10.06.2013

( 275 ) Prezent Ironi i po - tem - chcę - już - o nim milczeć



Wiem, że jest to niesmaczne, ale muszę wyjść gdzieś z tym bólem. 
Właśnie wyszedł od nas mój teść. Zostawił  u nas smutek, rozczarowanie, żal i ból.
Niezaplanowana wizyta. 
Zrobiłam szybciutko grylla, sałatkę i przyozdobiłam tą wizytę miłą atmosferą.  Kilka docinek zignorowałam. Starałam się - jak tylko mogłam - być spokojną, miłą, ułożoną. 
Dałam mu słoik z syropem z mniszka, bo narzekał , że przeziębiony. Nie chciał  go, jednak po namowach męża wziął go.
Staliśmy w trójkę.
Pożegnał się tylko z mężem. Mnie zignorował. Kiedy wyszedł, a ja zamykałam za nim drzwi  łzy płynęły po polikach.
Mężuś nie chce już go u nas widzieć. Ja mu powiedziałam:
- kochanie to nie ma nic wspólnego z Tobą tylko ze mną. Proszę nie zrywaj z nim kontaktu. To Twój tata. Nie chcę byś Ty musiał przekazać naszym dzieciaczkom te negatywne emocje. Nie chcę by nasze maleństwa musiały przejść przez to co wyście jako dzieci musieli przejść. Daj im szansę...ja sobie z tym jakoś poradzę.
-Kochanie już w to nie wierzę. On się nigdy nie zmieni. I jeśli mi się coś kiedyś stanie, zostaniesz sama, bo on tobie nie pomorze. Ja to wiem, po prostu wiem.

Ludziska moje , przepraszam za  słabość. Niestety tej teścia pogardy nie jestem już w stanie ominąć.


( 274 ) Wujcio c.d.

z.f.b.
Wujcio dziś czuje się odrobinkę lepiej. Odzyskał przytomność i porusza leciutko lewą nogą. Stan nadal jest krytyczny. Grozi mu oderwanie się skrzepów, które doprowadzić mogą do zatoru serca. Zastanawiam się czy nie ma wujcio tego samego problemu genetycznego co ja ???
Jeśli przeżyje następnych dni to jest nadzieja. 
Kochani wiem, że każdy z Was ma swoje problemy, i własne walki. Jednak proszę o cichą modlitwę, lub pozytywne myślenie o zdrowie dla brata mojego zmarłego taty.