31.08.2015

( 547 )



Kilka lat temu 
,,Oddech zamarł mi w piersiach...to nie możliwe!!!
 Co to znaczy
,,Od wczoraj wszystko na zawsze jest inaczej ponieważ parę minut po 13 Paulina odeszła."
 Jak odeszła??? 
To nie możliwe...ból, straszny ból...
zaczynam łapać powietrze jak ryba uderzająca płetwami, szukająca wody.
Jeszcze raz wchodzę na
http://paulapruska.blogspot.com/…/od-wczoraj-wszystko-na-za…
Czytam i ból wzrasta
 nie wierząc słowom pisanym przez Jej najbliższych.
Jak to odeszła?
 Nasza Pau??? 
Przecież już wszystko załatwione?? 
 Znalezione leki 
SURAFINIB, NEXAVAR, ARQ 197 LUB EVOROLIMUS 
i klinika, która oferowała swoja pomoc w Europie. 
To jakieś nieporozumienie, to jakiś obłęd!!!!!!!
Chwytam za telefon...ani Paulina, ani Marta nie podchodzą do telefonu. 
Spoglądam
na znaczek Skype w wierze, 
że zauważę napis ,,Paulina Pruska jest dostępna.,,
Mijają godziny, a może minuty...
sama już nie wiem...
 na blogu pojawiają się pierwsze kondolencje. 
Ból, niesamowity ból...
Zaglądam ponownie na Skype...
czytam
,, dziękuje Carpe. W środę lecę do bostonu,
 firma Arqule zgodziła się dać mi lek. i chce to załatwić z moim onkologiem który prowadzi mnie od samego początku. żeby nie musieć latać z jednego szpitala do drugiego.
[01.08.2011 15:47:48] 
PaulaPruska: 
będę się odzywać.
 Dziękuję Ci za wszystko i bądźmy w kontakcie.
 Emotikon kiss"
Potem szpital i nasze kolejne akcje pomocy dla Pauliny...
info od Marty
,,udało się częściowo usunąć
 jak będzie dobrze to będą dalej w poniedziałek"
Gdy udało nam się w Europie pozałatwiać ...rozmawiając przez telefon,
 Marta oznajmiła
 ,, jestem właśnie w szpitalu u Paulinki,
 powiem jej o tym to się ucieszy,,...
w oddali słyszę śmiech Pauliny...

Zaczynam wszystko rozumieć... 
to nie żart, Anioły się nie pomyliły...
wpis za wpisem uświadamia mnie o jej śmierci...
Płaczę..
."


tęsknie maleńka 

27.08.2015

( 546 )


Dziewczyna lat 34, żona, 
mama bliźniaków w wieku moich dzieciaczków.
 Zdiagnozowana.
 Najcięższe stadium. 
Rak piersi.
 16 knotów usuniętych, 
teraz chemia. 
Jest nastawiona pozytywnie
Dla dzieci
Męża,
Przyjaciół

Gówniany rak 

21.08.2015

( 545 ) do łez


Byliśmy w urzędzie pomóc dziewczynie, będącej krótko przed porodem - pozałatwiać ważne sprawy. 
Sytuacja napięta, urzędnik srogi .
Kurcze martwiliśmy się czy wszystko ułoży się po naszej myśli.
Ale jak to mój teść mawia... jeśli się Tobie coś nie uda,  poślij moją synową, przed nią to nawet diabeł się chowa.
I tak często wspierałam - nawet teraz gdy zajdzie potrzeba - jestem.
Cisza, stukot palców na klawiaturze, nieciekawa mina i napięcie.
I nagle słyszę głośną serenadę z jelit moich dzieci.
 Kiedy myśli krążyły mi po głowie, że teraz to będzie na mnie
Usłyszałam parskniecie i szczery śmiech urzędnika
i słodkie dzieci Jeeeee ;) 
I tak nasze uciechy 
pokazały swe pierwsze talenty rozładowując trudne sytuacje ;)
Czy to odziedziczyły po matce ???


