05.06.2015

( 524 )

 
Krwawię jak nie powiem kto. 
Z tego tytułu, że nie mam własnego ginekologa ( to dłuższa historia )
 nikt nie chciał mnie przyjąć. 
Na termin wyznaczony od lutego, muszę jeszcze czekać do 28 sierpnia. 
Większość gin.  odsyła mnie z kwitkiem.
 Terminów wcześniejszych nie mamy.
 Punkt.
 Proszę udać się do wcześniejszego lekarza.
 Punkt. 
Niestety ja nie mam żadnego ginekologa,
 - Nie ma Pani??? 
Jak to nie ma Pani...to proszę czekać, na wyznaczony przez nas termin
 lub udać się do innego.
 Punkt. 
I tak minęły miesiące. 
Ja krwawię, tyję i się zamartwiam.
A oni bezlitośnie odsyłają mnie gdzieś indziej.
 Jednak gdy tak od kilku dni
 świat mi się przestawiać  zaczął -
wpadłam w panikę.
I dziś udało mi się zrobić termin. 
Jadę w poniedziałek do kliniki na badania i rozmowę co dalej.
Pewno bez czyszczenia się nie obejdzie.
A tego się bardzo boję
Nie zabiegu, tylko blizn, które pozostają.