31.07.2013

( 311 ) Kliniki smak


Podróż do kliniki przyprawiła mnie o wiele emocji.
Mężusia zostawiłam z Martynką :) 

 
Z Jolunią K. oczywiście było mi raźniej.
Cudowna kobietka, która  nie waha się pomóc. 
Mogłam nawet obserwować okolice, by się trochę wyciszyć przed spotkaniem z profesorem.

C.D.N






( 310 ) W drodze



Przenocowana  noc u Martynki K. Pogaduszki, przytulanki i radość, że maleńka pięknie się rozwija. Prawie zapomniałam, że jeszcze kilka lat temu było tak źle.
O 15 - tej termin u profesora. Pakujemy się z Jolą w autko i siup w drogę do Heidelberg.

Trzymać mi tu proszę kciukaski.
Ciekawe co profesorek zdecyduje.


buziolki

26.07.2013

( 309 ) Diagnoza




Przebadali mojego mężusia od stóp do głów. Pobrano do analizy krew i mocz. Kilkakrotnie robiono USG jak i  badanie urologiczne. Na koniec badanie CT wykluczyło inne podejrzenia. 
W nerce zagnieździł się kamyczek, który pokazał nam wszystkim kto tu rządzi.


Czekaliśmy w szpitalnym parku na decyzję ordynatora


czekaliśmy 


...aż padła decyzja, że mężuś zostaje w szpitalu !

( 308 ) Pod górę

z f.b.

W nocy mężuś dostał 
strasznych boleści  jamy brzusznej.
Szpital.
Pozostał na obserwacji.
Kiedy zawieją do nas pozytywne wiatry? 
Boże tutaj jesteśmy
Czyżbyś nas wykreślił z listy 
swoich łask?


25.07.2013

( 307 ) Szkody

z f.b.

Autko dostało wyrok.
Pan rzeczoznawca orzekł :
- ,,  nie nadaje się do naprawy. 
Koszty strat ok 5000 Eu. 
Pani staruszek jest mniej warty, niż szkody na nim wyrządzone."
Zakręciły mi się łzy w oczach.
Skąd wziąć na nowe ???
Nie mamy jeszcze pełnej sumy na transfer...
Niby pieniądze szczęścia nie dają
A gówno prawda.

24.07.2013

( 306 ) Wielkie buuuuuuuuuu

 
z f.b.

Stało sobie moje autko na parkingu przed domem. Jechała sobie śmieciara i cofając wgniotła, zepchnęła i pociągnęła moje autko, które grzecznie stało sobie i odpoczywało. 

:(((( buuuuuuuuuu

Jak nie urok to znów z portfela.

23.07.2013

( 305 ) Głowa pełna od tych myśli

z f. b.
Dziś przyszły trzy odpowiedzi na moje zapytanie.
Siedzę i dumam w takt kropel spadającego deszczu.

1) Z Rosji dostałam takie o to info.

----- Weitergeleitete Message -----
Von: Diana Furshteyn <diana.furshteyn@clinic.avapeter.com>
An: 'ben.le@onet.eu>
Gesendet: 11:47 Dienstag, 23.Juli 2013
Betreff: AVA-Peter Klinik


  Tłumaczę :

Dziękujemy za zainteresowanie kliniką AVA-Peter.
Mamy przyjemność zaoferować leczenia niepłodności! 

Naszym zdaniem , proponujemy indywidualną poradę, która pomoże jak najlepiej wybrać odpowiednią metodę leczenia. W związku z tym, chciałabym zaprosić Państwa do naszej kliniki. Pierwsza konsultacja u nas kosztuje 120 EUR, a do tego trzeba poświęcić tylko jeden dzień w Petersburgu
Czy zaoferować Pani możliwość potencjalnych terminów spotkania?


W razie jakichkolwiek pytań jesteśmy do dyspozycji!


