03.04.2013

( 213 ) I po świętach


Cudowne dni świąteczne minęły. Nie odczułam odpoczynku, ale otrzymałam błogość duszy mego wnętrza. Napiekłam , nagotowałam, wysprzątałam chałupkę by w sobotni poranek zjawić się na rodzinnym spotkaniu u mojej cioci. Jakie było moje zdziwienie wykrzyknięte radosnym Yahoo kiedy zobaczyłam siedzącą przy stole Su. Przytulań było co nie miara. Z ciociami, wujkami, kuzynami i kuzynkami oraz ich dzieciaczkami. Błogo mi było patrząc na te roześmiane buzie moich kochanych krewnych. Obserwowałam i łapałam każdy uśmiech, każde chrupanie, mlaskanie i poklepywanie. 
Warto było popiec i przygotować kilka smakołyków, które nauczyła mnie moja babcia. Recepty utkwione w mojej głowie, z których korzysta często rodzinka. Cudowną niespodzianką było dla mnie zaproszenie na odwiedziny w szpitalu Leonardo. Zostałam wybrana i uhonorowana. Mogły tam wejść tylko dwie osoby. Mój kuzyn był tak przemiły, że oddał mi swoją wizytę, tak bym mogła zaczerpnąć siły przy maluszku. Z całego serca za to Dziękuję :)
W szpitalu maluszek leżał w inkubatorze pod niebieskim światłem, gdyż wykryto u niego zaburzenia przemiany bilirubiny. Zażółcenie powłok występuje u każdego noworodka, jednak u noworodków urodzonych przedwcześnie, pojawia się zwykle w 3 dobie życia, może się utrzymywać nawet do 21 dni. Trzeba to zapobiec poprzez terapie świetlną , tak by ten fizjologiczny objaw nie stał się  procesem chorobowym.
Kiedy zobaczyłam maleńkie ciałko nieważące nawet 2,5 kg, jego siłę życia i całkowite  zaufanie do otaczającego go świata odczulam w sobie taką ciszę i jakąś mądrość wnętrza, której nie byłam w stanie wytłumaczyć, ale potrafiłam ją odczuwać pełnym zrozumieniem i podziwem.
Su wzięła swojego synka w ramiona. Położyła go na swojej klatce piersiowej. Leonardo wyciągnął raczki i powoli zaczął się odprężać. Kiedy spoglądałam na niego, w głowie miałam wciąż obraz i myśl, że ten mały człowieczek powinien być jeszcze w łonie mamy. Jednak życie jest jakie jest i teraz Leonardo, poprzez swoje nadrodziny daje mi swoją maleńką osóbką tyle energii i siły do dalszej walki. Przed wejściem na salę każdy musi przestrzec pewnych reguł. Miałam wydezynfekowane dłonie, więc Su pozwoliła mi dotknąć maluszka. Dotykałam tuliłam wiele niemowląt, ale nigdy nie dotykałam wcześniaków. Kochani jakie to cudowne uczucie. Jego skóra była delikatna jak jedwab pokryty aksamitnymi włoskami na ramionkach. Mówiłam do niego i głaskałam te maleńkie rączki. Cieszyłam się i piszczałam w sercu.
Przy karmieniu piersią Leonardo jak przystało na faceta wykazał swoją niecierpliwość. Zdenerwował się, że mleczny bar nie trafiał do niego jak on by to chciał. Śmiałyśmy się gdy po chwili ssał z powagą i  miną oznajmiającą nam co o tym wszystkim myśli.
Ach kochani, mogłabym tak pisać i opisywać Wam moje uczucia, które wtedy czułam, i  które dziś osładzają mój ból i strach utkwiony gdzieś w głębi serca. Nie zawsze jestem silna, dzielna czy odważna. Kiedy tych negatywnych emocji się nazbiera to i  ja chlipię w poduszkę, tak by nikt tego nie zauważył.