26.02.2013

( 186 ) Czy ja się z czegoś nie wybudziłam ?


I jak tu nie kląć
Podkurzona na całego, ale od początku.
Rano zrobiłam termin u ogólnego lekarza. Mimo, że potrzebowałam tylko skierowanie do kliniki i wypisanie kilku recept na leki, musiałam osobiście tam się stawić. 
Śnieg, zimno, daleko. Nakładam buciory i biegnę na pociąg. Ufff- zdążyłam. 
W gabinecie czekam zmarznięta. W końcu miła pani wystukuje moje nazwisko. A tak,tak rozumiem....tak skierowanie już jest, ale z lekami muszę jeszcze doktora się zapytać. Czekam...
Nagle słyszę oburzony głos w recepcji. Oburzony doktorek nie zwracając uwagi na pacjentów, warczy na całego.
- a co ja jestem sprzedawca leków na czarno - wrzeszczy - Jestem lekarzem, a nie handlarzem
Zaniemówiłam. Ludziska skierowali wzrok na mnie. Jeszcze myślałam, że to jakieś nieporozumienie, jakiś trans, z którego się nie wybudziłam. Niestety doktor nadal wrzeszczał. - A co mnie obchodzą jakieś inne zalecenia. Nie mam badań , nie wypisze.  ( wcześniej wypisywał, a po obejrzeniu dokumentacji stwierdził, że to nie jego dział, nie jego sprawa)  - Ja doktor jestem, a nie handlarz. Czerwona twarz płonęła złością. Nie wytrzymałam. Wstałam i wtargnęłam moją osobą w Jego rozmowę.
Nie warknęłam, nie burknęłam tylko całą resztką mojej cierpliwości skłoniłam go do rozmowy na ten temat ze mną. Wycisnął sztuczny uśmiech i wydukał - to nie Pani winna
-A kto tu o winie mówi ??? To Pan jest lekarzem i pan powinien troszczyć się o pacjenta. To nie wina tylko niedopatrzenie. Pan Panie doktorze nie zainteresował się moją osobą. To mój Ginekolog reaguje na moje problemy. 
Fałszywy, sztuczny uśmiech wydukał - proszę dosłać papiery.
I tak bez recept poczłapałam się do domu.
Trzeba będzie szukać innego ogólnego