12.07.2016

( 641 ) Zbliża się

W czwartek jedziemy z Baleyem do weterynarza.
 Ustalony termin ewentualnej operacji 
zbliża się nieuchronnie. 
Boje się o niego. 
Już raz walczył o swoje życie,
kiedy to po śmierci swojego Akity-przyjaciela Paula,
 położył się na jego grobie i... 
z żalu, tęsknoty
przekręcił się mu żołądek.
Wtedy udało się Go uratować. 
Szybka operacja, nasza opieka 
pomogła Mu wylizać się z dołka.
 Prawie do roku  nie było z Baleyem za ciekawie. 
Na szczęście udało się mu pomóc.
 I teraz to raczycho. 
I znów strach, obawy czy da się to cholerstwo zoperować??? 
Czy uda się mu pomóc??? 
Czy życie ma dla niego jeszcze fajnych kilka lat???
By mógł nadal cieszyć się z Nami
i żyć,biegać, bawić się i kochać. 

 Jeśli nie będzie przerzutów na organach
 to operować go będzie
 moja kochana przyjaciółka.
To jedyna pociecha, 
że będzie w dobrych rekach. 
Ja sama nie będę w stanie asystować. 
20 lat tego nie robiłam.
I te emocje, które mogą ściąć mnie z nóg.