09.09.2013

( 339 )

 
z f.b.
Miał to być mądry post z medyczną nutką. I nic. Odechciało mi się mądrości, które zostaną na mnie za kilka dni w praktyce wykonane.
W mojej walce o nasze Nienarodzone muszę przejść przez połączenie Laparoskopie z Histeroskopią ( pigułka szczęścia + dożylna narkoza + tubus w układ oddechowy + tlen - potem cewnik w układ moczowy + dwa cięcia w regionach jamy brzusznej i siup kamerką wgląd do środka wraz z chirurgicznymi instrumentami. Pewno już będę wypełniona gazem, który pozwoli na dokładniejsze badanie. Dopochwowo zostaną wprowadzone instrumenty do macicy oraz zabarwiony płyn, który ukaże np. zapchania, zrosty jajników, jajowodów itp.W razie potrzeby usuną co przeszkadza w naszych staraniach o potomstwo.
Dochodzić do siebie będę do 5 godzin. Nacięcia pozszywają, tableteczkę przeciwbólową podadzą i jak wszystko pójdzie z masłem, będę mogła w eskorcie pojechać do domku Rodziców Martynki.

Skutków ubocznych masa.

Komplikacji też masa.

Nadziei mnóstwo.

Gdybym miała już dzieci, pewno podwinęłabym ogon. A tak po 4 nieudanych In Vitro muszę zebrać w sobie siły i poddać się mądrym mózgom i sprawnym rączkom.

I tak moje Skarbeczki już za kilka dni dowiemy się czegoś więcej :)