31.03.2014

( 442 ) Podglądanko

Oficjalnie jestem w 7 tygodniu ciąży. 
Maleństwa dobrze się rozwijają :)
Cieszy nas to przeogromnie.
 Nadal biorę progesteron, witaminy i probiotyki. 
Do tego wstrzykuję sobie w brzuch codzienną porcję heparyny.   
Niestety,  tarczyca znów mi wariuje. 
Trzeba było podnieść codzienną jej dawkę.
Kontrola tu bardzo ważna , od tego zależy rozwój i życie nienarodzonych.
Kto ciekawy poczytać można o tym 
tu:

Dziś było trudno sfotografować Bliźniaki razem w jednym zdjęciu.
Kochana pani doktor zaglądała pod różnymi kątami. 
Pomierzone są tego samego wzrostu. 
Serduszka biją i pulsują równomiernie.
I tak o to  przedstawiam Wam

Maleństwo 1


Maleństwo 2


A tutaj razem z 3D rzutu


I jak tu nie być szczęśliwym? I co z tego, że tyle się przeszło. 
Warto kochać, wierzyć i walczyć do samego końca.

29.03.2014

( 441 )

Szykuję się na  roczek mojego chrześniaka Leonardo :) Pamiętacie jak rok temu drżeliśmy wszyscy o Jego życie?
Tak było rok temu 


A tak dziś


Cudownie, że wszystko dobrze się układa.
Śmigam się szykować.
pa, pa

27.03.2014

( 440 ) Serce pik,pik,pik


Wiem, że istniejemy już razem. Kiedy oddycham, jem, śnię, kiedy kładę dłoń na mo­im brzuchu, kiedy słucham muzyki, czytam, marzę. Jesteśmy razem by móc uśmiechem szczęścia celebrować świat. Dziś usłyszałam po raz pierwszy bicie serduszek naszych maleństw. Serce zaczyna bić już 21 dnia od poczęcia. Krew krąży w nieskomplikowanym zamkniętym układzie naczyń, oddzielnym od krążenia matki. Maleństwa są większe i najpierw widziałam jak niebieskie plamki pulsowały - to były ich serduszka, a potem pani doktor podkręciła na monitorze głos i usłyszałam bicie serduszek naszych bliźniaków. To cudowne, niesamowite, wzruszające uczucie poruszające do granic możliwości. 

22.03.2014

( 438 ) Nie mam prawa osądzać, a jednak

 
z f.b.

Siedząc w poczekalni weszła młoda kobieta z ok 7 letnią dziewczynką. Mama z córką - pomyślałam. Dziewczynka znudzona czekaniem poprosiła o komórkę. Oczywiście mama włączyła małej grę pouczając ją by nic nie kupowała, gdyż Dziadek nie zapłaci  za nią rachunku. 
Uśmiecham się mówiąc - dziadka ulubienica?  
- Tak, jedynaczka, ale....zamilkła i po chwili powiedziała - jest jeszcze jedno, ale ja dopiero po szkole, do pracy chcę iść, nie wiem, nie chcę...
Zamarłam.
Łzy zakręciły się w oczach mocno przytulając się dłońmi do mojego brzuszka. 



19.03.2014

( 437 ) to tylko początek nowej drogi


 Pisałam Wam o moim wujeczku.  
Dziś w swoje imieniny zmarł.
Jestem tak daleko 
Mogę tylko żeglować między smutkiem a wspomnieniami 

18.03.2014

( 436 ) 18 marzec podmuch przeznaczenia - rok temu wysłałyśmy sobie kciuki



Życie, 
a w nim
Miłość, Strach,Walka,Wiara, Nadzieja
I te chwile, 
które decydują o twym być albo nie być.
Ludzie, którzy pojawiają się 
czasem na teraz, 
czasem na dłużej.
czasem na całe życie.
 Rok temu odnalazła mnie nasza Lamia.
Dodatkowe Słońce odkryte między naszymi e-mailami
skrzyżowało nasze drogi
Pomieszał się ból ze strachem, wiarą i nadzieją
Walka
W naszych sercach 
zrozumienie i tęsknota
Walka
W imię miłości do poczętego życia.
Miłość daje pozytywnego kopa i nie pozwala na poddanie się.
Bo przecież
O tym dokąd dotrze się w życiu
 decyduje nie tylko to gdzie zaczniesz tylko czy zaczniesz.
Trzymamy siebie za rękę
I tak 
Nasze jeszcze nienarodzone maleństwa 
mają szanse na życie, 
 w którym mogą  zobaczyć piękno,  
poczuć miłość,
 odczuć zapach kwiatów, pól i łąk. 
 Usłyszeć świergot ptaków
  wybrać poprzez własne doświadczenia drogę życia, 
z którego każda z nas będzie dumna i szczęśliwa.
Życie, które jest tak kruche a zarazem tak drogocenne, 
które oplecione jest rękoma przypadków, rozstrzygnięć i decyzji. 
To one zaważają na całokształcie, 
to one są jak wygrana lub przegrana.
 Między tymi wszystkimi wyrokami i możliwościami, istnieje jedno 
Miłość nowego życia  
  którego czujemy w sobie 
Gdyż miłość powiązana wiarą i nadzieją  pokonuje tak wiele.
 I tak kochani czasem wszystko się krzyżuje tylko na chwile
Czasem popychane ręką przeznaczenia
wytyczonego przez los
To może on porusza się miedzy duszami 
dając nam szanse
na szczęście


Rok temu wysłałyśmy sobie kciuki, mój dla Lamii  - bo wierzyłam 


i Lamii dla mnie - bo nigdy nie przestała wierzyć.


