21.08.2015

( 545 ) do łez


Byliśmy w urzędzie pomóc dziewczynie, będącej krótko przed porodem - pozałatwiać ważne sprawy. 
Sytuacja napięta, urzędnik srogi .
Kurcze martwiliśmy się czy wszystko ułoży się po naszej myśli.
Ale jak to mój teść mawia... jeśli się Tobie coś nie uda,  poślij moją synową, przed nią to nawet diabeł się chowa.
I tak często wspierałam - nawet teraz gdy zajdzie potrzeba - jestem.
Cisza, stukot palców na klawiaturze, nieciekawa mina i napięcie.
I nagle słyszę głośną serenadę z jelit moich dzieci.
 Kiedy myśli krążyły mi po głowie, że teraz to będzie na mnie
Usłyszałam parskniecie i szczery śmiech urzędnika
i słodkie dzieci Jeeeee ;) 
I tak nasze uciechy 
pokazały swe pierwsze talenty rozładowując trudne sytuacje ;)
Czy to odziedziczyły po matce ???