20.05.2014

( 457 ) ale jaja




Od koleżanki dostałam 5 jaj z biologicznej tzn. takiej domowej hodowli - kurek. Oj :) jak te jajka smakują. Inaczej niż kupione w sklepie czy u rolnika, który moim zdaniem też podkarmia je jakimiś świństewkami. Kurki koleżanki chodzą sobie po łące i cieszą się swoim kurzym życiem. I takie jajka dostałam. Niosłam je jak małe skarby, czując już jak ślina kapie mi po brodzie.
Z głową pełną recept ( co zrobię z tych jajek ) wchodzę do domu. Baley przywitał się zmysłowo, a Yawarka odkrył smaka na to samo co ja. W podskokach witał mnie z radością , oczywiście nie omijając kurzych jajek, które tak troskliwie trzymałam w pudełeczku. I nagle hop, hop - podskok w górę, szturchnięcie od dołu nosem pudełeczka i zanim się połapałam całość wylądowała na podłodze. Oczywiście pies szczęśliwy z językiem przy zdobyczy, a ja z miną nieboraka musiałam pogodzić się z porażką. Może dostanę jeszcze tych jaj. No cóż. Nowy dzień, nowe nadzieje :)
Wizyty u mojej pani doktor są niesamowite. Bliźniaki rosną i mają się dobrze. Fikają nóżkami i rączkami, ziewają, drapią się, śmieją się i połykają płyn owodniowy. Nawet znamy płeć jednego z nich. Jeśli macie ochotę to wam chętnie zdradzę.
Kto chętny ?