2 ) Drugie dzisiejsze info przyszło z Pragi.  Wczoraj dostałam tabelę z kosztami, dziś po mojej prośbie wyrażenia zdania na temat moich szans uzyskałam o to takie informacje


----- Weitergeleitete Message -----
Von: info <info@fertility-ivf.eu>
An:be.le@onet.eu>
Gesendet: 16:59 Dienstag, 23.Juli 2013
Betreff: Europe IVF/Prag/Info

Tłumaczę :


Droga Pani 

Dziękujemy za e-mail z wynikami.
U Pani prawdopodobnie  polecane zostanie IVF z
komórką jajową dawcy.  

Nadal potrzebujemy:
- Formularz kontaktowy 

- profile hormonów o wartości AMH 
- Kopie badania nasienia

Konsultacja w Pradze możliwa od 5. 8
Pozdrowienia z Pragi
Marcela Březinova

IVF asystent

Europa IVF


3) Info od Profesora z Heidelberg 

Tłumaczę:

 
Szanowna Pani, Stymulacja , o ile widzę, przeszła bez większych problemów.

Po 3 lub więcej nieudanych transferach trzeba się martwić o zagnieżdżenie implantacji . Proponuję np. wykonanie  histeroskopii (jeśli jeszcze tego nie wykonano) i szczegółowa diagnoza tzw. RIF diagnostyczne (repated awaria implantacji), która określić może dlaczego zarodek jest odrzucany.Również jednym z przykładów jest badanie autoimmunologiczne chorób lub zaburzeń krzepnięcia. Warto również zastanowić się, czy nie po raz kolejny zaobserwować  zarodek w formie blastocyst poprzez Embryoscope. Ale najpierw diagnoza RIF. Pozdrawiam T. Strowitzki


I tak dochodzę do pierwszych wniosków.

1)  Abym wyjechała na leczenie do Rosji, powinnam dostać dokładny plan leczenia, oraz określenie dlaczego uważają specjaliści, że ich metoda ma większe szanse na to, byśmy mogli zostać biologicznymi rodzicami.
Dalej chcę być z nimi w kontakcie.

2 ) Do przyjęcia komóreczki jajowej innej kobiety nie jestem jeszcze przygotowana. Nie odrzucam tej metody i nie potępiam. Niestety - ta opcja ( na dzień dzisiejszy ) jest dla mnie nie  wskazana.
Kontakt utrzymywać będę. 

3) Po ostatnim poronieniu doszłam do tych samych myśli, że problem może leżeć w zagnieżdżeniu.
Histeroskopii jak i  badania RIF jeszcze nie miałam.
Badanie autoimmunologiczne chorób, zaburzeń krzepnięcia - wykonane miałam. 
Mimo wszystko skontaktuję się z moją Profesorką od genetyki i postaram się o szczególniejszy opis moich wcześniejszych badań .
Jutro dzwonię do kliniki w Heidelberg by umówić się na wizytę. 
O nocleg nie muszę się martwić. Mama naszej podopiecznej Martynki K. - przyjmie mnie pod swoje domowe wrota.

Głowa pełna od tych myśli, a jeszcze wiele innych klinik ma mi odpowiedzieć na moje zapytania.

Dobranoc kochani

 Śpijcie i śnijcie pięknem Waszych serc.

22.07.2013

( 304 )




Wróciłam do starej metody z przed 11 lat. Z tą różnicą, że test nowoczesny, digitalny - koszt ca 40 Eu. Od kilku dni testuję Owulację. I dziś właśnie jest ten dzień. LH podskoczyło wskazując owocny - podatny na zajście w ciążę dzień. 
Nie chcę leżeć i czekać. Chcę działać. 
Jestem nafaszerowana hormonami.
Wykorzystam ten czas.
Może i nam Anioł ześle trochę szczęścia???

