22.05.2015

( 520 ) doładowanie pozytywem


Budzę się po kilku,
 w przerywanych w zrywach godzinach ze snu.
 Z roztrzepaną fryzurą,
 nie dokładnie zmytym makijażem
 czołgam się do łóżeczka dzieciaczków.
 Każdy krok boli, 
 w kolanach piecze
 a wydęty i nabrzmiały brzuch
 drażni mnie swoją obfitością. 
Kątem oka dostrzegam własną ,, kwadratową " sylwetkę.  
WRRRRR...
warczę na siebie
 z nadzieją, że to odbicie
 gdzieś się mnie przestraszy i zniknie.
No tak
Patrzę dalej i nic się nie zmienia.
Podchodzę do łóżeczka naszych skarbów
I zanim włączył się następny przycisk do narzekania
usłyszałam przesłodkie Giiiiiiii 
i kiedy synek mnie zobaczył
śmiech z radosnymi chochlikami w jego oczach
 zresetował mój zły humor i niezadowolenie
Boże jak ja je kocham - pomyślałam
całując w czółko Ragny
i przykrywając
jeszcze śpiącą Kirę
 


Termin do Endokrynologa zrobiony. 
Dostałam go dopiero na styczeń :(
W sprawie czyszczenia macicy jeszcze nie ruszyłam tyłka.
Boje się