31.05.2015

( 523 ) Sensualne doznanie świata.


Wizerunek dziecka 
mimo dorosłej,
 skrywanej wstydliwości nosimy stale.
Więź między pokoleniami 
wskazuje nasze miejsce na ziemi.
Ekspresja hedonizmu, cierpienia i miłości
Oto niektóre barwy naszej drogi do zostania rodzicem dzieci z naszego in vitro.
Ich narodziny to nie naruszenie granicy 
to dar od świata,
od losu, 
od Boga
 Ból przekształcił się w dojrzały,
 pełen pogody dzień sensu życia. 





27.05.2015

( 522 )


Wybraliśmy się na festyn, jarmark zawodów wymierających. 

Tak, tak
 wiele zawodów jest już tak rzadkich, 
że nauczenie się ich graniczy z dużym szczęściem 
w znalezieniu odpowiedniego nauczyciela.
Starsi wymierają,
 a młodzi wolą biegać z techniką pod pachą
 niż brudzić sobie ręce w sztuce starego zawodu.


 Taki Jarmark przypomina o celach grupy roboczej tak,
 aby utrzymać przy życiu rzemieślnicze tradycje.











 Można tam było wiele zobaczyć i zarazić młodsze maluchy atmosferą 
rzemieślniczą. 
Było w czym wybierać, tkanie, garncarstwo, malowanie, rzeźbienie, kuźnictwo, pszczelarstwo, filcowanie, łucznictwo, sokolnictwo itp.
Dużo tu wymieniać. Jednym słowem dla każdego plasterek na duszę się znalazł.
I mnie spotkała cudowna niespodzianka.
Właśnie tam na jarmarku spotkałam mi bardzo bliskiego człowieka.



Moja  przyjaciółka z przed lat. 
Dziewczyna o cudownym sercu,
która odnalazła mnie
w tej odpowiedniej chwili :) 

 

 

26.05.2015

( 521 )


 19 lat od wczoraj jak na ślubnym kobiercu z mym ukochanym stanęłam. 
 MIŁOŚĆ :)
 Zakochani i ze sobą wierni od 27 lat.
Jesteśmy po wielu dobrych i złych przeżyciach. 
Na dobre i na złe to sztuka życia we dwoje :) bo prawdziwa miłość sprawia, 
że w tych trudnych chwilach zbliżają się do siebie dusze, a nie tylko ciała. 
                     Z dwóch ludzi tworzy się jedność z jedności nowe życie.







 A teraz i ja jestem Mamą
Mamą Bliźniaków i naszych Nienarodzonych

 Moja Mama i ja Mama 
Wszystkim mamą tu na Ziemi i tam w Niebiosach miłością tulam









22.05.2015

( 520 ) doładowanie pozytywem


Budzę się po kilku,
 w przerywanych w zrywach godzinach ze snu.
 Z roztrzepaną fryzurą,
 nie dokładnie zmytym makijażem
 czołgam się do łóżeczka dzieciaczków.
 Każdy krok boli, 
 w kolanach piecze
 a wydęty i nabrzmiały brzuch
 drażni mnie swoją obfitością. 
Kątem oka dostrzegam własną ,, kwadratową " sylwetkę.  
WRRRRR...
warczę na siebie
 z nadzieją, że to odbicie
 gdzieś się mnie przestraszy i zniknie.
No tak
Patrzę dalej i nic się nie zmienia.
Podchodzę do łóżeczka naszych skarbów
I zanim włączył się następny przycisk do narzekania
usłyszałam przesłodkie Giiiiiiii 
i kiedy synek mnie zobaczył
śmiech z radosnymi chochlikami w jego oczach
 zresetował mój zły humor i niezadowolenie
Boże jak ja je kocham - pomyślałam
całując w czółko Ragny
i przykrywając
jeszcze śpiącą Kirę
 


Termin do Endokrynologa zrobiony. 
Dostałam go dopiero na styczeń :(
W sprawie czyszczenia macicy jeszcze nie ruszyłam tyłka.
Boje się