********************************************************************************

Jeden z profesorów odpisał. Mimo, że nie przejrzał mojej dokumentacji - zaprasza na rozmowę. 
 ,,  
----- Weitergeleitete Message -----
Von: "Strowitzki, Thomas" <Thomas.Strowitzki@med.uni-heidelberg.de>
An:ben.le@onet.eu>
Gesendet: 7:25 Montag, 22.Juli 2013
Betreff: AW: Bitte um Hilfe

Guten Morgen
danke für die Anfrage. Leider verhindert die Firewall des Klinikums, dass ich dropbox lesen kann. Es ist auch immer schwierig, das alles auf diesem Wege zu beurteilen. Und wenn Sie vielleicht doch einen termin in unserer Kinderwunschambulanz vereinbaren würden und kommen? Ich weiß natürlich nicht, wo Sie wohnen und wie weit es für Sie ist.
Mit freundlichen Grüßen
T. Strowitzki   ,, 

Zastanawiam się nad tym.



20.07.2013

( 303 ) Drogowskaz




Otwieram nowy dodatkowy dział mojego bloga pod tytułem  ,,Drogowskaz" . Umieszczać tam będę metody, możliwości leczenia i terapii niepłodności lub pomocy w staraniu zostania rodzicami. Opiszę moje własne doświadczenia i metody co wypróbowałam, oraz będę przedstawiała te informacje, które zaoferują mi specjaliści z rożnych stron świata. Oczywiście wasze informacje, zmagania czy idee są tutaj serdecznie witane. Może to co mi nie pomogło, innym właśnie pomocne będzie. Tak jak już wcześniej pisałam jestem na etapie szukania ulepszenia mojej drogi do bycia mamą. Nikt nie ma prawa zamknąć marzeń, czy podać terminu ile żyć dana osoba będzie czy, że nie należy starać się o lepsze jutro bo czasu już nie ma. Wiem, że w życiu wszystko ma głęboki sens. Moje wnętrze nie chce zaprzestać szukania możliwości bycia biologiczną mamą. Choć czasem mój rozum podpowiada mi, bym zaprzestała tych wszystkich prób, gdyż i tak nic z tego nie wyjdzie- idę dalej. Dlaczego??? 
Hmmm... 
Czasem jest trudno, ale moja intuicja, moje wnętrze, moje serce - mnie nigdy nie złamało. Każdy człowiek ma w sobie moc, o którą należy zadbać. Jest tyle możliwości i szans na dobre życie. Moją szansą na szczęście zostanie mamą jest przytulenie, ucałowanie, dbanie o nasz skarb świata. Warto dążyć do szczęścia. Kiedy nam nie wyjdzie, kiedy nigdy nie zdarzy się nam trzymać naszego maleństwa w ramionach, wtedy nie będziemy mieliy nic sobie do zarzucenia. Chcę  zrobić wszystko dla naszych nie narodzonych. Taki mam  obowiązek być dla nich do końca.
Wspaniała terapeutka kiedyś mi napisała ,, Do pewnego momentu " daję ryby" a potem mówię" Masz wędkę i zacznij łowić sam" bo przecież wiesz jak."
No dobra. Zaczynam łowić, rzucam się na wodę zwaną szczesciem. 

19.07.2013

( 302 ) Wykopalisko marzeń

 
z f.b.

Doktorek spojrzał mi głęboko w oczy i wypowiedział - ,, Niestety tym razem się też nie udało. Jeśli chce Pani nadal próbować spotkamy się za dwa miesiące.  "
- Momencik, ale jak Pan chce do następnej próby mnie przygotować? Czy ma Pan jakąś nową strategię na zwiększenie szans? Może jakiś dodatkowy lek, może inny plan stymulacji, coś na podtrzymanie??? 
Doktorek mruknął coś pod nosem, z szuflady wyciągnął 2 opakowania antykoncepcyjnych i próbkę witamin. Opisał w skrócie co zamierza, a na koniec zamknął moją energię o to tymi słowami.
- ,, Dużo czasu nie ma Pani może 6 miesięcy do 1 roku. Potem już bym radził Pani nie starać się o potomstwo."
Patrzyłam na te witaminy.
Przypominałam sobie tak niedawno przeprowadzoną z doktorkiem rozmowę. Jakieś 3 miesiące temu mówił mi, że mam jeszcze czas, że proces menopauzy, czy zanik płodności nie dzieje się z dnia na dzień.  Patrzyłam na te witaminy a w głowie krzyczała do mnie jedna myśl ,, cholera !!! to dlaczego tych witamin nie dostałam od niego 2 lata temu?  Czy zmiana witamin na inne witaminy jest tym głównym punktem, że nie możemy mieć dzieci? " Zemdliło mnie. Chciałam mu wykrzyczeć w twarz, rzucić mu moim strachem i niepogodzeniem się, że mnie poddał. Jednak zachowałam się profesjonalnie. Orzekłam - ,, Jeśli Panu dobro pacjenta leży na sercu, proszę o rozpatrzenie mojej prośby. Nie mogę przejść przez tą samą terapię, gdyż u nas to nie skutkuje. Mówi Pan, że spotkamy się za dwa miesiące. Proszę Pana do tego czasu o ułożenie alternatywnego planu leczenia. Powiem tak, albo należy Pan do tych lekarzy , którzy idą łatwą drogą , albo jest Pan lekarzem, który stara się pomóc nie poddając człowieka , który nie pasuje do dobrych statystyk."

