27.04.2016

( 610 ) już trzeba ???


Mężuś często poklepuje mnie po moich czterech literach ;) 
Robi to od  wieków.
Nawyk, 
przyjemność
 jeszcze z przed ery Przed Bliźniaczej. 
Moje upomnienia o dyskrecje nic nie wskórały.  
Mężuś nie chce poddać się
 procedurze wyciszenia ;) 
I tak o to testosteron przejmuje władze.
Teraz już synuś poklepuje na całego.
Nie wiem czy śmiać się
 czy płakać.
 A może już trzeba uświadamiać ??? ;)


PS . Dochodzą do mnie Wasze informacje, że z blogiem coś się znów dzieje. Informatyk przeczyścił znowu mego laptopa, a problem nadal jest. Nie chciałabym zamykać bloga. Potrzebuje pomocy, dobrego pokierowania i WAS. Proszę, może ktoś, coś, jakoś podpowie, pomoże????

19.04.2016

( 609 ) Spotkanie


Siedzimy sobie w knajpeczce czekając na gyrosa.
Bliźniaki już trochę znudzone 
zaczynają wydziwiać i kombinować jak tu zwiać.
Próbujemy okiełzać nasze Łobuziaki.
Nagle wyrywa mnie ze skupienia głos kobiecy:
- będziesz miała ciekawe życie ;) 
uśmiechnięta właścicielka przepowiada mi przyszłość. 
 - OOO to ciekawe, a skąd taka pewność :) ???
- Bliźniaki
wypowiada z pełną radością. 
- Też urodziłaś Bliźniaki ? 
pytam
- Nie
 jestem bliźniakiem mojego brata 
z którym prowadzimy tę knajpkę.
Pogadaliśmy trochę z dużoooo starszymi Bliźniakami
Niesamowite 

Dobrego dla Was :)

 

18.04.2016

( 608 )..takie jest życie

Czy też tak czujecie jak ja?
choć NIE MOJE, ale bardzo chciałam byście to przeczytali.

---------------------
Mały Filip i jego mama mieszkali wysoko w górach. 
Pewnego dnia chłopiec był bardzo niegrzeczny i dlatego matka go ukarała. 
To tak bardzo zasmuciło malca, 
że pobiegł nad brzeg przepaści i stamtąd zawołał do swojej matki:
"Już Cię nie lubię! 
Już nigdy więcej nie będę Cię lubił!"
Góry odpowiedziały echem:
"Już Cię nie lubię! 
Już nigdy więcej nie będę Cię lubił!"
To przeraziło małego Filipa, 
który pobiegł z płaczem do matki. 
"Kim jest ten zły mężczyzna, 
który mnie nie lubi?"
 - dopytywał się przestraszony.
 Mama wzięła syna za rękę, 
poprowadziła go znowu nad brzeg przepaści
 i powiedziała do niego:
"Zawołaj jeszcze raz: 
Kocham Cię i zawsze będę Cię kochać!" 
A kiedy Filip posłuchał i to zrobił, 
echo powróciło do niego jasne i pojednawcze.
"Widzisz, moje dziecko" - wyjaśniła mu matka 
- "takie jest życie.
 Co dajesz, to otrzymujesz z powrotem"


14.04.2016

( 607 ) Ten tego nieee, bleee

Wieczór.
 Krótko przed położeniem Bliźniaków do snu.
Leżymy sobie jeszcze na kanapie.
 Maluchy baraszkują, aż miło. 
Całusy od Ragner 
Przytulski.
Nagle Kira podchodzi do mnie.
 Podnosi mi bluzkę. 
Wzdrygam się, bo brzuchala od dawna nie lubię. 
Uwielbiałam mój płaski, wyrzeźbiony w mięśnie.
Ten tego nieee, bleee
 Chcę go zakryć.
By nikttt na niego nie zerkał. 
 Kira  nie popuszcza. 
Podnosi ponownie mi bluzkę. 
Robię się zła.
 Nagle czuję Jej rączkę na moim brzuchu.
 To delikatne głaskanie
 zaczęło sprawiać, 
że zaczęłam ten region ciała odczuwać.
Spoglądam na naszą córeczkę.
 Jej słodka twarzyczka 
i te oczka
pełne miłości 







Jak ONE potrafią kochać
i nas w lepsze zmieniać.

12.04.2016

( 606 ) nad jeziorem

Piękny dzień.
Słońce, śpiew ptaków
Powiew wiosny.
Szkoda siedzieć w domu 
czy w ogrodzie.
Szybko upiekłam rogaliki z jabłkami.
Spichciłam małe co nie co.
I w drogę :)


Kilka chwil przy wodzie i od razu głód się odezwał.
 Mają to po mnie. 
W terenie najbardziej smakuje 
Prawda???