20.08.2015

( 544 ) jak to bedzie



Nie mając jeszcze dzieci,
 wyobrażałam sobie jak to będzie, 
kiedy One już z nami będą.
 Wszystko sobie poukładałam w głowie tak, 
że trzeba było tylko czasem coś przestawić,
 by dopasować do chwili życia.
 Mijały lata,
 a wraz z nimi moja pewność siebie
 jak to będzie gdy.
 I co???
 Nic nie jest takie jak w moich planach,
 w mojej głowie, w moim sercu było. 
Z pierwszą komóreczką naszych pociech
 zabłysnął dla mnie /dla nas inaczej dzień.
 Nie wiedziałam, że mogę być inna,
 że maleńkie istotki,
 aż tak wszystko w nas i obok nas zmienią.
 Przewidywałam, że emocji będzie mnóstwo
 i pozytywnej energii do działania też nie zabraknie,
 ale, że aż tak??? 
Czuję
 głębiej, intensywniej, przejrzyściej.
 Kocham,
 a już myślałam , że kochać mocniej się nie da. 
Zrzuciłam pogoń za perfekcyjnością.
 Przecież już ją dogoniłam :)
 dostrzegając ją 
w oczach,
 w uśmiechu, 
w krzyku, 
płaczu 
w oddechu naszych dzieci. 



 
Wynosić Bliźniaki to już jest wyczyn.
Żyć z Nimi to przygoda unosząca radośnie skrzydła


ps. dziś nasz synek uciekł z  ,, Alcatraz "  ale o tym innym razem ;) 

Cmooookiiii  

17.08.2015

( 543 ) Umieć mimo wszystko

Żyłam w dużym stresie
ZAWSZE
OD DZIECKA
Potrzebowałam
 Być
 W jakiś innych wymiarach
 Odczuwania z serca.
Robiłam WIELE dla innych 
By poczuć to coś z siebie.
Szukałam 
Dążąc do prawdziwej
Przyjaźni, Miłości
 Po to tylko
by
Teraz 
umieć być 
nawet z tych najkrótszych chwil 
Szczęśliwym.



09.08.2015

( 542 )


Nasza dziewczynka nauczyła się fajnie kiwać.
 Chwyta za zabawkę i z uśmiechem na buzi 
 kiwając się z pochyloną główką bawi się słodko . 
Ragner - posiadacz dwóch zębów
 - opluwa wszystko i wszystkich
 wydając swoje radosne brummm, brummm, brummm. 
Mężuś sadzi nowo nabyte zioła,
 a ja ??? bywam wszędzie.
 Zmęczenie duże.
 Serce jeszcze smutniejsze po ostatnich niefajnych zdarzeniach.
Dobrze, że potrafię kochać
I czuć miłość moich dzieci i mężusia.
Jakoś muszę dojść do siebie
Tylko jak odnaleźć balans dla własnego wnętrza???




07.08.2015

( 541 )


 
Krótko przed snem, mężuś  gilgotał i wytarzał się z maluchami. Chichoty, piski i radosne buuu :)huczały po wszystkich piętrach domu. Miło było słuchać i patrzeć na tych rozbawionych i zafascynowanych tatą ludzików. Aż było szkoda te wygłupy przerywać.Nadszedł czas spania. Po nakarmieniu położyliśmy je w ich własnych łóżeczkach. Jednak o spaniu nie było mowy. Najpierw Ragner domagał się dalszych pieszczot. Wzięłam go na nasze łoże ;) poklepałam, podrapałam, pogłaskałam - a tu chichiii. Nagle Kira zaanimowana śmiechem brata przypomniała  płaczem o swoich prawach. To i ją wzięłam na nasze materace z nadzieją, że zaraz usną a ja będę mogła rzucić się w wir pracy,której odłożyć już nie szło. O wyciszeniu nie było mowy. 
Jak zaczęły tarzać się, przewracać się z plecków na brzuch i odwrotnie, uderzać stopkami o materace wydając swoje głośne okrzyki, piski i radosne śmiechy. Łapałam to jednego to drugiego,próbując je jakoś uspokoić. Niestety. Były szybkie i tak rozkoszne,że  mnie potem zalało.
A One o spaniu nawet nie myślały i dalej wariowały. 

Ojjjj biedna :) - ja - matka  lat 40 z malutkim hakiem