17.03.2014

( 435 ) Jak to było 13.3.2014



Nie udało mi się upiec tortu, ani żadnego  ulubionego z ciast mężusia. Nawet prezentu nie miałam. Złożyłam życzenia, ucałowałam i przeprosiłam, że tego roku nie dałam rady zrobić nic urodzinowego. Mężuś rozumiał - widziałam to w Jego oczach. O 16 godzinie mieliśmy termin u mojej nowej pani doktor ginekolog. Bałam się, tak bardzo się bałam. To był 10 dzień po transferze. 11 dzień z maluszkami. Zrobiłam sikańca. Wszystko albo nic - pomyślałam. Nie zdążyłam wrócić do poczekalni, gdy zostałam ponownie wezwana. Na środku recepcji stała moja Pani doktor z testem w ręku. Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Serce zaczęło walić jak szalone. Pani doktor kiwnęła głową i z wielkim uśmiechem powiedziała ,, jesteśmy w ciąży " Patrzyłam na bladą kreskę, która uwidaczniała się  intensywnością z każdym mym oddechem i biciem serca. Przytuliłam się do niej jak mala dziewczynka, która potrzebuje  potwierdzenia i wparcia. 
Potem radość mężusia, e-mail do Profesora, SMS do Lami i info do Was :)

I taki o to prezent otrzymał mężuś od życia :)




14.03.2014

( 434 ) Progesteron robi swoje




Słodkie, Cudowne, Niezastąpione Kobietki, Babki, Dzieffffcccynki moje.
 Ile razy marzyłam o tej chwili kiedy będę się dzieliła  z Wami  tą piękną  wiadomością.
Malowałam sobie w wyobraźni
Jak to będzie gdy
 będę mogła Wam powiedzieć, że jesteśmy w stanie błogosławionym.
I co :) 
Nadszedł ten moment 
A ja
 z wrażenia
szczęścia
emocji 
nie potrafiłam wydukać żadnego słowa
A przecież gdyby nie wasze wsparcie, wiara i siła
moja droga byłaby jeszcze bardziej kamienista i  gorzka.
Przytulamy Was wszystkie razem i  każdą z osobna.
Dziękuję i proszę o więcej, gdyż moja droga do macierzyństwa dopiero się rozpoczęła.
Do przytulenia  i ucałowania
jeszcze 9 miesięczna droga.
:) 
Jak to cudownie brzmi
Prawda???
Wybaczcie mi jeśli te pierwsze dni nie odpiszę na Wasze komentarze, e-maile 
Progesteron robi swoje
Śpię i marzę o tym by nadal 
nie opuszczała nas ta wspaniała kama

Całuję Wasze serduszka 
moje Wy 
NIEZASTĄPIONE

10.03.2014

( 432 )




Czy znacie uczucie strachu, które wyciąga ze snu i wprowadza w stan paniki i nieprzyjemnego uczucia??? Taki strach wybudził mnie dwukrotnie ze snu. Za pierwszym razem pomogła mi nasza kochana Lamia ( mimo, że tak daleko -  jest przy mnie i pomaga każdego dnia rozwiać moje czarne myśli. Całuję Twoje serduszko kochana ) 
Drugi atak paniki przeszłam nad ranem. 
Sama w domu ( mężuś na nocce ) Za oknem ciemno a w sercu ten wstrętny strach, który paraliżuje rozsądne myślenie. Co robić, gdy wszyscy śpią i nie ma z kim porozmawiać??? Gdy każdy wtulony w róg własnej poduszki regeneruje siły na następny dzień???
Łaziłam po pokojach jak zamknięte zwierze w klatce. Gonitwa myśli i negatywnych emocji, że się nie uda była tak silne, że doprowadzała mnie do jeszcze mocniejszego bólu brzucha. Te bóle wywołały  lawinę jeszcze gorszych myśli i bieganie na toaletę w upewnieniu się czy już nie zaczęłam krwawić.
W pewnym momencie pomyślałam sobie, że zwariowałam. Uświadomiłam sobie, że biczuję swoją duszę strachem, który działa na naszą niekorzyść. Spojrzałam tym razem nie na majtki tylko w lustro. Ukazała mi się zmęczona, smutna twarz z przestraszonymi oczami. Patrzyłam na to odbicie, w której nie było widać żadnej radości. A przecież mam powód. Powinnam właśnie teraz  nie dać się tym strachom. Muszę uczyć się nad tym zapanować nad tym całym chaosem emocji. 
Popełzłam z powrotem do łóżka. Zaczęłam czytać Wasze komentarze, Lamii porady i stwierdzenia i tak z laptopem na kolanach - zasnęłam. 
,,Nie tylko dziecko przychodzi na świat przez matkę, lecz również matka poprzez dziecko. "