***********************************************************************************

No tak. Kiedy tydzień temu jechałam do kliniki - czułam, że to koniec. Jednak poddanie mojej walki przez lekarza, któremu ufałam - położyło mnie na łopatki.
Wyłam, krzyczałam, złościłam się, spałam, jadłam, żarłam mieszaniny słodko - pikantne. Nie kąpałam się, nie chodziłam na spacery. Myślałam co dalej. Wiłam się w bólu i myślałam jakie podjąć kroki by móc sobie pomóc.  
Wiara mężusia, że kiedyś nam się uda zostać rodzicami ruszyła mną do działania.
Przetrzepałam internet w poszukiwaniu innych możliwości.
Oddałam papiery do tłumaczenia.
Część już poszła w świat.
Teraz tylko stanąć na nogi.
Czas ucieka.
In Vitro moją szansą na szczęście
Walczę z mężem do końca.
Tylko muszę znaleźć jakaś dodatkową pomoc i lekarza, który mnie nie podda.

Kochani, przepraszam, że nie odpisuję na komentarze, e-maile, telefony.
Mimo, że jest mi ciężko i źle wchłaniam Wasze dobre słowa i myśli kierowane ku nam. 
Dziękuję z całego serca.
Dzięki Wam mój  świat jest o wiele lepszy.


16.07.2013

( 301 )

 
z f.b.
 Z każdym dniem gorzej. Czuję złość, żal i bunt. Tylko na kogo? Tylko do czego przykleić etykietkę z napisem ,,wyrzygane z duszy" ( Pomysł Lamii by było trochę lżej- dzięki kochana ) Jeśli ktoś chce wykorzystać  ból mego wnętrza, chętnie oddam. 
Kto chętny???

Pewno kandydatów brak.

Dziękuję, że ze mną jesteście, że wspieracie, przytulacie, pocieszacie. 
Jestem Wam za to ogromnie wdzięczna.


13.07.2013

( 299 ) W zamian

 
z f.b.

Ból fizyczny, ból psychiczny, ból duszy.
Ból, który przeszywa ciało, aż do drgań.
Ból, który zmusza poczuć respekt i strach.
Ból, który cieniem przygasza marzenia
lecz w zamian
...
...
...
 dotyka skrzydeł anioła. 
 

11.07.2013

( 298 ) Miłość




Krótko było nam dane być ze sobą.
Nie udało się.
Nasze maleństwa odeszły w stronę światła.
Kiedy doczytacie  wiadomość do końca, proszę pomyślcie o Nas ciepło wysyłając miliony promyczków dobra z Waszych serc. 

Jest mi trudno pisać. 

Choć tak krótko byliśmy razem, odczułam miłość i dałam miłość.

  

( 297 ) Czy to już koniec?

z F.B.

Zaczęłam plamić.
Jadę zaraz do kliniki.
Czuję się jak zbity pies.
Nie da się uciec, schować.
Muszę przez to przejść by spojrzeć prawdzie.
Muszę to przyjąć
jako wiadomość przygotowaną przez moje życie.



