31.08.2013

( 335 ) Dwa lata temu



Oddech zamarł mi w piersiach...to nie możliwe!!! Co to znaczy,,Od wczoraj wszystko na zawsze jest inaczej ponieważ parę minut po 13 Paulina odeszła." Jak odeszła??? To nie możliwe...ból, straszny ból...zaczynam łapać powietrze jak ryba uderzająca płetwami, szukająca wody.
Jeszcze raz wchodzę na
http://paulapruska.blogspot.com/2011/09/od-wczoraj-wszystko-na-zawsze-jest.html

Czytam i ból wzrasta nie wierząc słowom pisanym przez Jej najbliższych.
Jak to odeszła? Nasza Pau??? Przecież już wszystko załatwione?? Znalezione leki SURAFINIB, NEXAVAR, ARQ 197 LUB EVOROLIMUS i klinika, która oferowała swoja pomoc w Europie. To jakieś nieporozumienie, to jakiś obłęd!!!!!!!
Chwytam za telefon...ani Paulina, ani Marta nie podchodzą do telefonu. Spoglądam
na znaczek skype w wierze, że zauważę napis ,,Paulina Pruska jest dostępna.,,
Mijają godziny, a może minuty...sama już nie wiem... na blogu pojawiają się pierwsze kondolencje. Ból, niesamowity ból...
Zaglądam ponownie na Skype...czytam

,, dziękuje . W środę lecę do bostonu, firma Arqule zgodziła się dać mi lek. i chce to zalatwic z moim onkologiem który prowadzi mnie od samego początku. żeby nie musieć latać z jednego szpitala do drugiego.[01.08.2011 15:47:48] PaulaPruska: będę się odzywać. Dziękuję Ci za wszystko i bądźmy w kontakcie. :*"

Potem szpital i nasze kolejne akcje pomocy dla Pauliny. Info od Marty,,udało się częściowo usunąć jak będzie dobrze to będą dalej w poniedziałek". Gdy udało nam się w Europie pozałatwiać - rozmawiając przez telefon, Marta oznajmiła ,, jestem właśnie w szpitalu u Paulinki, powiem jej o tym to się ucieszy,, W oddali słyszę śmiech Pauliny...

Zaczynam wszystko rozumieć... to nie żart, Anioły się nie pomyliły...wpis za wpisem uświadamia mnie o jej śmierci...
Płaczę.
..

1 komentarz:

  1. Czytałam bloga Pauli. Trafiłam tam już po jej śmierci, znałam więc tragiczny finał, ale czytając ostatniego posta - płakałam. O ile trudniej było wszystkim innym ....

    OdpowiedzUsuń