Cierpliwości dziewczyno - tak dziś mówię do siebie

09.03.2014

( 431 ) 7 dni razem


Odważyłam się wysunąć nos z pod kołdry. 
W ten piękny niedzielny dzień ( 21 stopni ) wybrałam się na spacer.
 Jakoś dziwnie 
tak bez smyczy, 
na której znajdował się któryś z naszych cztero - łapnych futrzaków. 
Mimo, że ich pyski niezadowolone
 dla mojego spokoju i bezpieczeństwa naszych pulchniutkich kuleczek
wolałam iść bez nich. 
Chłopaki są dość duże, silne i energiczne.
Baley ponad 50 kg 
Ywarka ponad 40 kg
Nie chciałam ryzykować.
 Po tuptałam w stronę parku i gospodarstw rolnych
I co dziwne 
psy podbiegały do mnie i szczekały zwariowanie.
Nawet te spokojne 
szczerzyły groźnie kły.
Jeszcze nigdy nie przeżyłam takiej sytuacji.
 A przecież  ze zwierzakami 
w życiu prywatnym jak i zawodowym
 miałam do czynienia



Osiołka nawet nie mogłam pogłaskać
próbował dziabnąć za palec


Nawet kot wylazł z nory kiedy
przycupnęłam na murku
 

Choć pachnący pięknem wiosny 
TO 
dziwny to był dzień


******

M. miała badanie szpiku. Nie znaleziono komórek nowotworowych.Mama dziewczynki pisze: ,,Dzień dobry. Jesteśmy w domu. M wypisano ze szpitala w czwartek rano. W sobotę robiliśmy analizy krwi i jest wszystko do przodu, niepotrzebne były żadne toczenia krwi czy płytek krwi. Jutro wizyta w Poradni Przeszczepowej. chodzimy na spacery bo piękna wiosenna pogoda. Chronimy się przed wiosennymi zakażeniami i tak na pewno zostaniemy do końca kwietnia. Dalej nie planujemy, czas pokaże. Więcej szczęścia nie potrzebujemy. całujemy pozdrawiamy
 U. M. i M (heart)(heart)(heart) "


08.03.2014

( 430 )

z f.b.
Nie obchodzę dzisiejszego święta,
 choć z przed lat pozostał mi zapach wręczanych mi frezji.
Ten zapach
 świętuje właśnie dziś
w rytm przedszkolnych wspomnień

hmmm :)

,,Marzec, marzec
pięknie się wystroił.
W kole, w kole
między dziećmi stoi.
I gromadkę uśmiechniętą
pyta jakie dzisiaj święto?

hmmm

Zapamiętaj sobie
dzisiaj jest Dzień Kobiet!
Zapamiętaj sobie
dzisiaj jest Dzień Kobiet! "

Tak, tak :) 

 ,,Marcowy kwiatek”.
Jako dzieci byliśmy ustawieni w kole
 a w środku stał chłopiec z szarfą - Marzec
 z wielkim grosikiem lub frezją w ręku.

07.03.2014

( 429 ) z 3.3.2014



Czekałam z niecierpliwością na spotkanie z profesorem, na usłyszenie, że z naszymi Blastusiami wszystko jest ok. Niestety :( trójka z piątki dalej  się nie podzieliła. Bardzo mnie to przy - mroczyło. Żal ścisnął gardło i zamknął uczucie bezpieczeństwa.
Na powyższym zdjęciu widać część gabinetu z drzwiami z okienkiem za którymi znajdowały się nasze dwa maleństwa. Kiedy to sobie uświadomiłam serce zaczęło walić z całych sił. Profesor wytłumaczył mi na czym polegać będzie transfer i opowiedział mi o maluszkach, z których ( jako specjalista )  był bardzo zadowolony. Profesor był tak miły, że pokazał mi nasze szczęścia na ekranie. 
Zobaczyłam dwie ,, pyzate " ( podkradłam z Waszych wpisów ;) ) kuleczki, w których widać było podzielone komóreczki. W jednej - nasze maleństwo było wypośrodkowane. W drugim bardziej z boczku -  przy ściance   :) Zachwyt i duma przeogromna.
Transfer przebiegł bez jakichkolwiek komplikacji. Żadnego bólu, żadnej dodatkowej narkozy, żadnych dodatkowych leków rozkurczowych. Profesor oznajmił mi, że wszystko co było możliwe zostało przez nas zrobione. ,,Teraz wszystko w rękach natury, teraz trzeba tylko czekać. Najwcześniej za 10 dni test, który miejmy nadzieję będzie dla nas wszystkich radością.  "



06.03.2014

( 428 ) Dziękuję, że ze mną jesteście


z f.b.
Jestem pełna strachu z dwoma maleństwami pod sercem.
Nie potrafię znaleźć wyciszenia.
Obudziły się we mnie 
te wszystkie diabliki budujące najgorsze scenariusze.
Choć tyle dobroci wokół nas 
 Boje się