31.10.2016

( 668 ) Drugi roczek Kira und Ragner🎂



Bliźniaki już śpią zmęczone po tylu emocjach.
Wcinam resztki z torta. 
Słodka, przyjemna masa popijana kawą.
Przychylam moje wspomnienia, które są tak bliskie sercu.  
Wszystko odbyło się bez komplikacji. 
Najpierw urodził się Ragner, a minutkę po Nim Kira. 




 Ile Miłości wtedy dostałam.
która w nieskończoność rośnie
 i nas
 jako Rodzinę wzmacnia. 
Nauczyłam się jeszcze bardziej kochać
 Nauczyłam sie wybaczać.
 






Nasze słodkie dzieciaczki, tak bardzo Was kochamy.
 To jest tak wspaniałe, że jesteście na tym świecie.
 Dziękujemy Wam za radość i niepowtarzalnie piękne chwile. 
   Jesteśmy i będziemy zawsze przy Was. 
Jesteśmy dla Was.
Bo tego dnia kiedy poczuliśmy Wasze istnienie.
Roześmiały się nasze serca
Rozświetlił się nasz świat. 


Happy Birthday :) 


30.10.2016

( 667 ) Głód mojego życia


Termin cesarki miałam na 10 siatą rano. 
Musiałam być przygotowana jak do operacji.
 Bez picia i jedzenia, po rozmowach 
z lekarzami, anestezjologami
  przeszłam wszystkie końcowe badania,
 zanim miało się to najważniejsze zacząć.
 I jak to u mnie bywa, nie mogło i tym razem być inaczej. 
Karetka przywiozła jedną ciężarną, 
potem drugą, potem trzecią,
 I tak przesuwano nasz termin
 w imię ratowania zagrożonego życia. 
 Kazano nam czekać, przepraszając,
 że po tych kobitkach będę już ja. 
Bliźniaki wierciły się na całego, 
a my na korytarzu z mężem 
obserwowaliśmy z nudów ten szpitalny świat. 
Co za przygoda :) 
Kobiety Męczennice
 i ich przestraszeni Panowie. 
Większość tych przyszłych Mam
 naciągała swoim stanem płeć męską. 
Jedna Kobitka,  ni z tego ni z owego - padła na kolana, 
a za nią Jej mężczyzna.
Czuć na odległość było na ciągarstwem.
 I choć tam żadnego niebezpieczeństwa nie było, 
 to jej facet o biednym, przestraszonym spojrzeniu, 
 starał się jakoś lubej pomóc. 
 Siedząc ileś godzin w poczekalni obserwowałam.
Kobiety ociężałe, szorowały nogami, 
huczały i sapały,
 a  Panowie jak przestraszone zające
 schodzili im z drogi.


Zlitowano się nade mną.  
Przydzielono mi łóżko i wdzianko operacyjne.
Pocieszając, że już za moment na stół pójdę i ja.
I mijały godziny, a ja czekałam bez picia i jedzenia 
na nasz cud.


Około 21 godziny Ordynator przywitał Nas informacją, 
że dziś za dużo krytycznych wydarzeń, 
że lekarze zmęczeni, anestezjolog tylko jeden 
na przypadki natychmiastowe, że jutro Pani z rana itp, itp 
Już nie słuchałam, tylko krzyczałam gdzie kuchnia :)
I ociężała, szorowałam nogami, 
huczałam i sapałam,
 a  Panowie jak przestraszone zające
 schodzili mi z drogi.

 
 

29.10.2016

( 666 ) Wyprawka

Dwa lata temu
 dla naszych Bliźniaków.
prasowałam wyprawkę szpitalną
Z oddechem było coraz gorzej. 
Nerki pod łopatkami,
Śledziona pod sercem,
Żyła Cawa - przygnieciona.
Nie bałam się cesarki,
nie bałam się znieczulenia,
Ja się po prostu nie bałam.
Machałam tym żelazkiem 
przygotowując ich maleńkie ubranka
jak drogocenne talizmany
 potrzebne do życia.
Odczuwając Je w sobie,
  wysyłałam miłość w świat
 aby do wszystkich dotarła ;-)
Tak byśmy wszyscy mieli poczucie życia.
 





