28.08.2014

( 475 )

Rozwijamy się w książkowym tempie. 
Ja coraz bardziej kuleczkowa :) Maleństwa rozpychają się we mnie swoją - ponad kilogramową wagą na każdego.
Im idzie dobrze. 
Biorą w swoje ciałka wszystko co dobre ode mnie.
A ja
mimo zdrowotnych trudności
walczę o każdy dzień by było im jeszcze lepiej.
Chcemy wytrwać przynajmniej do 36 tygodnia ciąży. 
Potem to już tylko mój ból i nasze rozpoczynające się rodzinne, wspólne szczęście.

11 komentarzy:

  1. Bardzo ci życzę tego szczęścia.I jak najmniej bólu:)
    pozdrawiam serdecznie,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet Pani nie wie jaką nadzieje wlała w moje serce,że pomimo wielu lat oczekiwań ten cud może się zdarzyć:) Dziękuję Joanna.

    Ps.Jeśli to nie tajemnica to czy leczyła się Pani w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to trzymajcie się razem jak najdłużej:)
    A brzusio ładniutki

    OdpowiedzUsuń
  4. A może nie będzie bolało? Trzymam kciuki!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyladowalam znow w klinice. Dostalam skurczy i szyjka macicy mi sie skraca. Na szczescie z Maluszkami wszystko ok. Oby zostaly jeszcze we mnie. Ja jestem na lekach. Nawet z lozka wstawac nie moge. Trzymajcie za nas kciukaski. Caluje wasza Carpe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam mocno kciuki, zagladam na blog od czasu do czasu i ciesza mnie nowe wpisy. Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  7. niech tam szyjka grzecznie się zachowuje. trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja także trzymam kciuki za Ciebie i Maleństwa. Pozdrawiam serdecznie:) Bożena

    OdpowiedzUsuń
  9. Carpe co u Was?
    To jeszcze nie czas, mam nadzieję, że maluszki jeszcze troszkę podrosną w brzuszku.
    Nogi do góry i nie wypuszczaj szkrabów :)
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń