08.07.2013

( 295 ) 11 -ty dzień z maluszkami we mnie

Wstałam dość wcześnie. Mężuś jeszcze na nocce w pracy. O 4:30 rano jest już tyle życia. Ptaki karmią swoje maluchy, te które dopiero się starają, wiją gniazda z witek i naszych psów - futra. Polna myszka stała się stałym gościem w papugowym domu, gdzie poddenerwowane chłopaki ( Pepi i Neron ) konkurują ze sobą o względy Lory.








Baley leży obok mnie, leniwie pilnując piłek, a Yawarka przeniósł się z nocowaniem w inne regiony naszej kamienicy, gdyż ryby pływające w akwarium zaczęły go prześladować. Nie wiem co się wydarzyło, ale od pewnego czasu, nasza Akita unika naszych akwarii, w których pluski drażnią go panicznie.




 Jakaś młodzieńcza psychoza ;) czy niebieski rak znów wydostał się  na nasze włości ??? Trochę jeszcze poobserwuję. Jak Yawarce to nie przejdzie, będę musiała nad nim popracować. 


Hubin coraz większy. Czas - między karmieniem wydłużyłam. Maluch już sam pije wodę, dziobie żółtko z ręki, ale jeszcze potrzebuje dokarmiania. Myślę, że za miesiąc będzie gotowy do przygotowania go do życia w naturze.
Dziś 11- ty dzień z naszymi maluszkami we mnie. A ja zdałam sobie sprawę, że nasza kamienica nie jest przygotowana pod kątem bezpieczeństwa dla dzieci. 
Co robić? 
Odczekać i cierpliwie leniuchować. 

Pozdrawiam wszystkich serdecznie, dziękuje za dobre słowa i wasze zaciskanie,  pa.



7 komentarzy:

  1. Podziwiam za cierpliwość,mnie tego strasznie brakuje,szczególnie po transferach.
    Czekam na dobre wieści;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą cierpliwością to różnie bywa. Niestety i mnie strach dopada.

      buziak

      Usuń
  2. Leniuchowac!
    Na przygotowania bedzie duuuuuuzo czasu
    :**********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. leniuchuję bez barier :)

      cmokk :)

      Usuń
    2. ty leniuchuj a my cały czas kciuki zaciskamy, będzie dobrze! buziaki serdeczne :***

      Usuń
  3. Właśnie rozmawiałam z moją siostrą która mieszka w Anglii i ona też od roku leczy się na niepłodność,bo coś dzieje się z jej jajnikami. Dowiaduję się dopiero po takim czasie....wkurzyłam się na nią...Nikomu nie mówiła, ale dzisiaj "pękła"...Nie mam pojęcia jak jej pomóc,ona jest tam sama z mężem...Może głupio jej powiedziałam,; nie martw się,jak ci się nie uda to ja mam dużo dzieci i dam ci jedno moje...Przepraszam ,że tutaj ale obiecałam jej że nie powiem naszej rodzicielce a mnie nosi normalnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki za Ciebie i Maleństwa!!! Nie potrafię doradzić co robić.. bo sama nie wiem, a staram się o dziecko..ale..
    dbaj o siebie ;)

    OdpowiedzUsuń