Tyle jest słów, które mam do powiedzenia,
 tyle rad , tyle wsparcia, które chciałabym dać innym tak namacalnie.
Tylu ludzi walczy każdego dnia o to swoje szczęście. 
Upadki, łzy, załamania, brak nadziei, rezygnacja.
 
 
 
 CHCIAŁABYM PRZYTULIĆ WSZYSTKICH DO SERCA Z MIŁOŚCIĄ.
 DAĆ SIŁĘ, ABY MOGLI SOBIE Z TYM WSZYSTKIM PORADZIĆ 
BO WIEM, ŻE POTRAFIĄ TO ZROBIĆ.
 WIERZĘ W NICH !
TAK JAK I WIERZYŁAM W SIEBIE I NASZE BLIŹNIAKI
 


27.10.2016

( 665 ) Własne upadki

Jeszcze kilka dni i nasze Bliźniaki skończą dwa latka.
Niesamowite uczucie i szczęście, 
o które warto było walczyć.
Tyle lat Bólu i Cierpienia.
To jeszcze bardzo otwarte i wrażliwe w moim sercu miejsce. 


Każdy z Nas
 ma swoje problemy i dramaty,
 przez które przechodzi.
W wielu takich nieszczęściach
 innych ludzi
 uczestniczyłam.
Pomagając i milcząc o moim własnym cierpieniu.
Przeżywałam własne upadki
 podnosząc innych.

 
Starałam się rozumieć i widzieć sens tego wszystkiego.
Było ciężko.
Dobre Życie bez własnych dzieci, 
czy bez dzieci - jest możliwe,
Jednak w moich oczach
 jest ono 
jakieś takie niedopieszczone. 
Niby wszystko Jest, a tak naprawdę to nie ma.
Gdyż dzieci są najcenniejszym, najpiękniejszym darem życia. 
Bez nich nie ma Nas.
Bo nasze życie skończy się na Nas.
Nie będzie podziału genów,  
Nie będzie przekazu bezgranicznej miłości.
Dlatego musimy być wytrwali.

 
Mimo tych wszystkich czarnych chmur 
nie  można się poddawać.
Trzeba Walczyć do samego końca.
Choć boli trzeba Otrzeć łzy.
 Trzeba napełnić serce Wiarą i Nadzieją
Trzeba się podnieść i wstać.
By walczyć nie tylko dla siebie, 
ale dla szczęścia 
 NIENARODZONEGO



26.10.2016

( 664 ) Nie ogarniam

Nie mogę się otrząsnąć.
 W naszym niewielkim miasteczku
 został zabity 5 letni chłopczyk. 
Facet Matki znęcał się nad Nim, 
aż do tego niedzielnego dnia.
  Po wielu reanimacjach - zmarł w drodze do szpitala.
Teraz jest dochodzenie, Facet w areszcie, Matka już na wolności. 
Pod domem kwiaty, zabawki, figurki, świece.
Nie ma chłopczyka
Niby wiedzieli, a jednak...
Bywała tam Policja 
bywali tam z urzędów sprawdzający stan dzieci.
Ból
Serce me wyrywa
Nie rozumiem
Nie ogarniam
 

( 663 ) ucieczka

Co za pech. Późny wieczór.
 Jesteśmy padnięci.
 Przed położeniem Bliźniaków do snu
na ostatnie wysikanie 
wypuściliśmy do ogrodu najpierw Yaware.
Nie wiem ile czasu minęło, 
Może 10 minut, może 15
gdy przybiegł nasz Akita z zamkniętymi oczami
 padając na drzwi od wejścia tarasu.
Przeraziłam się.
 Pierwsza moja myśl , gdzieś się wytarzał. 
Nie lubię takich niespodzianek.
Chwyciłam za obrożę wołając męża na ratunek.
 Nasz psiak został oblany jakaś substancją. 
Myśleliśmy, że to jakiś olej. 
Zaczęliśmy go szorować, 
Kiedy stwierdziłam, 
że palą mnie usta i ręce
 Olśniło nas.
 To nie smar, czy olej
 tylko gaz łzawiący.
Q-aaaaaaa
I zaczęła się przygoda.