10.07.2013

( 296 ) 13-ty co oznacza - One i ja

 
z f.b.

Wystawiam nos z pod kołdry. 
Żyję i moje maleństwa mam nadzieję, że też.
Sprawdzam czy plam krwi nie ma.
Uśmiecham się. Jaką radość mogą sprawić czyste majtki :) 
Macham łapką do was.
Progesteron robi swoje.
Spać mi się nadal chce.
A Wy proszę trzymajcie łapki zaciśnięte i serca pełne dobra.
Życie jest we mnie.
Życia :)
One i ja :)

08.07.2013

( 295 ) 11 -ty dzień z maluszkami we mnie

Wstałam dość wcześnie. Mężuś jeszcze na nocce w pracy. O 4:30 rano jest już tyle życia. Ptaki karmią swoje maluchy, te które dopiero się starają, wiją gniazda z witek i naszych psów - futra. Polna myszka stała się stałym gościem w papugowym domu, gdzie poddenerwowane chłopaki ( Pepi i Neron ) konkurują ze sobą o względy Lory.








Baley leży obok mnie, leniwie pilnując piłek, a Yawarka przeniósł się z nocowaniem w inne regiony naszej kamienicy, gdyż ryby pływające w akwarium zaczęły go prześladować. Nie wiem co się wydarzyło, ale od pewnego czasu, nasza Akita unika naszych akwarii, w których pluski drażnią go panicznie.




 Jakaś młodzieńcza psychoza ;) czy niebieski rak znów wydostał się  na nasze włości ??? Trochę jeszcze poobserwuję. Jak Yawarce to nie przejdzie, będę musiała nad nim popracować. 


Hubin coraz większy. Czas - między karmieniem wydłużyłam. Maluch już sam pije wodę, dziobie żółtko z ręki, ale jeszcze potrzebuje dokarmiania. Myślę, że za miesiąc będzie gotowy do przygotowania go do życia w naturze.
Dziś 11- ty dzień z naszymi maluszkami we mnie. A ja zdałam sobie sprawę, że nasza kamienica nie jest przygotowana pod kątem bezpieczeństwa dla dzieci. 
Co robić? 
Odczekać i cierpliwie leniuchować. 

Pozdrawiam wszystkich serdecznie, dziękuje za dobre słowa i wasze zaciskanie,  pa.



07.07.2013

( 294 ) Ciepłe kluchy

Stałam się jak ciepłe kluchy.
 Drażliwa, uszczypliwa, płaczliwa, hormonowa. 
Wdycham głęboko powietrze i powiem Wam, że dobrze mi z tym.
 Nie robię nic na siłę, oprócz tego co mi się tak naprawdę chce. Wczuwam się w lenistwo przeplecione słońcem i błękitnym niebem.


06.07.2013

( 293 ) dziewiąty dzień



Niesamowite uczucie, które mnie zniewala. 
Dziś 9-ty dzień ich życia we mnie. 
Jestem pełna hormonów i miłości. 
Mimo, że biegam wciąż sprawdzać czy nie krwawię, chcę wierzyć, że życie naszych Maleństw, pozwoli nam po prostu Je kochać - by zaszczepić w Nich dobro i piękno świata.

05.07.2013

( 292 ) Piątek tamten , ten i 12-stego


Piątek. Tydzień z maleństwami i może cała przyszłość. W tą 12 - tą piątkową datę będę wiedzieć wszystko. Po komentarzu Aurelii we wcześniejszym poście - zorientowałam się, że pomyliłam daty :)  Mam nadzieję, że to na szczęście. Mimo lęków, czuję się dobrze. Brzuch nadal napompowany jakbym była w 4 miesiącu ciąży. Zaczynam odważniej marzyć. Przez taką maleńką pryzmę uśmiechu wynurzam swój nos na zewnątrz.
Tak bardzo pragnę je trzymać w ramionach, karmić, tulić, całować. Pragnę odczuwać po matczynemu naszych maleństw oddechy.

