30.10.2015

( 563 ) 30.10.2014




Wszystko było już zaplanowane.
 Dzień wcześniej 
tzn. 
od godziny 19 nie mogłam już nic jeść ani pić.
 W zębach czułam mrówki
 to była adrenalina i ten 
,,czy wszystko będzie dobrze" 
Strach.
Stawiłam się w klinice o 7 rano.
 Przebadana - 
dostałam w pokoju łóżko
 i seksowne ciuszki. 
Pełna oczekiwania, nadziei i tęsknoty 
czekałam na swoją kolej.  
A tu nic
A miało to się stać o 12-stej
Jednak przede mną wciąż pojawialy sie kobiety
których życia ich lub ich maleństw zagrożone były. 
Przepraszano
a ja życzliwie ustępowałam kolejki.
Bo wiedzialam
bo rozumiałam ten strach i ból.
 Kiedy o godzinie 20-stej z przeprosinami 
oznajmiono mi, że poród nastąpi jutro
Krzyknęłam,
- Błagam
Dajcie mi jeść
Maluszki ze mnie wyssały wszystko
I otworzono mi wrota kuchni
Wpadłam tam i żarłam, żarłam i żarłam 

( 562 )

Wyrosły nam dzieciaczki z ubranek. 
Za małe szmatki 
 sentymentalnie 
przyciskały do mego serca wspomnienia.
Przeglądając ciuszki naszych Bliźniaków
uśmiechałam się do wspomnień.
Ach :)
Pamiętam jak leżąc w klinice 
z problemem oddychania
 i walką z bardzo wysokim pulsem
Po wielu rzyganiach, 
udało mi się ułożyć  do snu.
Kiedy zaczęłam się wyciszać
Nagle w moim brzuchu 
zaczęło się bardzo kotłować.
Zerknęłam w dól, 
a tam 
Kira wypchnęła swój tyłek tak mocno do góry ,
że z mojego brzucha
 wyciskała się kula wielkości arbuza.
Zaczęłam myśleć
 i nie dowierzać 
tej kuli u boku mego.
Dotknęłam delikatnie
Nic
Przemówiłam
Nic
Połaskotałam

poczułam obrót 
przesunięcia  się w dół.
Wtedy zrozumiałam,
że już nie długo
Je przytulę, ucałuje i zobaczę.
 

Jeszcze tak niedawno wierciły się w moim brzuchu.