym przepisom, położyła dwoje noworodków razem do jednego inkubatora. Kiedy już były razem, zdrowszy bliźniak objął swoją siostrę rączką. U słabszego dzieciątka serce się ustabilizowało, a temperatura unormowała się. ♥
Źródło: Kobieta Idealna & Moda po Polsku
 
Foto: NIESAMOWITE!! 
Zdjęcie to pochodzi z artykułu "Ratujące objęcie" (oryg. "The Rescuing Hug"). Autor omawia w nim pierwszy tydzień z życia dwojga bliźniąt. Każde z nich zostało umieszczone w oddzielnym inkubatorze. Jednemu nie dawano szans na przeżycie. Pielęgniarka, wbrew szpitalnym przepisom, położyła dwoje noworodków razem do jednego inkubatora. Kiedy już były razem, zdrowszy bliźniak objął swoją siostrę rączką. U słabszego dzieciątka serce się ustabilizowało, a temperatura unormowała się. ♥
Źródło: Kobieta Idealna & Moda po Polsku


Piękne , prawda??? :)

( 226 ) Wiosna, wiosna rozpycha się na całego :)


Dziadek z Babcią mieli dom i sad z jabłkami, gruszami i las - pełen brzóz, z których w kwietniu ściągało się sok na zimniejsze chwile. Sok z brzozy można było już wykorzystywać do bezpośredniego picia. Posiada on wiele substancji odżywczych, regenerujących, antyseptycznych i wzmacniających. Z soku można też przygotowywać syrop, który nadaje się także dla diabetyków. Sok brzozowy można zagęścić przez odparowanie do syropu zawierającego 60% cukruDziadziuś robił niewielki otwór w brzozie.  Do niego wkładał rurkę z której ciekł sok do pojemniczka zawieszonego pod otworem. Po uzyskaniu soku, zamykał otwór w drzewie specjalnie dopasowanym korkiem lub korą po to by nie uszkodzić brzozy. 
Dziadziuś również w kwietniu szukał na targach rożnych odmian jabłoni, by potem szczepić je ze swoimi gatunkami, które rosły w sadzie. Babciunia była gospodynią domową. To dzięki niej wszystko harmonizowało  tworząc rodzinną całość. Dziś robiąc moją treningową 15 kę zdałam sobie sprawę z  tego miesiąca i  kwietnia z przed wielu lat. Spacerując odkrywałam wiosnę i te cudowne chwile moich bliskich.
Wspomnień mnóstwo i tych moich i tych przekazanych z pokolenia na pokolenie. Chyba to dobry znak dla mnie i naszych maleństw, że z uśmiechem w sercu intensywnie odczuwam naszych przodków.  



16.04.2013

( 225 ) Przypadków nie ma

z f.b

Moje marzenia. Są te oficjalne i te nie wypowiedziane. Marzenia pełne energii i cichego wzdychania. Marzenia bez których człowiek byłby uboższy o tak wiele. Każdego dnia włączam akumulator marzeń mego wnętrza. Trzeba jakoś wytrzymać, jakoś przetrwać by uwolnić się od negatywów. Szukam ciepła, szukam energii dobrego światła. Tego potrzebuję by przygotować  gniazdko naszym maleństwom. Nie chcę intryg, linczowań , przepychanek kto lepszy, kto ma rację a kto zawinił. Nikt nie jest nieomylny, idealny. Trafiam na ten ,,bród", który jest do mnie dosłany informacyjnie lub sama na niego natrafiam.  Jedno jest pewne dla mnie. Przypadków nie ma , widocznie w podświadomości osób , które dały energię, lub ją zabrały też żyją jakieś przekonania , będące iluzją czy po prostu wyrwanym marzeniem.



