27.05.2015

( 522 )


Wybraliśmy się na festyn, jarmark zawodów wymierających. 

Tak, tak
 wiele zawodów jest już tak rzadkich, 
że nauczenie się ich graniczy z dużym szczęściem 
w znalezieniu odpowiedniego nauczyciela.
Starsi wymierają,
 a młodzi wolą biegać z techniką pod pachą
 niż brudzić sobie ręce w sztuce starego zawodu.


 Taki Jarmark przypomina o celach grupy roboczej tak,
 aby utrzymać przy życiu rzemieślnicze tradycje.











 Można tam było wiele zobaczyć i zarazić młodsze maluchy atmosferą 
rzemieślniczą. 
Było w czym wybierać, tkanie, garncarstwo, malowanie, rzeźbienie, kuźnictwo, pszczelarstwo, filcowanie, łucznictwo, sokolnictwo itp.
Dużo tu wymieniać. Jednym słowem dla każdego plasterek na duszę się znalazł.
I mnie spotkała cudowna niespodzianka.
Właśnie tam na jarmarku spotkałam mi bardzo bliskiego człowieka.



Moja  przyjaciółka z przed lat. 
Dziewczyna o cudownym sercu,
która odnalazła mnie
w tej odpowiedniej chwili :)