 Pies wyszorowany, choć obolały.
 Nam piecze skóra.
Co się wydarzyło??? 
Gówniarz futrzasty zwiał,
 wracając po tych ok 10 minutach w stanie opłakanym. 
Alelujaaaa
 Możemy się tylko domyślać 
 mając nadzieje, że tylko na tym się zakończy.

24.10.2016

( 662 ) Nie ucieknie

Kolorowe spadające z drzew liście,
 resztki kwiatów w ogrodzie,
napełniona deszczem łódka
sprawić może, że
 ten pochmurny jesienny dzień stanie się bardzo interesującym.
Zauważyłam, że Bliźniaki lubią by coś się działo.




Każda zabawa, czy nowy plan działania jest dla Nich inspiracją



Kiedy nie potrafią same znaleźć sobie ciekawego zajęcia
łapie mnie któreś za rękę
próbując namówić do wspólnej zabawy. 





I tak MATKA wymyśla i bawi się, aż noc zapadnie. 
Bliźniaki do spania 
a JA???

Ach życie to nie tylko zabawa
Mówią że praca nie ucieknie
Ale Samo się Nie zrobi.
Milutkiego Dla WAS :) 
 

18.10.2016

( 661 ) Sztuka


Dla dzieci ważny jest rozwój ich kreatywności.
 To sprawia, że są niezależne
 od wszelkich zewnętrznych narzuceń
 uznania i akceptacji społecznej.
 Kreatywność jest kluczem do wzmacniania 
samooceny, pewności siebie i szacunku
Bo kreatywność jest przestrzenią, 
w której można czuć się SOBĄ.
 Przy niej można poznać Siebie, aby wyrazić Siebie. 
Dzieci i ich potencjał czystego spojrzenia.
To od nich powinniśmy znów uczyć się dostrzegania życia
tak
by odkryć w sobie wyjątkowość
i szczęście swoje i tego małego człowieczka.  





13.10.2016

( 660 ) Tu i w Niebie

Uczymy się wspólnie życia :) 
Tak...
To ich oczami dostrzegam to wszystko
 o czym zapomniałam lub już nie dostrzegałam.
Liść, kamień, robak 
Jak mi tego brakowało.
Tych dzieci, które nie mogły być wcześniej w Naszym życiu.
Jak bardzo jestem dumna z NAS, 
że uwierzyliśmy i nie zaprzestaliśmy Walczyć 
Nasze szczęścia.
Nasze Skarby TU
 i Te w NIEBIE
Nie zapominam o drodze i bólu.
Nie zapominam o wdzięczności.
Nie zapominam, że 
WSZYSTKO JEST MOŻLIWE 
To One zatrzymują Mnie 
by spojrzeć, odczuć, przemyśleć. 
To One uczą mnie jak kochać.
znaleźliśmy robaka glizdę 

Pan a może Pani robak glizda???
nauczyliśmy się Go dotknąć i ręką i patyczkiem. Zrobiliśmy Mu cacy i na listku zanieśliśmy Go w bezpieczne miejsce
ps. dla Żyrafki


 

06.10.2016

( 659 ) Rozbrojona

Ojejku jak wieje...i ten przeszywający, mroźny chłód.
 Tak niespodziewanie zmieniła się temperatura
to i trzeba
 rozpocząć oficjalny sezon grzewczy.


Zostawiłam na chwilkę Bliźniaki na dole, 
a sama pobiegłam podrzucić do ognia.
Nie zdążyłam nawet chwycić polanka,
gdy dotarły na pierwsze piętro
 krzyki Ragner i płacz Kiry.
O - OOOO !!!!!
Myślę
zbiegając w pędzie po schodach. 
I co widzę??? 
Naszą dziewczynkę z Główką w szczebelkach. 
Uwolniłam malucha 
Tuląc, pieszcząc, całując.


Co za akcja
Na szczęście wyrwali 
tylko 
szczebelki z górnej listwy.
System zamknięcia jak najbardziej działał
ale i tak
 Bramka zabezpieczająca
 rozbrojona w rekordzie Guinnessa.