26.07.2016

( 648 ) Zielone ale nasze

Wiosną kupiłam na targu sadzonki pomidorów.
 Od samego początku były pechowe.
 Usychały,
 a kiedy Je podreperowaliśmy 
ułamała się odnóżka.
 Mężuś podwiązał je delikatnie 
by mogły jeszcze raz nabrać swoich sił do życia. 
I tak przyszedł ten dzień,
 kiedy ukazały się pierwsze kwiatki 
a potem oczekiwane
 DWA Pomidorki :) 
Zielone ale nasze.
 Nie nacieszyłam się Nimi długo.
 Ragner poczęstował się nimi. 
To był krótki proces 
i zadowolony błysk w Jego oczach. 



 Dla Żyrafki :)