07.05.2013

( 247 ) Wstępnie



Uffff...Wróciłam. 
Pełna emocji siadam do pisania. Uśmiech od ucha do ucha i nawet się nie wkurzyłam, że zakręcono nam w domu wodę.  Piję kawę ,, inkę" zrobioną na mineralnej gazowanej. Też smakuje. I to jak :)
Dziś nawet w deszczu słońce świeci :) Bo jakże inaczej. Zbliżam  się do przyjęcia naszych maleństw. Termin wstępnie ustalony. Jeśli wyniki krwi pozostaną bez zmian ( za tydzień następna kontrola)   to między 11 a 15 - stym czerwca odbędzie się nasz oczekiwany transfer. Tym razem doktor nie chce mi podać hormonów. Czekamy na pękniecie pęcherzyka  tak by po naturalnym jajeczkowaniu do mojej macicy dostały się naturalne hormony stymulujące pomoc do zajścia w ciąże. Oczywiście drogą naturalną nie zajdę w ciąże, ale za pomocą doktorka i możliwości In Vitro mamy szansę by zostać Rodzicami.  Zanim dojdzie do pęknięcia pęcherzyka ,,Grafa"  mamy z mężusiem ,,miłość na receptę". Tak, tak w końcu coś po mojej myśli ;) Kochać się i wić z rozkoszy. Ach... co za przyjemność :) Wskazane jest to również dlatego, by ten akt miłosny pokierował  nas do oczekiwanego cyklu przyjęcia maluszków.  Po pęknięciu pęcherzyka, będą rozmrażane nasze kochane Embrionki. Jeśli uda im się przeżyć, to nasze szanse na bycie razem zwiększają się z 14 % na 30 %. 
Jest mi błogo i słodko na sercu. Wiem, że przed nami jeszcze tyle może się zdarzyć.  Jednak chcę myśleć tylko, że będzie dobrze, że nam się w końcu uda przekazać miłość życia naszym pociechom.
Niezłośliwy znów się powiększył. Jednak teraz nie jest taki kanciasty i wciskający się w ewolucje procesu zapłodnienia.
Jeszcze trochę, jeszcze tak nie wiele.
Wytrzymajcie ze mną do końca :)

ps. Ściskam Was za kciukaski i modlitwy




(246 ) Jadę

 
Dobra:) 
Jadę do kliniki, strach w zębach, nadzieja w sercu :) 
Trzymać mi kciukaski proszę :)