19.05.2015

( 519 ) wycieczka

Kiedy czasem już nie można 
to mały wyskok na łono natury 
może podnieść skrzydła. 
Ojej, ojej - jak ja kocham maj
 

Jazda autkiem ok 2,5 h w jedną stronę
karmienie na parkingach
przebieranie w bagażniku
to wszystko po to by powiększyć naszym maluchom 
horyzonty świata

13.05.2015

( 518 ) Nigdy nie wiadomo


Byliśmy na weselu dziewczyny z którą leżałam w klinice, 
kiedy Maluszki były u mnie jeszcze w brzuszku. 
Ona walczyła o utrzymanie ciąży i życie Jej synka. 
Wspólnie dzielony szpitalny pokój przybliżył nas do siebie.
 Nawet teraz, gdy nasze dzieci mają już po 6,5 miesiąca,
 utrzymujemy kontakt ze sobą. 
Nasi mężowie nawet się polubili. 
 I jak to czasem w życiu bywa 
nie tylko wspólne cierpienie, wspólny strach
 a także rzyganie przybliża.

 
 
 Nigdy nie wiadomo kiedy, gdzie i dlaczego
I mimo, że nasze dzieci nie będą tego pamiętać , 
chcę opowiadać im o tym spotkaniu 
O dwóch kobietach i 
ich miłości i walce
o nowy cud życia
przed impreza - przymiarka




06.05.2015

( 517 ) Co u nas


Zawalam wiele spraw, choć wytężam się co nie miara. 
Biegam miedzy kopcem oplutych ciuszków, wyparzaniem buteleczek, sprzątaniem, gotowaniem, zabawianiem i moją pracą. 
Tyle roboty a efektów wychuchania jak nie ma tak nie ma.
 Za to Bliźniakom idzie dobrze. 
Nasze wymarzone, kochane, pieszczone, całowane :) 
rosną i z każdym dniem zaskakują nas czymś nowym. 
Śmieją się, reagują na imiona, głosy swoich i twarze obcych.
 Plują, rechoczą gdy się z nimi wygłupiamy.
 Używają jeszcze więcej swoich GI i GU 
 a nawet coraz częściej słychać NIE
Są słodkie i takie nasze
Jak my to mówimy - z nas - dwa Klonki ;) 
Czyżby? ;)

Trochę Maluchy nam chorowały.
 Przeziębienie, które spowodowało stan podgorączkowy z kaszelkiem i smarkaniem. 
W ruch poszły krople z wody morskiej, syropek i czopki.
Trochę było płaczu i moich nieprzespanych nocy, ale i to już za nami. 
Mam nadzieję, że na dłużej. Jak to moja mama mówi :) 
,, idź precz katarku i kaszelku, idź daleko tam gdzie nie ma dzieci ;) "
I maluchy w śmiech :)
Oj, takie miłe pogadywanie. 




A co u mnie? 
Czeka mnie narkoza. 
Nadal krwawię i tyję mimo treningów i ciągłego ruchu :(
Złoszczę się na siebie i nawet czasem popłakuję 
BO
 Jestem teraz grubsza niż z maluszkami w brzuchu. 
Jednak mąż mi przypomina
,,Potrzebujesz czasu
Jesteś mamą Bliźniaków
 i pamiętaj,
 że dwóch lekarzy
 nie tylko spieprzyło nam dużo szans i szczęścia w życiu
 ale 
także Twój Organizm"


Wiem, że ma rację, 
a jednak
 z rozmiaru 34 przejść na 40 
jest dla mnie dość ciężkie.
Nic nie jest ważniejsze i piękniejsze od tego co otrzymujemy od naszych dzieci. 
Ja to wiem i zrobiłabym to jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze...
Kocham
Czuję tą moją miłość
 ale także tęsknię za moim szczuplejszym Carpe
Czy to próżność???
Czy odrobina komfortu i próby powrotu do seksapil ???