09.05.2016

( 614 ) Samodzielność

Nic nie jest bezpieczne. Bliźniaki atakują dosłownie wszystko. Ich ciekawość do odkrywania nowych przedmiotów, miejsc jest bardzo duża. Ile razy wyrzucają zawartości z szuflad, skrzynek czy szaf. Nie złoszczę się, cierpliwie tłumaczę im, że tak nie wolno i układam z powrotem wyrzucone zawartości na swoje miejsca. Tak samo jest z jedzeniem, zabawkami itp. Choć ten proces trwa już od kilku miesięcy to teraz ich efekty odkrywcze urosły gigantycznie. Wypróbowują co się da. Wymyślając ciekawe zabawy, które często przyprawiają mnie o zawrót głowy. Mimo wszystko pozwalamy im na samodzielność, gdyż ci mali ludzie potrzebują ,,jedzenia" dla swoich komórek mózgowych. Takie maluchy mogą dziennie 300 informacji w główkach przetworzyć. I tylko wtedy ten proces jest optymalny, gdy One same natrafiając na problemy czy nowe sytuacje będą w stanie same przez to przejść, by się w tym móc znaleźć czy odnaleźć. Same chcą zrobić i na to trzeba moim zdaniem im pozwalać. Tak się uczą, poznają i spełniają kiedy wykonywana przez nich czynność UDA im się. Z czego potem bardzo dumne i szczęśliwe są. Wiedzą, które drzwi trzeba zamknąć, pomagają zamiatać, czy wyprowadzić na siku psa.
Mając teraz gości, siedzieliśmy wszyscy przy wspólnym stole. Bliźniaki wcinały ze smakiem przygotowany prze zemnie posiłek. Mimo, że posługują się łyżeczką i widelcem, są często jeszcze umorusane. 
Gość mówi : 
- u mnie tak nie było. Córka jadła to co Jej podałam.
 Nakarmiłam i nie było takiego brudzenia. 
Odpowiadam patrząc z dumą na moje klekotki.
- Z Twojej wypowiedzi wnioskuje, że dla Ciebie ważne było to, żeby jak najszybciej załatwić sprawę i mieć święty spokój. Dla mnie One w ten sposób uczą się.  Dzięki takiej nauce niezależności, dziecko dostarcza swojemu mózgowi złożone wzorce aktywności, które mogą być zapisane w postaci kompletnego pakietu w jego mózgu i udostępniane w razie potrzeby. Chcą jeść samodzielnie to im na to pozwalamy. Pewno, że jest przy tym dużo bałaganu i pracy dla nas, ale w taki sposób nauczą się bez zastanowienia jeść bez większego rozlewania. 
Nie chcę nimi rządzić, chcę im pomagać. 

Ragner pomaga wynieść Jego krzesełko na taras
testujemy co tam mama pije
Często 
te dni są długie, ale lata za krótkie.
Dlatego cieszmy się chwilą zanim nam miną. 

8 komentarzy:

  1. pewnie dziecko gościa skończy na kozetce u psychologa, nie mogąc samodzielnie iść przez świat

    a czy wasze bliźniaki zawsze są razem, bawią się razem? Czy czasem bawią się oddzielnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa różnie, ale teraz obserwuję, że ich zabawy dzielą się na wspólnie, osobno i naśladowanie od siebie :)

      Usuń
  2. I znowu mogę swobodnie skomentować :)
    Zafascynowało mnie imię Ragner, niezwykłe
    bo Kirę, od Gałczyńskiego, znam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ragner to skandynawskie, nordyckie imię oznaczające ,,Radca Bogów" ,,Decyzja losu" jak i znaczenie składu ,,mocy" i "Wojownika"

      ps. gęba ma się cieszy, że komentować można :)

      Usuń
  3. Carpe, tak myślę, że kiedyś więcej z wygodnictwa dzieci jak twój gość karmiłam. kurcze człowiek młody był i jakiś trochę nie myślący.Zdjęcia na FB profilu fajne.wstawiaj częściej
    beata z gorzowskiego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swój styl i zasady życia. Nie wiem ile lat minęło, ale wtedy Beatko na pewno robiłaś jak najlepiej.

      buziamy :)

      Usuń
  4. Ja karmie nadal.... ale sprawdziłam, potrafi sama!
    Mam wrażenie, że woli inaczej ten świat poznawać bo bardzo szybko z krzesełka ucieka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, że pozwalasz :) To Neli świat i ma prawo Go poznawać na Jej potrzeby.

      Tulamy Was cieplutko :)

      Usuń