17.02.2014

( 420 ) Kilka info w sprawie kochanej 17-stoletniej M i nie tylko

pierwszy dzień po operacji naszej podopiecznej
Jak ja to bardzo rozumiem, gdy walczy się o życie swoich bliskich i nie tylko bliskich. Czysta miłość jest czymś tak potężnie niezniszczalnym, napędzającym do czynów i działań, których bez odczucia miłości - zrealizowanie tego czegoś byłoby wręcz niemożliwe. Połączenie dusz - nie tylko genetycznie, nie tylko biologicznie jest powiewającym w przestrzeni obrazem wieczności. Jednym z podobnych sił jest uczucie nienawiści, które powoduje ruch i zmiany idące niestety w czarnym kierunku. Jednak, ja się zła i ciemności nie chcę trzymać. Walcząc o życie naszych Nienarodzonych, czy naszych podopiecznych - chwytam się serca, z którego wydobywa się wiara i nadzieja.
Kiedy czytam:

,,U naszej  M. trochę lepiej, pojawiły się białe krwinki co znaczy, że szpik coś produkuje. Liczymy, że pracuje szpik dawcy a nie stary  M.
Pozdrawiamy U. M. i M. " 

i z dziś

,,  już trwa odbudowa - M ma 2000 białych. czekamy na wynik w jakim procencie przyjął się szpik dawcy "

Czy to nie cudowne???
Jeszcze tak niedawno nie było za dużo szans. 
A dziś :) ???
I znów  oczy zaszkliły się łzami szczęścia. 
Wspomnienia.
Pacjenci.
Ich bliscy.
Niektórym podopiecznym nie udało się
choć byłam z nimi i walczyłam o każdy oddech - do końca.
Niektórych odwiedzam
Przytulam
Do niektórych wpadam na zjazdy rodzinne, 
otrzymuję zaproszenia 
 ( urodziny,ślub, pogaduszki itp )  

:)

 ,, od Twoich wiadomości aż serce mocniej bije "
 :)
,, Jej miłość do ludzi ma nieskończoną głębokość. Wydaje się kochać wszystkich. Chorym i ich bliskim pomaga świadomość tego, że jest ktoś kto ma chęć poruszyć góry, byle tylko cokolwiek pomóc. To ona w bardzo delikatny sposób była z nami i dawała wsparcie. W jej ogrodzie rośnie drzewo zasadzone z dedykacja dla mojej siostry. W momencie zdiagnozowania ciężkiej choroby świat rozpada się na tysiące kawałków. Warto zacząć je układać, warto walczyć, warto szukać pomocy.
 Nigdy nie jest za późno, bo nadzieja nigdy nie umiera. "
:)
,, Słoneczko Nasze Najgorętsze! Czym Świat byłby bez Ciebie? Dziękuję że Jesteś w Naszym życiu , że mamy takie szczęście , dziękuję, że sprawiasz że Świat jest piękniejszy na rożne sposoby.Całuskujemy cię maksymalnie i kochamy oj KOCHAMY!!!****" 

Rozpadłam się na kawałeczki. 
Ból
Tęsknota
Żal
Samotność
Jednak moja bliskość do moich ideałów i obowiązków duchowych nauczyła mnie brać przykład z tych osób, którym pomagałam. 
Byłam mocna w gębie i czynie dla innych.
Ale dla siebie??? 
Trudność, którą doświadczyłam
nauczyła mnie innego spojrzenia na siebie i swoją rodzinę.
Zrozumiałam,
 że życie również dla mnie jest bujnie udekorowane.
Walczę dla nas
dla nich
   Dla spełnienia  i podziękowania.
 Kocham moje Anioły, ich bliskich, nasze Nienarodzone i nie przytulone. 
Tak bardzo pragnę im kiedyś o tym opowiedzieć.
O tej miłości, którą powinni odczuwać.

4 komentarze:

  1. miesiąc temu zarejestrowałam się jako dawca...
    Dobrze, że są tacy ludzie jak Ty... przywracają wiarę w człowieka
    i wierzę, że o wszystkim będziesz opowiadać jeszcze wnukom bujając się na bujanym fotelu :)
    :*****

    OdpowiedzUsuń
  2. ...a to cale dobro juz niedlugo do Ciebie wroci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niech krąży tam gdzie go najbardziej potrzeba

      Usuń