04.07.2013

( 291 ) kawałek przyszłości


Pani Doktor powbijała igiełki w moje ciało. Stopy, kolana, uda, brzuch, nadgarstki, głowa, plecy. Igiełki wywoływały cudowne ciepło, a mrówki i gęsia skórka tańczyły po moim organizmie w rytm unoszącej się muzyki. Cudowne uczucie przypominające orgazm aktu miłosnego ;) Leżąc tak jak jeż, dostrzegałam różne historie, które pewno poprzez pragnienie i wielką chęć urodzenia dzidziusiów - tworzyły te piękne obrazy. Bawiłam się z dziećmi, które biegały z łopatkami krzycząc radośnie - mama. Potem dostrzegłam mojego mężusia, który tłumaczył coś maluchom, a one radośnie piszczały. Widziałam także maleństwa w wózku, które z lokowanymi włoskami, z jednym zębem uśmiechały się do nas. Piękne te chwile, które poprzez 60 minutową terapię wprowadziły mnie w świat może i naszej wspólnej przyszłości.

12.7.2013 dostałam termin na zrobienie Bety. 
13 - tego w piątek rozstrzygną się nasze losy.



03.07.2013

( 290 ) Następny dzień z Maluszkami

Razem :) i to trzyma mnie by nie zwariować. Hormony, strach, lęk - robią swoje. Staję się nieznośną dziewczynką, która pełna nerwów - czyha nie wiadomo na co. Czyżby nie wiadomo na co???? Przecież potrzeba mi tylko - zdrowia, życia, ucałowania, wychowywania w dobru naszych pociech. 
Brzuch nadal wydęty. Pewno maleństwa szukają swojego miejsca. Rozpychajcie się kochane :) Moje ciało - waszym domem.


spacery mnie wyciszają, nawet dziki zwierz mi nie straszny ;)

02.07.2013

( 289 )

Wczoraj nie mogłam wstawić posta. Blog-spot odmawiał posłuszeństwa. Wszystko co stworzyłam nie zostało zapisane, ani opublikowane. Taka mała szyderczość ? Czy może złośliwość losu?
Piątkowy transfer był bardzo bolesny. Doktorek znów nie mógł przedostać się  pipetą przez moją szyjkę macicy. Taka moja uroda. Szyjka, która jest początkowo prosta potem łukiem unosi się dość mocno w górę jest dość problematyczną drogą dla transplantacji Zarodeczków.  Doktorek walczył dzielnie, ja zaciskałam zęby by znieść odczuwający ból. Po 50 minutowej walce - udało się.  Laboratorium potwierdziło, że pipeta wraz z cewnikiem jest czyściutka. Maleństwa były nareszcie we mnie. 
Plamienie okazało się efektem tej procedury. Wyniki krwi i badanie ginekologiczne ukazały, że wszystko jest ok. Mimo delikatności Doktorka to wtargniecie poprzez szyjkę macicy było dość brutalnym procesem. Spanikowałam, bo przy wcześniejszych transferach nie miałam takich objawów w pierwszych dnia bycia z maleństwami. Przepraszam, że narobiłam Wam strachu.
Dziś nie plamię :) Biorą leki, wstrzykuję sobie heparynę i staram się czuwać nad wewnętrznym spokojem. Mimo, że  mój brzusio jest mocno wydęty nie odczuwam , żadnych zmian.
Niech to wszystko trwa, niech się dobro od nas nie odwraca. Każde Wasze ciepło skierowane ku nam jest pokładem siły i energii. Jakie to niesamowite, piękne i dobre. 
Dziękuję Wam za to, dziękuję za to, że z Nami jesteście. 

I.W. dla Ciebie, teraz nie może się nie udać   



01.07.2013

( 288 )

 
z f.b.

Zadzwoniłam do kliniki.
Mam przyjechać by upewnić się co i jak. Może panikuje...
Jadę, by móc się uspokoić.
Do potem.

ps. przepraszam, że Wam nie odpisuję.