13.08.2013

( 321 ) Dobry sąsiad



Sąsiad z za miedzy ( właściciel koguta, o którym już na blogu pisałam ) został przewieziony z wyrokiem kilku miesięcy życia na oddział onkologiczny. Kilka dni temu miała odbyć się operacja.
Otworzono go i jeszcze szybciej zszyto. Przeżuty wszędzie. To gówno zaatakowało Go na całego.
Nie chce nikogo widzieć. Nie dopuszcza do siebie ani żony, ani swoich dzieci.
To miły  i ciepły człowiek.
Dobry sąsiad.
Siedząc na tarasie zatraciłam jakoś smak kawy.

Myśli wciąż krążą w ich stronę .

2 komentarze:

  1. I tylko Twoje myśli mają tutaj pole do działania. Brak słów jest barierą dla czysto ludzkich kontaktów. Czasami można czynić dobro poprzez najprostszą posługę. W tym przypadku pewnie nie... Przypomniałam sobie swojego kolegę, który tak niedawno odszedł. On też wobec nieodwracalnego "nie chciał nikogo znać". Wciąż o nim myślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Erratko, niestety czasem mimo chęci i starań nie można zrobić za wiele. Jednak poprzez pozytywne myśli i chęć jakiejkolwiek pomocy można postarać się coś zdziałać. Nie wiem czy mi się to uda, choć czasami towarzyszyłam osobom ciężko chorym, czasem trzeba było zaakceptować ich prywatną sferę i własną niemoc.
      Mimo wszystko gorzko na sercu. Za każdym razem, gdy odchodzi nasz podopieczny, bliska mi osoba jest tak jakby zamknął się kawałek części mego świata. I tylko myśli i wspomnienia są oazą życia ich istnienia w nas.

      przytulam serduszkiem

      Usuń