12.12.2014

(490) Bądźmy silniejsi niż wszystkie brudy świata

Walka z kolkami nadal trwa. Nieprzespane noce i moja bezradność doprowadzają mój umysł, moje ciało do błędów, na które wcześniej ( tak myślałam ) nie byłabym zdolna. Już popłynęły moje pierwsze łzy i przeżyliśmy z mężusiem nasze pierwsze po porodzie kłótnie. Ale nie ma tego czego by na dobre nie wyszło. Kiedy patrzymy na nasze dzieciaczki jakoś wszystkie szare chmury mijają
Pisząc tego bloga borykałam się ze światem obcych ludzi. Na tej dodatkowej drodze popierałam dobro, moralność, siłę wiary i miłości. Zaczęłam wątpić, ale o tym dlaczego - nie chcę dzisiaj ( jeśli w przyszłości o tym ) będę pisać. Posortowałam wszystko i wszystkich. I mnie przepchnięto na tor własnego osądzenia. Nikomu nie przyłożyłam broni do skroni. Zajęłam się sobą i kontynuowałam dalej moją walkę z niepłodnością. Mimo błędów lekarskich, noszonej przez tych lekarzy arogancji nie poddaliśmy się. Poprzez narodziny naszych Bliźniaków otworzyły się na dobro i wiarę w ludzi nasze serca. przykład z wczoraj : zgubiłam moja komórkę, cenna dla mnie, pełna numerów, SMS po zmarłych lub wdzięcznych ocalonych. W niej pełno zdjęć z przeszłości. Kawałeczki z naszego życia. Szukałam jej z mężem nie wierząc, że ją ktoś odda. I tak z nosem na kwintę wróciliśmy do domu. I nagle błysk. Tata mojego męża powiadomił nas, że dostał telefon od osoby, która znalazła moją komórkę. Odzyskaliśmy ją w całości, wraz z pieniędzmi, które miałam tam schowane na lekarstwa. Gdybyście mogły zobaczyć moją radość. Oczęta me zaświeciły się błękitem. Zaczęłam łapać to dobro i jeszcze raz przekonałam się, że nie ma rzeczy niemożliwych. Istnieją tylko słabe, brudne charaktery.