13.05.2015

( 518 ) Nigdy nie wiadomo


Byliśmy na weselu dziewczyny z którą leżałam w klinice, 
kiedy Maluszki były u mnie jeszcze w brzuszku. 
Ona walczyła o utrzymanie ciąży i życie Jej synka. 
Wspólnie dzielony szpitalny pokój przybliżył nas do siebie.
 Nawet teraz, gdy nasze dzieci mają już po 6,5 miesiąca,
 utrzymujemy kontakt ze sobą. 
Nasi mężowie nawet się polubili. 
 I jak to czasem w życiu bywa 
nie tylko wspólne cierpienie, wspólny strach
 a także rzyganie przybliża.

 
 
 Nigdy nie wiadomo kiedy, gdzie i dlaczego
I mimo, że nasze dzieci nie będą tego pamiętać , 
chcę opowiadać im o tym spotkaniu 
O dwóch kobietach i 
ich miłości i walce
o nowy cud życia
przed impreza - przymiarka