31.07.2015

( 540 )


Jestem na spacerze z Bliźniakami. 
Yawara biegnie przy nas z radosnymi podskokami. 
Jakoś mi ciężko i smutno na sercu.
 Za dużo się w tych dniach wydarzyło. 
Gwałtownie, nie miło...
Staram się odprężyć, nie myśleć.
 Zaczyna padać. 
Z przeciwka jedzie na rowerku ok 2 letni chłopiec. 
Zatrzymuje się przy nas. 
Widzę Jego zatroskaną minkę. 
Cichutkim głosem mówi do nas 
- pada, już się pani nie pobawi.
 - wiem skarbie, dziękuję, że się martwisz - odpowiadam.
Spoglądam na moje Bliźniaki,
 spoglądam w niebo szepcząc
- Boże jakie to dziecię ma piękne, wrażliwe wnętrze.

Zaczynam spokojnie oddychać.  
Odwracam się z uśmiechem na twarzy.   

Chłopczyk popedałował dalej :)