28.01.2016

( 586 ) Po długim czasie



Po długim czasie dostaję wiadomość na WhatsApp od osoby,
 która bez żadnego negatywnego zajścia, 
 wyjaśnienia 
zaczęła Nas i nasze Bliźniaki ignorować.
 A była 
i nadal w moim sercu jest to bliska osoba. 
Taki Przyjaciel...
Tak ważny, że nasza córeczka nosi Jej imię. 
Tak wyjątkowy, że
 miała zostać Chrzestnym naszej dziewczynki. 
Rok temu,
 po złożeniu sobie życzeń świątecznych,
 podarunków,
 ciepłych słów i planów na kolejne spotkanie 
wszystko się urwało.
 Nie rozumieliśmy tego zachowania. 
Długu prosiliśmy o
 rozmowę, 
wyjaśnienie.
Chcieliśmy zrozumieć
 Dlaczego???
Niestety
Dopadał nas tylko chłód i kompletna ignorancja. 
Nie reagowała na Nas, 
nawet nie zerknęła na Bliźniaki,
 które były dla Niej takie ważne.  
Ostatnie podejście do spotkania, rozmowy
  odbyło się jak z Bliźniakami byłam na ślubie koleżanki,
( z którą leżałam w klinice.)
 Przełamałam samą siebie i ???? 
Niestety, nie odpowiedziała na 
Dzień dobry,
 nie przywitała się ,
 a nawet nie spojrzała w naszą stronę. 
Stałam tak z dzieciaczkami w drzwiach. 
Odrętwiała, powstrzymująca łzy, żal i smutek. 
Wydukałam kilka zdań 
zapamiętując ten obraz
 stojącej, 
odwróconej plecami 
tak ważnej dla Nas Kobiety.
 Szczuplutka, z czerwoną, napiętą twarzą.
 W całej sobie odbijała emocje, których ukazać nie chciała. 
Niosąc Bliźniaki w MaxiCosi - płakałam.
 Serce rzucało się z bólu, 
a rozum wariował z niezrozumienia.

I tak 21.1.2016 o godzinie 19:26  
otwieram wiadomość z drżącymi rękoma.
 Emocje uderzają o skronie, gdy czytam Jej słowa.

- Wesołego nowego roku dla Was i Bliźniaków. 
Mam nadzieje, że idzie Wam i Bliźniakom dobrze ?! 

Wysyłam aktualne zdjęcie naszej czwórki i odpisuję:

- Hi   D.......N   
u nas wszystko dobrze,
 na szczęście jesteśmy Wszyscy zdrowi. 
Od Sylwestra Bliźniaki chodzą samodzielnie.
 Jakie to piękne dla nas uczucie. 
Mam nadzieję, że u Was też wszystko ok.
 Całuję. Twoja Carpe.

Wymieniliśmy jeszcze ze sobą kilka zdań.
 Nawet dostałam zdjęcie Jej adoptowanych synów.
Nie wspominałam, nie pytałam 
dlaczego wtedy i dlaczego teraz.

Zaakceptowałam.

3 komentarze:

  1. ja bym dopytała
    to nie jest ok
    brak szzcerości w relacjach to niczego dobrego nie wróży

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...ja z tym już nie wyjdę...przynajmniej teraz.

      Usuń
  2. Myślę, że udźwigła tego, że masz SWOJE biologiczne dzieci.
    I że jest jej trudniej, niż Tobie.
    A.

    OdpowiedzUsuń