15.04.2013

( 224 ) Zadbajmy o dziś


Często wyrażam swój ból w chwilach, które we mnie trafiają jak grom z jasnego nieba. Czasem jest to zapach, jakiś odgłos, jakaś rocznica. Kiedyś myślałam, że to depresja. Całe szczęście, że lekarz zapewnił mnie, że to taka moja już uroda -wrażliwość na świat i otoczenie. Taki ,, ziemski anioł " chodzący z teczką pierwszej pomocy. Przyznam się, że wtedy bardzo się na Niego wkurzyłam. Dziś jako dorosła osoba, spoglądam na to z przymrużeniem. Mimo, że jestem pozytywnie nastawioną kobietką dobrze radząca sobie ze stresem, pełna troski - wpadam na ten sam le-vel smutku i zamyślenia. Wszystko takie odległe a zarazem bliskie memu sercu. 
Dziś urodzinki bliskiej mi osoby.  Dziś, gdyby żyła miałaby 21 lat.
Ave Maria- słucham z ukojeniem. Czym jest chwila - ta stracona, ta wyjątkowa, ta odnaleziona??? Czym jest życie??? Czym jest śmierć??? Godziny uciekają niespostrzeżenie. Ile ich jeszcze - tego nikt z nas nie wie. Nie marnujmy chwil, szans i możliwości.  Zadbajmy o dziś by nie przegapić jutra, bo gdy za późno się obudzimy, może już jutra nie być. Dla tych, których kochamy lub kochać możemy.

TRZYMAM SIĘ TEGO CO SILNE JEST W MOIM SERCU.
Obym nie zatrzymała się nad krawędzią nieznanego upadku.


14.04.2013

( 223 ) Trochę z wczoraj :)




I nie wytrzymałam na czterech literach. Porzuciłam ścierki, szmaty do podłóg i wiadra wypełnione pachnąca wodą z płynem. Opuściłam mój domek na kilka cudownych chwil. Wyruszyłam na wymarzony spacer. Wraz z Mamusią ( która przyjechała do mnie w gości) poszłyśmy z psiakami na długi spacer. 





 Pokonałyśmy 25 km. Do tego wymarzonego dnia brakowało mi mojego mężusia. Niestety , pan domu pracował tego dnia. Kiedy wieczorkiem wtuliłam się w ramiona mojego ukochanego, zobaczyłam Jego uśmiechnięte oczęta, zapytałam  - co jest :) ? - Kochanie jeszcze trochę, potem razem znów będziemy spędzać takie chwile.  Serce zabiło me szybciej.  Jak bardzo ja Go kocham.  Zmęczona, ale szczęśliwa zasnęłam jak młoda bogini.

13.04.2013

( 222 ) Kilka ujęć


Leonardo czuje się coraz lepiej . Przybiera na wadze i rozwija się prawidłowo. Jeśli tak dalej pójdzie to za kilka dni będzie mógł być już w domku. Czarujący bobas. Prawda?




( 221 ) My i reszta chwil

z f.b
Marzy mi się jakaś wspólna wycieczka, jakiś rodzinny odpoczynek, jakaś błoga sielanka wśród śpiewu ptaków, szumu drzew i wiatru. Leżałabym wtulona w słońce i uśmiech mojego mężusia. Psiaki mruczałyby z zadowolenia, a papugi gadałaby swoją papuzią zaczepnością. Tak, moje papugi potrafią wypowiadać słowa. Tworzą zabawną scenerię dla tych, którzy przechodzą koło naszego legowiska. Nie raz było dużo śmiechu i zabawy, kiedy z papugami w specjalnym  plecaku wędrowałam przez pola i lasy. Kiedy z najstarszą bo 41 letnią papugą Lorą spacerowałam wzdłuż plaż północnego morza, wciąż byłam zapytywana, proszona o udzieleniu kilku informacji na temat życia z papugami. Robiono Lorce zdjęcia. Zagadywana odgrywała swoją rolę jak prawdziwa diwa.

 I za takim wypadem zatęskniłam. Bez trosk, problemów, bez dumania. Tylko My i reszta chwil, która doganiać nas będzie.

12.04.2013

( 220 ) Trwać i wytrwać

 

Pogoda przeplatana deszczem i słońcem. Nici z planowanego spaceru. A szkoda, bo wciąż walczę z nadwagą. Częste spacery ( co drugi dzień po 15 km ), trening z Ewą dają maleńkie rezultaty. Chudnę :) i bardzo mnie to cieszy. Trwać i wytrwać. Motywuję się na maxa :) Tak na zakończenie piątkowego dnia życzę Wam kochani trochę uśmiechu i naładowania się na weekendowe chwile. Filmik ubawił mnie totalnie.

