07.12.2014

( 489 ) bo mam



Wczorajsze urodziny me :) spędziłam z płaczącym Ragner na ręku. Biedaczek dostał kolki i z mężusiem robiliśmy wszystko by mu pomóc. Kira emocjonalnie zaczęła mu towarzyszyć i razem z nim popłakiwać. I tak nosiliśmy, tuliliśmy, masowaliśmy nasze bliźniaki. Herbatka, inne mleczko, ciepła pieluszka. Nad 4 rano usnął na krótką godzinkę. A potem kolejny zryw i płacz i żal maminego i tatusiowego serca. Na szczęście pomogła nam fajna koleżanka - mamusia o imieniu J, która wychowując swoje dzieciaczki przechodziła przez to wszystko. I tak kupiliśmy w aptece kropelki


Podaliśmy po 15 kropelek do pokarmu dla bąbelków. Zaczęło działać.  Kirunia dostała je profilaktycznie a u Ragner pozytywne działanie było już odczuwalne po pierwszej wypitej butelce. Chłopczyk zaczął bąki puszczać i troszkę więcej spać. Jeszcze widać, że go boli, bo od czasu do czasu pręży się i wygina, ale yehuuuuuuuuu jest lepiej i bardzo mnie cieszy że mama J mu ulżyła, nam doradziła i pomogła. Dziękujemy i mocno całujemy. I to jest piękne kochani 
Spóźnione ale szczere - dla wszystkich przesyłamy Mikołajkowe życzenia - dużo zdrówka, radości i miłości...a mi 150 lat bo mam dla kogo żyć.

duże i serdeczne ps. LAMIA - DZIĘKUJĘ- TY PAMIĘTASZ :) BUZIOLKI