17.05.2013

( 256 ) Do przodu

 
z. f.b.
Nie jest różowo, a jednak :) Wyniki krwi wykazały, że przeciwciała maleją. Tarczyca spadła ze 113 / 99 Co oznacza, że teraz zwiększył mi doktorek dawkę L-Thyroxin z 50 uq na 100 uq. Ten wynik musi się poprawić, gdyż niedobór tyroksyny ma strasznie duże znaczenie w zajściu w stan błogosławiony jak i donoszenie maleństwa do końca. Również z  płodnością nie jest za różowo. Zmiany nastąpiły w ciągu tych ostatnich 3 miesięcy. Moje AMH nic się nie poprawiło. Spadły z 1,7 na 0,5 . Mieliśmy z doktorkiem nadzieję, że to wina skutków ubocznych wywołanych lekami, które brałam na niezłośliwego. Niestety do dziś nie ma poprawy. Jednak mnie to nie przeraża. Znam pary, którym zapowiedzieli specjaliści całkowitą bezpłodność i mimo wszystko zostali rodzicami z własnych jaj i plemników. Jakie to piękne? Prawda? 
Kochani zbliża się mój czas spotkania z naszymi Mrożaczkami. Jestem tak bardzo spragniona ich przytulenia w moim brzusiu, że aż piszczy moje serce z radości. Zdaję sobie sprawę, że jeszcze za wcześnie na pełne odetchnięcie. Mimo, że mam pozwolenie doktorka na transfer wiemy, że najpierw maleństwa muszą przeżyć odmrażania, potem muszą się przykleić do ścianki macicy, a potem utrzymać się we mnie. Wiem, że jak na początek ich życia trochę tych zadań jest wiele. Jednak mam wielką nadzieję, że sprostają swoim zadaniom by potem móc poczuć szczęście i miłość. Całym  moim matczynym serduszkiem im tego życzę. 
Kochani, spotykam wiele kobiet, którym się nie udało, które za wcześnie zrezygnowały lub za późno zareagowały by podjąć się leczenia i walki o swoje nienarodzone. Proszę nie bagatelizujcie życia i swoich szans, które na Was czekają. Od momentu narodzin w sercu - pragnienia zostania rodzicem - wszystko nie jest już takie same. Zaczyna się nowa odpowiedzialność , nie tylko o własne, ale i inne życie. 
Walczmy kochani. Z nadzieją, wiarą i miłością można tak wiele.