11.04.2013

( 219 ) Rozmowa

z f.b
Fabio ( 6 letni synek Su i kuzynka ) wpadł rozradowany z wizytą. Po krótkich pieszczotach zapytał :
- Widziałaś mojego brata Leonardo?
- Mówisz o tym ślicznym bobasku ze szpitala?
- Tak, to mój mały brat. Widziałaś?
- Tak Fabio, widziałam,  jest taki śliczny jak Ty. No jak tak się dobrze przyjrzę to troszeczkę ładniejszy jesteś od braciszka.
Uśmiech od ucha do ucha ujrzałam.
Po krótkim milczeniu usłyszałam następne pytanie.
- Ciekawy jestem jak takie duże dziecko, może wyjść z tak małej dziurki?
Zachłysnęłam się kawą, którą właśnie popijałam. No nie. I co teraz ? Najlepiej udawać, że się nic nie słyszy.
- Ciociu to jak to jest. Ja wiem, że jest jajo mamy i taty plemnik. Wiem, że jajo i  plemnik dostaje się do brzuszka. Ale co z tym baby?  Jak z małej dziurki wychodzi duży Leonardo?
O kurcze , i co teraz - pomyślałam. No nic trzeba podołać trudnościom i stanąć na szczycie zadania. I zaczęłam tłumaczyć, że ciało kobiety może w czasie noszenia dzidziusia w brzusiu  się przekształcać. Stawy miednica ulegają rozluźnieniu i w ten sposób dzidziuś nie ma problemu wyjść z brzusia przez małą dziurkę.
Fabio pomyślał i z zadowoloną miną zaczął malować jakieś obrazki.
Ufff, pomyślałam. Przeszło, udało się .
Po chwili słyszę
- A dlaczego mama daje z cyca mleko ?

RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :)

10.04.2013

( 218 ) Profesor sir Robert Edwards - człowiek wizjonier

Dziś po długiej chorobie w wieku 87 lat zmarł profesor sir Robert Edwards. Człowiek, któremu nie straszne było przeciwstawić się władzom kościoła, państw jak i osobą niewierzącym w dobro in vitro i pomoc takim ludziom jak ja. Dzięki Niemu wielu z Was cieszy lub cieszyć się będzie upragnionym rodzicielstwem. Dzięki Niemu i Jego współtowarzyszą mam szansę na zostanie mamą. Ten człowiek był wizjonerem, któremu nie straszne były obelgi i negatywne emocje osób trzecich.
profesor sir Robert Edwards źródło internet
Pomyślcie o profesorze przytulając dziś przed snem swój ukochany cud życia. Pomyślcie proszę wtedy kiedy dzięki Jego metodzie ucałujecie po raz pierwszy swoje maleństwo.

  




( 217 ) Zaufałam



Odczuwam uśpione szczęście, bezgraniczną miłość i spokój, który przybliża mnie do naszych maleństw. Jest mi dobrze. Jest mi błogo. Zaufałam życiu i słowu ,,Jestem". Tak,  jestem tu i teraz z uczuciami, które pomagają mi przygotować się na przyjęcie maluszków. W myślach przytulam je do siebie, całuję, pieszczę, kocham. Nie boję się o nich myśleć. Wtulam Je w moje piersi by poczuły moją miłość jak i moje bicie serca - tylko dla nich i naszych bliskich.


09.04.2013

( 216 ) Jesteś częścią świata



Wykorzystaj ten dzisiejszy  dzień.
Obiema rękoma obejmij go.
Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: 
światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia.
Wyjdź mu naprzeciw.
Czujesz GO ?
Powiew wiatru i garść marzeń, których tak oczekujesz. 
Jesteś częścią świata.
Choć tak maleńką , niby nie ważną, a jednak. 
Bez Ciebie byłoby inaczej.
Jakoś smutniej.
Bezsensowniej.
Naucz się wybaczać i chłoń wolność z serca.
Uczyń ten dzień jedynym.
Zaufaj duszy nawet gdy rozum boli
Zażyj miłości. 
Oddaj negatywne sny przeszłości
Wyjdź mu naprzeciw.
Teraz
Zamknij strach i obawy
Uśmiechnij się do siebie
  Żyj oddechem dobroci.
Żyj