Bardzo chcieli do wody. 
Bunt Ragner
 

Kirę ledwo udało nam się odciągnąć od pluskania w jeziorze. 
Naburmuszona  
 

A mam jeszcze fochy
 




 Piknikowaliśmy na górce.
Widok piękny.
Tylko Ja drżałam ze strachu i oczy wszędzie miałam.  

 Dobrze, że Bliźniaki akceptują plecaczki wyjściowe.
Blus lus 

 Obserwujemy i wcinamy

Kira zadowolona z sytuacji


 Ostatnie kilka ujęć z tatusiem.


i wracamy :) 
 
Każdy dzień wznosi coś niesamowitego do naszego życia.
Bliźniaki dają nam tak wiele.  
Tak jak wiosna
 odradza obumarłe rośliny po zimie do życia
tak nasze Dzieciaczki
 obudzają w nas lepszego człowieka.

07.04.2016

( 605 ) Pszczółka i Nemo




- Ma,Ma,Ma :) biegnie Kira z butem w ręku
 pokazując mi, że chce mieć właśnie te ubrane
-  przynieś kochanie drugiego, to ubierzemy te, które chcesz.
Pobiegła. 
Spoglądam z zaciekawieniem, czy przyniesie mi bucika pasującego. 
Z półeczki wybiera tego, którego wcześniej mi przyniosła. 

Oj dumna ja jak paw :) Oj dumna :) 


04.04.2016

( 604 )

Szalony dzień za nami! 



Wyjechaliśmy trochę pomaszerować. 
Udało nam się nawet zrobić małe zakupy na targu tylko dla dziewczynek :) 
Ja z Kirą na rekach
 bo tłok niesamowity. 
Panowie oczekiwali na nas na zewnątrz. 
Musze stwierdzić,że córa uwielbia błyskotki, szmatki jak JA :)
Oj rośnie mi pociecha, rośnie :)







Po takiej gonitwie pełnej przeżyć i zabawy 
przyszedł czas na kąpiel.
 Od którego miesiąca
 zaczęliście kąpać Wasze Maluszki w normalnej wannie? 
Dla mnie to nie było takie proste.
Ale daliśmy radę.
Po wielu trudach, protestach 
zaczęłam eksperymentować.
 Używam koszy na bieliznę takie z dziurkami.
 Nalewam do wanny wodę.
Wstawiam 2 kosze do których wpływa woda.
Sadzam Bliźniaki , wrzucam zabawki i w miarę jest ok.

02.04.2016

( 603 ) Prawie osiwiałam


Od kilku miesięcy przesypiamy calutkie noce. 
Bliźniaki przekonały się do rytuału snów i drzemek. 
A nie było to łatwe.
 Każde z osobna miało ustawione swój własny zegar biologiczny. 
Co dwie godziny pobudka na karmienie, przebranie, przytulenie. 
Kiedy rozpoczynał się wielki krzyk 
a wszystkie fizjologiczne potrzeby zostały wykluczone,
 staraliśmy się Je jakoś uspokoić.
 Wyciszyć.
 Metod mieliśmy mnóstwo.
 Spały na naszych brzuchach,
 na rękach, 
na tapczanie,
 na poduszkach,
w wózku
razem, osobno,
 pod drabiną zawieszonej na miotle gondoli, 
w kuchni pod okapem. 












W tle leciał biały szum, 
odgłosy morza, 
dźwięki suszarki lub odkurzacza.
 Kiedy jedno zasnęło budziło się następne.
 Czasem były tak zmęczone, 
że ich własne ruchy były wielkim rozdrażnieniem.
 Wtedy zawijaliśmy je w ich wełniane kocyki.
W takie kokoniki.
Kiedy zasnęły
  ze szczęściem 
spoglądaliśmy na ich odprężone minki.



 Rzadko przeżyliśmy wtedy chwile, 
żeby zasypiały bez żadnego narzekania. 
Ani w ciszy
Ani w szumie.
To było najgorsze.
Takie fazy trwały, trwały, trwały...
Byliśmy wykończeni lecz świadomi,
 że takie zachowanie maluszków to potrzeba bliskości.  



Warto jest pilnować oznak zmęczenia.
 Układaliśmy Je  do snu 
już przy pierwszych oznakach zmęczenia.
  Tak uniknęliśmy krokodylich łez 
 marudzenia przy usypianiu.




Nie było wychodzenia na palcach na bezdechu ;) 
One musiały wiedzieć, że nas w pokoju nie ma.
Ale musiały na nas polegać, 
że w razie potrzeby  
pomożemy się uporać z ich  problemami.
 


Nauczyliśmy się, że im większe zmęczenie
tym
znikome szanse na normalne ułożenie do snu.
I udało się :) 
Kiedy widzę ich wyczerpanie
nie czekam, nie przedłużam chwili.
Rzucam hasło 
DZIECI IDZIEMY SPAĆ. 
i One wiedzą 
Szukamy  SMOKI, GIGI I BIGO
Człapiemy się na drugie piętro.
Mycie, przebranie
Buziak
i kładziemy je spać.