16.09.2013

( 343 ) Diagnoza


Nie potrafię pozbierać myśli. Pierwszy szok minął. Teraz odczuwam złość, cholerne rozczarowanie, ale i odczucie, że w życiu mam też duże szczęście.
Operacja przebiegła pomyślnie, choć skutki uboczne po narkozie odczułam gorzej niż zawsze. Mimo wszystko było i jest to do zniesienia i wytrzymania. Opieka była niesamowita. Pielęgniarki były miłe, fachowe i troskliwe. 
Wytłumaczyły, pomogły, po prostu były :) 
Nawet zdążyłam poczytać ,, Chustkę "
zanim tabletka szczęścia zaczęła działać.


 Wybudzenie z narkozy przywitałam odruchami wymiotnymi. 
Podłączono mnie pod kroplówkę z 
dodatkiem leku wstrzymującego rzyganie.

 Wszystko było cacy do momentu usłyszenia diagnozy przez profesora.
Okazało się, że posiadam więcej niezłośliwych guzów na macicy niż wcześniej przez USG 
było to widoczne.
Na szczęście usadowiły się te dziadostwa na ściance macicy a nie w samej macicy.
To umożliwia lepsze zoperowanie ich. 
Drugą wieścią hiobową było oświadczenie, profesora, że znaleziono u mnie spirale, która siedziała sobie tam od lat.
Kiedy usłyszałam słowa
,, Czy Pani zapomniała o tym, że ma Pani spiralę? "
poczułam ból, ciemność a potem ogromny żal do niego, do wcześniejszych ginekologów, specjalistów od in vitro do ludzi, którzy mnie poddali z mego świata. 
Oczywiście w mgnieniu oka ostro przekazałam informacje, że profesora sugestia jest nie na miejscu, że takie pytanie powinien zadać swoim kolegom po fachu, a nie mi.  
Profesor bardzo szybko przeszedł na inny ton starając mi się wytłumaczyć i przekazać fakty i możliwości.


1) On nie jest w stanie mi powiedzieć, czy przez tą źle usunięta przed laty spiralę nie możemy mieć dzieci, gdyż do zajścia w ciążę dochodzi nawet przy spirali.
 2) On nie wie czy przez tą spiralę moje podejścia do In Vitro kończyły się śmiercią naszych maleństw.
3) Potwierdzenie, że on nie rozumie dlaczego to badanie nie było zlecone wcześniej przez mojego prowadzącego specjalistę od In Vitro. Prawidłowa  diagnoza  jest podstawą każdego leczenia.
4) Na pewno muszę usunąć Myomy - guzy niezłośliwe. W przyszłym miesiącu następna operacja.
5) Potwierdził mi, że od nowego roku mogę podejść do In Vitro, bo on widzi dużą szanse, że możemy zostać biologicznymi rodzicami.
 6) Mam duże szczęście w nieszczęściu.

I tak kochani tyle na dziś.
Oprócz łez i cieplutkiego DZIĘKUJĘ w Waszą stronę nie potrafię napisać dziś już nic. 
Dobrze, że choć Jackowi i Elżuni udało się zebrać pieniążki