( 216 ) Sen

 
z f.b

Obudził mnie sen, w którym byłam w ciąży. 
Obudzona, w realnym świecie zastanawiałam się co z moimi maleństwami - Pingwinkami. 
Tak bardzo tęsknię.
 I tak sobie pomyślałam, że gdybym była naprawdę w stanie błogosławionym, to po urodzeniu maleństwa podeszłabym do przyjęcia naszych uśpionych maleństw na pewno
Nie pozwoliłabym o nich zapomnieć
Nie zostawiłabym je czasowi. 
To one naszym życiem, naszą nadzieją.
Kurcze jakie to fajne uczucie. Być mamą kilku dzieciaczków.
Niesamowite...
Zwariowane...
Piękne...
Oby więcej takich snów.
Niech przemiana we mnie działa.
Niech życie we mnie zakwitnie.
Niech stanie się ta chwila nowym życiem, którego tak od dawna wypatruję.

08.04.2013

( 215 ) Wystarczy tak nie wiele


I pojechała do domku moja maleńka dziewczyneczka. Zostawiła całusa i słowa ,, ciociu będę codziennie wysyłać Tobie litr miłości" Co za uczucie. Kiedy pomyślę, że jeszcze przed kilkoma latami walczyłam o Jej życie, a dziś to Ona daje mi tyle siły i wiary.


Poprzez miłość i dobroć serca możemy wszystko na nowo poukładać, ułożyć w całość szczerości przeplecionej nadzieją siły, wiary w to, że jesteśmy w stanie osiągnąć tak wiele i naszą drogą dobra dojść do celu naszych marzeń. To ciężki proces pokonać strach, odnaleźć szczerość by z siłą budzącego się poranka podążać dalej i pewniej i wytrwalej. To wszystko jest naprawdę możliwe. Trzeba wierzyć i ufać dobroci, którą każdy z nas posiada. Ufać - tak naprawdę ufać, nawet gdy jest ciężko i bardzo źle. Myślę, że trzeba patrzeć ufnością dziecka i działać siłą wojownika, który walczy z wszystkimi koszmarami uzbieranymi na naszych ścieżkach.  
Taka dziewczynka, która walczyła z całych sił dla nas,  ofiarowuje mi jeszcze kawałek siebie. Jakie to jest niesamowite.

TRZYMAM SIĘ TEGO CO SILNE JEST W MOIM SERCU. .  
KOCHAĆ I WYTRWAĆ


A o to filmik, który jeszcze dziś oglądałyśmy razem :)

07.04.2013

( 214 ) Tylko sercem




Cudowne dni spędzone z Martynką mijają do końca. Tak cudownie z Nią przebywać. Tulić się, wygłupiać, słuchać, rozmawiać i obserwować. Słysząc Jej radosny pisk, śmiech i radość - rozpiera mnie duma, że ta maleńka kobietka dała radę, że pokonała raczysko, że żyje i raduje się swoim zdobytym życiem. Zaprzyjaźniłam się z Jej Rodzicami, zaprzyjaźniłam się z Martynką. Cudowni ludzie, którzy nie bali się pokonać przeszkód by walczyć o swoje jedyne dziecko. Wracamy do tamtych chwil, gdy Martynkę przekreślono, gdy nie dawano Jej żadnych szans na przeżycie. Sama Martynka porusza ten temat i opowiada o swojej walce i chorobie. Kiedy mała tuli mnie swoimi ramionkami, mówiąc mi, że mnie kocha,  staję się taka maleńka, taka cichutka, taka zawstydzona. Jakie to cudowne uczucie kochać i być kochanym. Odczuwać dobroć i te wszystkie pozytywne promyczki, które podsuwa nam los.
Zmykam do Martynki :) jakoś udało się Jej przekabacić mężusia, żebyśmy spały razem.
Życzę Wam wszystkim odwagi w pomaganiu sobie jak i  w pomaganiu innym. Nie wolno bać się dobra, nie wolno bać się życia.  Często  decyzje  zaważają na całokształcie, to one jak wygrana lub przegrana.Gdzieś tam umierają ludzie, gdzieś tam krzyczą plączące matki, gdzieś tam słowo dlaczego było ostatnim ze słów. Proszę Was, jeśli usłyszycie jeden z takich błagań , nie odwracajcie głowy, nie przytulajcie się do własnego strachu. Proszę Was byście i dla mnie poprosili o siłę w dalszym pomaganiu.
Obudźmy d
źień jutra, obudźmy światełko nadziei. 
Życzę Wam takich emocji, takich spotkań i takich wzruszeń jakich doznaję spotykając się z podopiecznymi.
Każdy z Was jest cudem życia. 
Dziękuję Wam za to.








