24.12.2016

( 679 ) Crazy


Zamachy, mordy, nienawiść, choroby. Śmierć. Gdzie nie spojrzysz, opisują, mówią o brutalności, o walce. Umierają od kul, chemii czy terrorystycznego uderzenia. Ufffffffffff - Nasi Bliscy i Znajomi cali i zdrowi. Wojna bezsensowna i podła. Wojna wypełniająca portfele tych najwyżej ustawionych do pociągania sznurkami. Zło stało się dla mnie jeszcze bardziej widoczne niż kiedykolwiek. Myślę o Łukaszu, Jego żonie i 17 sto letnim Jego synu. Myślę o ofiarach, o zmarłych podopiecznych. O naszym Pierworodnym. Myślę o walce Kali. Ludzie upadają z bólu, ale także na nowo powstają, niosąc ten swój własny ciężar. W imię miłości, pamięci potrafią się odbudować. By żyć i czuć miłość i dobro. W tej codziennej gonitwie, często zapominamy o najistotniejszym,najważniejszym i najczystszym z uczuć. Zapominamy o nas samych i ludziach w okół nas. Zastanawiam się nad sobą. Czytam świąteczne kartki, życzenia na FB, WhatsApp, Skype. Miło, że pamiętają. I ja pamiętam o dobru i Jego możliwościach i siłach. Zbliżają się Święta. U mnie Zapach ciasta, gdzieś w brutalnym świecie, smak łez i zapach krwi. Zwalniam tempo. I choć nie jestem ani Mikołajem ani Aniołem robię i dziś coś dobrego. Bo oddawane Dobro wzmacnia i ociepla serca oziębione. I niech to dobra trwa już zawsze, bo jesteśmy w stanie tym pokierować w imię miłości, nadziei i wiary. Dobro powraca, a ono jest tak potrzebne temu Crazy Światu.




Kochani życzymy Wam Wesołych, zdrowych i spokojnych Świąt. 















12.12.2016

Potrzeba

Cieszę się jak dziecko.
 Kupiliśmy dziś świeżą, piękną choinkę.
 Wybraliśmy się po nią wszyscy razem. 
Przywitał Nas bardzo ciepło starszy pan. 
Pewno Właściciel tej choinko-sprzedawalni. 
Miły, ciepły głos i te roześmiane, dobre oczy. 
Bliźniaki spoglądały z zaciekawieniem
 słuchając głosu starszego pana. 
W ciągu kilku minut padła decyzja.
 Taaaaa i nie inna.
 Piękna, zielona, pachnąca
 i kojąca ból wielu byłych świąt. 
 Od kiedy straciliśmy naszego Pierworodnego, 
nie ubraliśmy, nie kupiliśmy żadnego drzewka.
 24 grudnia minie 20 lat.
 Dwadzieścia lat w bólu, tęsknocie, smutku
 a zarazem przeogromnej Nadziei i wiary, 
że kiedyś zostaniemy Rodzicami. 
I choć to jeszcze nie Wigilia
Dziś czułam moc. 
Zapach żywicy i igliwia, 
którego nie miałam przez ostatnie 20 lat. 
Dziś czułam radość serc
 i słyszałam intensywniej śmiech naszych dzieci.
 I nie ważne, że nie którym się to nie spodoba,
 żem nie Eko, bo drzewko nie sztuczne, bo...
To w końcu był mój ból, moje cierpienie i tęsknota. 
To w końcu mój powrót do szczęśliwego życie. 
Bo w końcu To moje przygotowania
 i budowa nowych wspomnień 
dla Nas jako Rodzinny.







Przetrwaliśmy
 a w zamian dostaliśmy od życia dar. 
Nasze Bliźniaki,
 nasze szczęście,
 naszą choinkę,
 nasze święta, 
Nas 
:)


 

09.12.2016

( 677 ) utracony kawałek serca


W każdą drugą niedziele grudnia 
na całym świecie, rodzice dzieci,
które już odeszły
 zbierają się o godz 19:00 
by zapalić świeczkę
 w imię pamięci swojego dziecka
 i wszystkich innych dzieci,
których już nie ma w śród nas.
 Łącze się zawsze w bólu,
 smutku i tęsknocie
 z wszystkimi rodzicami świata,
 którzy utracili swój kawałek serca.

ZAPALIŁAM
 a płomień bólu nadal nie zgasł

NIE MOGĘ WAS UCAŁOWAĆ, ALE ZAWSZE KOCHAĆ

 Bardzo tęsknię

07.12.2016

( 676 ) Razem

I skończył się ten piękny dzień. 
Szczęścia dużo we mnie :)


Za wasze życzenia, prezenty, przemówienia i wiele innych niespodzianek
 w dniu moich urodzin
 daliście mi tym wiele radości.
 Mam nadzieję, że zostanę w dobrej kondycji tak długo,
 by móc na następnych urodzinach tak się fajnie czuć i bawić
 Chciałabym podziękować wszystkim wielkim ludziom i tym małym istotkom
 za prezenty, gratulacje i dobre życzenia,
 które dotarły do mnie w dniu moich urodzin.
DZIĘKUJĘ

06.12.2016

( 675 ) Pamiętam to


Nie wiem jak u Was,
 ale u nas Mikołajkowy prezent 
kładziono Nam pod poduszkę. 
Jest wcześnie rano to i położyliśmy
 pierwszy raz naszym Bliźniakom
 do łóżeczek - niespodziankę. 
Ciekawa jestem ich reakcji. 
Pamiętam to swoje oczekiwanie
 i 
radość z podwójnego prezentu. 
To wcześniejsze wymyślanie 
co takiego dostane. 
Fajne to były czasy.
 Mama, Babcia i moja Chrzestna 
zawsze pamiętały.
A jaka jest Wasza tradycja mikołajkowa? 
Też pod poduszkę , do skarpety, czy do buta..? 
A może jeszcze coś innego? 




Wypijcie za moje Zdrowie :) 

05.12.2016

( 674 ) Czas

Jesteśmy
OD SMOCZKOWANI :)  
Tak,tak,tak
Brzmi prawie, że niemożliwie
A jednak 
udało się.
Już od tygodnia trwa ten stan,
 którego nie przerwała nawet Choroba. 
Bo oprócz Ragner
byliśmy rozłożeni na łopatki.
Grypa żołądkowo jelitowa.
Ja z Kira równocześnie a po kilku godzinach dopadło męża.
Ile ja ciuszków, kołder, prześcieradeł, ręczników zużyłam.
Prania było a teraz prasowania stos.
 

Jak to bardzo boli, gdy własne dziecko choruje.
Trzymałam Kirę 
 pomagając i uważając by się nie zakrztusiła wymiotami
sama robiłam w gacie.
Co musiały czuć Matki walczące o życie swoich dzieci.
Co czuje w tej chwili Mama Kali, której dziecko jest tak ciężko chore.
Miłość nie pragnie zawładnąć drugą osobą, 
aby wzbogacić się jej kosztem, 
lecz jest oddaniem się drugiej osobie, aby właśnie ją wzbogacić.
Trzymajcie się cieplutko.