03.04.2013

( 213 ) I po świętach


Cudowne dni świąteczne minęły. Nie odczułam odpoczynku, ale otrzymałam błogość duszy mego wnętrza. Napiekłam , nagotowałam, wysprzątałam chałupkę by w sobotni poranek zjawić się na rodzinnym spotkaniu u mojej cioci. Jakie było moje zdziwienie wykrzyknięte radosnym Yahoo kiedy zobaczyłam siedzącą przy stole Su. Przytulań było co nie miara. Z ciociami, wujkami, kuzynami i kuzynkami oraz ich dzieciaczkami. Błogo mi było patrząc na te roześmiane buzie moich kochanych krewnych. Obserwowałam i łapałam każdy uśmiech, każde chrupanie, mlaskanie i poklepywanie. 
Warto było popiec i przygotować kilka smakołyków, które nauczyła mnie moja babcia. Recepty utkwione w mojej głowie, z których korzysta często rodzinka. Cudowną niespodzianką było dla mnie zaproszenie na odwiedziny w szpitalu Leonardo. Zostałam wybrana i uhonorowana. Mogły tam wejść tylko dwie osoby. Mój kuzyn był tak przemiły, że oddał mi swoją wizytę, tak bym mogła zaczerpnąć siły przy maluszku. Z całego serca za to Dziękuję :)
W szpitalu maluszek leżał w inkubatorze pod niebieskim światłem, gdyż wykryto u niego zaburzenia przemiany bilirubiny. Zażółcenie powłok występuje u każdego noworodka, jednak u noworodków urodzonych przedwcześnie, pojawia się zwykle w 3 dobie życia, może się utrzymywać nawet do 21 dni. Trzeba to zapobiec poprzez terapie świetlną , tak by ten fizjologiczny objaw nie stał się  procesem chorobowym.
Kiedy zobaczyłam maleńkie ciałko nieważące nawet 2,5 kg, jego siłę życia i całkowite  zaufanie do otaczającego go świata odczulam w sobie taką ciszę i jakąś mądrość wnętrza, której nie byłam w stanie wytłumaczyć, ale potrafiłam ją odczuwać pełnym zrozumieniem i podziwem.
Su wzięła swojego synka w ramiona. Położyła go na swojej klatce piersiowej. Leonardo wyciągnął raczki i powoli zaczął się odprężać. Kiedy spoglądałam na niego, w głowie miałam wciąż obraz i myśl, że ten mały człowieczek powinien być jeszcze w łonie mamy. Jednak życie jest jakie jest i teraz Leonardo, poprzez swoje nadrodziny daje mi swoją maleńką osóbką tyle energii i siły do dalszej walki. Przed wejściem na salę każdy musi przestrzec pewnych reguł. Miałam wydezynfekowane dłonie, więc Su pozwoliła mi dotknąć maluszka. Dotykałam tuliłam wiele niemowląt, ale nigdy nie dotykałam wcześniaków. Kochani jakie to cudowne uczucie. Jego skóra była delikatna jak jedwab pokryty aksamitnymi włoskami na ramionkach. Mówiłam do niego i głaskałam te maleńkie rączki. Cieszyłam się i piszczałam w sercu.
Przy karmieniu piersią Leonardo jak przystało na faceta wykazał swoją niecierpliwość. Zdenerwował się, że mleczny bar nie trafiał do niego jak on by to chciał. Śmiałyśmy się gdy po chwili ssał z powagą i  miną oznajmiającą nam co o tym wszystkim myśli.
Ach kochani, mogłabym tak pisać i opisywać Wam moje uczucia, które wtedy czułam, i  które dziś osładzają mój ból i strach utkwiony gdzieś w głębi serca. Nie zawsze jestem silna, dzielna czy odważna. Kiedy tych negatywnych emocji się nazbiera to i  ja chlipię w poduszkę, tak by nikt tego nie zauważył.